Głupki z sąsiedztwa #20

23/08/2009

Wedle Financial Times Polska mocno się sekularyzuje. Ok, jeśli tak jest to w porządku, zacisnę zęby i może jeszcze wytrzymam. W każdym razie przy nadziei trzyma mnie perspektywa osobistego obserwowania pewnie w niedalekiej przyszłości, licytowania kościołów na knajpy, lofty, nocne kluby lub towarzyskie agencje. Jednak nim to się stanie, to niechaj wpierw paru dziennikarzy FT (albo chociaż ten jeden, autor artykułu), pofatyguje się do Polski, ale nie na kilka godzin czy może dni, tylko tak na dłużej. Żeby posmakować trochę tej sekularyzującej się Polski, żeby egzystować w nieustannym otoczeniu wariatów. Czczących postaci z kiczowatych do bólu bohomazów, noszących portrety jakiś bab (niby bardzo ważnych), lub po prostu i najzwyczajniej padających na ryja, by pomodlić się do wyimaginowanego, nieogolonego gościa, który rezyduje ponoć gdzieś tam wysoko, a tak na prawdę chuj wie gdzie. Takie jest na razie oblicze polskiej sekularyzacji. Sekularyzacji, która przeciętnemu Polakowi dupą już wyłazi i który ma serdecznie dość swojego radiomaryjnego sąsiada, kompletnego debila i kretyna. I naprawdę nie cieszą mnie przywoływane w gazecie dane, takie choćby iż zaledwie 40% dorosłych mych rodaków chodzi do kościoła. Bo to aż 40%! Nie ma tez nic dziwnego w tym że 95% Polaków deklaruje iż jest katolikami, a tylko 7o% z nich wierzy w niebo. Bo to strasznie zatrważające liczby. Owe 70% bowiem to parę ładnych milionów, to de facto zdecydowana większość dorosłych obywateli Najśmieszniejszej RP. A co sądzić o umysłowości ludka, który bez oporu i cienia wstydu przyznaje się do tego, że wierzy w niebo? I nie przekonuje mnie też szczególnie teza, że polski kościół zaczyna pękać i się rozkładać. Może, ale ten kościół jest mniej więcej taki jak foliowa torebka. Jednaki to syf, który żeby zmienił się w nawóz potrzebuje może i setek lat. No chyba, że ktoś wymyśli jakiś lepszy sposób utylizacji. Z niepokojem czekam.


Głupki z sąsiedztwa #19

07/08/2009

Wielce czcigodny pan minister Czuma, to jeden z tych byłych opozycjonistów, którym leżenie na styropianie poważnie zaszkodziło. Już od początku jego kariery ministerialnej wiadomym było, że coś jest z nim nie tak, bo co otworzył usta, to na świat wylatywała z hukiem jakaś głupia myśl. Część dziennikarskiej braci, tej bardziej bezwzględnej, szybko skumała, że podpuszczanie Czumy to wcale niezła rozrywka. Gość daje się wkręcać jak nikt. Tyle, że tak naprawdę, to ględzenie Czumy na dowolny temat wcale nie jest zabawne. Bo mnie wcale nie śmieszy fakt, że za ministra sprawiedliwości, mam jakiegoś stetryczałego fircyka, który nie kontroluje tego co mówi, a mówi co mu ślina na język przyniesie, lub co rankiem przeczytał w Super Expressie. Mogę od biedy mieć idiotę ministra rolnictwa, albo nawet ministra zdrowia (nie ma już nic co można by jeszcze zepsuć, a naprawić da się niewiele), ale nie ministra sprawiedliwości. Najgorsze zaś jest to, że ów minister sprawiedliwości wypowiada się na temat, na który nie ma kompletnie nic do powiedzenia, poza paroma kompromitująco banalnymi banałami. Niestety, mam też coraz bardziej dręczące mnie wrażenie, że równie kompetentnie jak o in vitro i zygocie, kombatant Czuma wypowiada się też o prawie.


Głupki z sąsiedztwa #18

27/07/2009

Jadąc w weekend przez Polskę natchnąłem się na dwie pielgrzymki. Obowiązkowo zostałem zatrzymany przez „siły porządkowe”, czyli młodych szczyli niby po przeszkoleniu. Szczyle poczuli smak władzy, bo dostali do ręki lizaki, a na kark wdziali pomarańczowe kamizelki. Byli więc przekonani, że mogą wszystko, być może nawet rzucić niepokornego pacjenta na glebę, lub w zależności od fantazji nawet aresztować. Wszyscy kierowcy którzy mieli to nieszczęście natknąć się na owe „siły porządkowe” niechaj będą szczęśliwi, że szczylom nikt nie wydał kajdanek, lub nie daj boże broni palnej, bo dopiero by się działo. Takich szczyli należy jednak tępić i wszelakimi siłami sprowadzać na ziemię, bo inaczej wejdą nam na głowę, tak jak na głowę wlazły nam pielgrzymki, bez sensu wałęsające się po drogach i terroryzujące kierowców. Nie rozumiem tylko, dlaczego jak ktoś chce sobie gratis pobzykać  na sianie, i pośpiewać kato-disco-polowe pisenki, musi od razu łazić po publicznych drogach. Pamiętajcie jednak o naukowo udowodnionej prawdzie, wszystko tłumaczącej. Otóż jak pojedynczy człowiek ma niebezpieczne urojenia, mamy do czynienia z psychicznie chorym. Gdy te same urojenia mają miliony, nazywa się to religią.


Głupki z sąsiedztwa #17

26/06/2009

Jest taki polski bokser Tomasz Adamek. Znający temat mówią że niezły, choć bez przesady. Biorąc pod uwagę nieposkromione polskie ambicje, to jest on raczej bardzo taki sobie. Jednak kierując się rozsądną oceną rzeczywistości i wszechobecną chujnią polską, to i tak cud, że mamy jakiegoś boksera. W każdym razie rzecz dotyczy tego, iż ów Adamek wyraził się był mianowicie, że dla niego ojciec Rydzyk to kozak, i że bardzo by go chciał poznać osobiście. Można powiedzieć, że każdy ma swoje marzenia na miarę swego wzrostu i potrzeb. Nie ulega jednak wątpliwości, iż aktywne uprawianie boksu ma zgubny wpływ na zdrowie człowieka. Po wielokroć zostało to udowodnione. I pal sześć krzywy nos, czy zdeformowane oblicze. Częste przyjmowanie ciosów na głowę powoduję także permanentny stan dyskomfortu dla mózgu pacjenta. Po wielokroć obijany, wstrząsany i katowany móżdżek reaguje na różne sposoby, w tym również kompletnym wyłączeniem się z pracy, lub wypluwaniem szczątków niezbornych myśli. To dowód na to, że w trosce już nie o zdrowie (bo o to za późno), ale o swoje życie, bokser Adamek czym prędzej winien iść na sportową rentę inwalidzką. Warzywo w tak młodym wieku? Skandal! Cóż ten sport robi z ludzi…


Głupki z sąsiedztwa #16

24/06/2009

Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny pana prezydenta (no tego, wiecie, którego nazwisko wstydzicie się wypowiadać) bardzo zmartwił się deficytem finansów państwa. I wymyślił co trzeba zrobić.

„Rząd powinien szukać dalszych oszczędności (…) i wyciągnąć trochę pieniędzy z kieszeni podatników, czym te kieszenie głębsze – tym więcej. Nie wykluczałbym 50%  stawki PIT dla najbogatszych i likwidacji 19% podatku PIT dla przedsiębiorców. Ci faceci, którzy mnie rozjeżdżają jeepami na ulicach, powinni płacić więcej”.

A to spryciul i cwaniaczek, wymyślił sobie. Komunistyczne myślenie wprost z kancelarii pierwszego towarzysza. Jedyne co mogę w tej sytuacji napisać, to wyznanie, iż baaardzo żałuję, że do tej pory nikt jeszcze tym Jeepem skutecznie nie rozjechał ludowego komisarza do spraw ekonomi Ryszarda Bugaja. Ale spoko, ciągle macie szanse. Piszę i apeluję o to do wszystkich właścicieli Jeepów, Land Cruiserów, Pajero, Lexusów RX, Patroli, a także półciężarówek i pickupów – bierzcie na cel Rysia! Jeśli go nie rozjedziecie, to żegnaj kaso. Wyczyści was z niej pewien wycierus, gołodupiec i menda, chwilowo na służbie we dworze.