22/12/2009
Pan poseł Adam Hofman uważa, że jego żona, a także pośrednio i on, są szykanowani przez ZUS. Fakt, ZUS to psia instytucja, generalnie specjalizująca się w szykanowaniu, w tym i samej siebie, ale żeby tak od razu posła PiS miętosić a jego żonę prześladować, to nam się w głowie nie mieściło. No, kogo jak kogo, ale posła tak szacownej partii, oraz rodziny tego posła, nie powinno się tykać. Bo jest to podejrzane i wiadomo jaki układ za tym stoi.
Jeśli tak świętojebliwego i kryształowo czystego polityka jakim bez wątpienia jest Hofman, nie można przyszpilić za nic innego, to szyje się aferę i nasyła na bidoka ten wstrętny, wredny i pojebany ZUS. Skandal! Przecież każdy normalny człowiek ma prawo chorować. Co prawda żona pana posła H. jest chora ciężko i obłożnie, oraz permanentnie, od dwóch lat, ale boże… zdarzają się tego typu nieszczęścia. Wyobraźcie sobie zresztą jak wielkie to jest nieszczęście.
Bo pani Joanna H. została w KGHM zatrudniona w kwietniu 2007 (przez kumpla męża z partii), a już w maju jej oddział został zlikwidowany. To trzeba mieć niefart. Niefart jest jeszcze większy niż się wydaje, bo jednocześnie z likwidacją jej miejsca pracy, pani Joanna ciężko zachorzała i praktycznie do dziś nie wylizała się ze zdrowotnych przypadłości. To się nazywa pieprzony zbieg okoliczności. W międzyczasie zapadła biedaczka na ciężka chorobę psychiczną, w która wpędził ją tenże ZUS, za sprawą nieuzasadnionych podejrzeń i złośliwych prześladowań. Bo powiedzcie szczerze: ileż to ludzi ma lewe zwolnienia i ZUS jakoś ma to w dupie? Całkiem sporo zdaje się. Tymczasem tu uparł się na tę jedną, jedyną Hofmanową. Biedną kobietę, żonę prominentnego polityka prominentnej opozycji. I co, dalej twierdzicie, że nie stoi za tym żaden Układ?
Zostaw Komentarz » |
Kaczy kurnik |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
18/12/2009
Gazeta Wyborcza zaatakowała mnie wczoraj tytułem: „Wyborczy pat w telewizji, prezesa wybierze prezes… PiS”. Myślę sobie więc, że to żaden aj-waj, żaden cymes, ani sensacja. Od zawsze bowiem obowiązuje zasada, że gdziekolwiek w układzie pojawia się PiS, to zawsze prezesa, kierownika, lub nawet dozorcę wskazuje (czyli wybiera de facto) Jarosław Kaczyński. Wszystkie konkursy i rady nadzorcze to ściema i mydlenie oczu maluczkim. Niechaj te konkursy sobie rozpisują, niechaj te rady sobie obradują, ale wybiorą w ostateczności kogo trzeba. Jarosław zadzwoni, napisze, wyśle maila (nie maili on nie wysyła bo nie umie), pod stołem wręczy karteczkę i rachu-ciachu, demokratyczny i sprawiedliwy konkurs został rozstrzygnięty. Umyślni delegowani do ciał, grzecznie wykonają dyspozycję. Więc nie dziw się droga Gazeto i nie atakuj niby sensacyjnymi tytułami. Nadmienię jeszcze, że wybór kolega Kaczyński będzie miał dość prosty, prosty i nieskomplikowany. Pięciu kandydatów, pięciu debili. Obojętnie więc kogo wskaże.
Zostaw Komentarz » |
Kaczy kurnik |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
30/11/2009
Poddani prezesa, tego, który z „ziemi wolskiej” podążał, za nic mają brata jego jedynego, chwilowo prezydenta. Ci poddani bowiem, chcą zakwestionować (znaczy zaskarżyć) traktat lizboński. To spisek niestety i totalna niesubordynacja. Bo jak to tak? Ten pan prezydent tyle się narobił, tyle nachodził przy tym traktacie, większość punktów sam negocjował, pocił się, sapał, walczył, chciał dobrze a może nawet najlepiej, przez chwilę nawet stał się abstynentem (plotka?), w każdym razie flaki sobie bidok wypruwał, i nagle… I nagle banda idiotów, zdrajców i sprzedawczyków, ten cały jego wysiłek chce przewrócić do góry nogami. Jarek, kurwa, weź to bydło twardą ręka za ryj, bo ci brata do cna psychicznie wykończą. Ta menda Giżyński, i ten psychol Macierewicz jaja sobie robią.
To nic że mają trochę racji. Nie po to przecież nasze dziadki krew z siebie wiadrami wylewali, nie po to z fasonem szli na śmierć, żeby teraz jakimś traktatem cały ten farmazonizm rozmienić na drobne. No, ale pal tam niepodległość, jeśli tylko autorytet tego pana prezydenta miałby ucierpieć. A my patrioci, wierzymy panu prezydentowi, bo on wie co robi i gorąco protestujemy przeciwko próbom podważenia jego autorytetu przez grupę niedorozwojów. Wolszczaków i wypierdków i twoich poddanych Jarosławie. A że to dęta akcja i marnie przygotowana, niechaj świadczy o tym fakt, że pod petycją nie podpisał się kwiat polskich intelektualistów: pani Szczypińska, pan Putra, oraz pan Suski.
Zostaw Komentarz » |
Kaczy kurnik |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
14/11/2009
Kiedy pada deszcz i jest brzydka pogoda, to dzieci się nudzą. PiS to dzieci dodatkowo niedorozwinięte, więc nudzą się jeszcze bardziej. Z nudów owych wymyślili sobie, że na butelce popularnego browaru powinny być napisy ostrzegawcze. Na przykład: “Alkohol uszkadza płód”, lub też “Pijany kierowca może być zabójcą”. Zaskoczę was być może, bowiem przyznam się, że nie mam nic przeciwko temu. Niechaj sobie będą te napisy. Jeśli PiS tylko z tego powodu poczuje się odrobinę lepiej, to proszę bardzo!!! Twarzą kampanii obowiązkowo powinien być pan poseł Karski, który już swoje wypił i związku z tym jest aż nadto przekonywującym przykładem do czego nadmierne chlanie prowadzi. Na pewno do uszkodzenia płodu.
Jednak jako odpowiedzialny pół-obywatel tegoż państwa, chciałbym iść jeszcze o krok dalej. No, bo jak ostrzegać, to konsekwentnie, o wszystkich potencjalnych zagrożeniach. Domagam się więc, aby na kartach wyborczych również umieścić jakiś napis ostrzegawczy, typu: „Głosowanie na PiS może być przyczyną groźnych chorób o charakterze depresyjnym”. Oczywiście to niewiele pewnie zmieni, bowiem bez względu na konsekwencje zdrowotne (o estetycznych nie wspomnę) i tak będzie całkiem spora grupa samobójców z uporem głosująca na tę polityczną zarazę, na ten partyjny HIV pomieszany z rakiem.
Zostaw Komentarz » |
Kaczy kurnik |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
03/11/2009
Jeden z naszych niewątpliwych ulubieńców, prominentny rycerz nieboszczki IV RP, czyli Zbych Ziobro unika zasadzonego przez sąd przeproszeni a doktora Garlickiego. Garlicki to ten chirurg, który wedle tegoż Ziobry „już nigdy nikogo nie pozbawi życia”. Obruszony takim stwierdzeniem chirurg podał pisiego mydłka do sądu i wygrał. Od dłuższego już czasu wyrok jest prawomocny i od dłuższego już czasu Ziobro unika wykonania tego wyroku. Zapytał by ktoś: no jak to taki do niedawna pryncypialny minister sprawiedliwości, taki człek z zasadami, tak deklarujący swe poszanowanie dla prawa obywatel, tak piętnujący sądy za zbyt łagodne wyroki, teraz sam osobiście, niby byle mafioso z Koziej Wólki usiłuje wykpić się z wyroku? Gdyby tak podobny wyrok dostał przeciętny zjadacz chleba, to już by mu dawno komornik siedział na łbie i do cna go zlicytował. Tymczasem partyjny klacyk, były minister sprawiedliwości, ewidentnie leci sobie w chuja i jak do tej pory nikt go jeszcze nie sprowadził na ziemię. Ja go nawet rozumiem co nieco, bo ostatecznie 330 tysi złotych polskich piechotą nie chodzi. No, ale jak się nie ma pokory i wyobraźni, a następnie jak się nie ma kasy, ani żadnych widoków na kasę, to zawsze można prosić o zamianę wyroku na odsiadkę. Paru gości w tym lub innym pierdlu strasznie, ale to strasznie się ucieszy, gdy na pryczy pod ich celą zamelduje się całkiem nowa lala, praktycznie nie używana. Oni te laleczką już poużywają. I panu Zbyszkowi otworzą się wreszcie oczy na świat. Oj jak się szeroko otworzą.
1 komentarz |
Kaczy kurnik |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein