We wczorajszej ramówce polskiej stacji telewizyjnej „Ale kino” zauważyłem obecność filmu pt. „Chinatown” w reżyserii Romana Polańskiego. Tak, tego Romana Polańskiego. Wzbudziło to nie tylko moje zaniepokojenie, ale również głęboki niesmak. Uważam bowiem, że dopóki jego sprawa nie zostanie dogłębnie i definitywnie wyjaśniona, polskie stacje telewizyjne, obojętnie czy komercyjne czy publiczne, powinny powstrzymać się od wyświetlania filmów jego autorstwa. Myślę, ze nakazuje to nasza katolicka uczciwość. Nie może być tak, że my naród polski, wierny prawom boskim i potępiający brudny i wyuzdany seks, także z nieletnimi, przymykamy oczy, kiedy inni, rządni zysku relatywiści, promują chore i wątpliwe moralnie dzieło przestępcy, bezbożnika i Żyda. Takie praktyki powinny być natychmiast ukrócone, a próby łamania czy obejścia zakazu surowo karane. Polański to bez wątpienia przestępca i być może recydywista. Wykorzystanie zaś nieletniej to wykroczenie najcięższe z możliwych. Choć w rzeczy samej na jego usprawiedliwienie przemawia fakt, iż w powszechnej opinii uchodzi on za gentelmana. A jak wiadomo, drodzy państwo, prawdziwy gentelman nigdy nie pyta kobiety o wiek.
Kroniki zbrodni #16
26/10/2009Jak wieść niesie, jeden z warszawskich sądów nakazał, aby prokuratura ponownie zbadała sprawę domniemanego obrażenia uczuć religijnych przez piosenkarkę Dodę. Wcześniej po donosie pana nijakiego Nowaka, prokuratura sprawę umorzyła, bo nie znalazła żadnych dowodów na to, że doszło do jakiegokolwiek przestępstwa. Stanowisko jak najbardziej oczywiste i racjonalne, bowiem recenzowanie książki, nawet najbardziej durnej, nie jest czynem nagannym ani tym bardziej kryminalnym. Nawet wtedy, gdy autor albo agent autora, ma zdanie odmienne od recenzenta. Z takim właśnie logicznym stanowiskiem prokuratury nie zgodził się ów obywatel Nowak i decyzję zaskarżył. Mamy oto groźny precedens, niebezpieczny zwłaszcza dla osób zawodowo piszących o książkach i zawodowo je oceniających. Jeśli teraz pan Kowalski napisze publicznie czyli w gazecie dajmy na to, że ksiązka pana Fajfusiaka to marna, grafomańska literatura, to ów Fajfusiak, lub jego agent (taki inny Nowak) poskarżą się prokuraturze i sądowi. A jeśli książczyna będzie jeszcze gdzieś traktowała o panu bogu, no to mamy gotową obrazę uczyć religijnych. Wedle Ryszarda Nowaka, artyści czy też recenzenci mogą oczywiście krytykować, ale ma to być krytyka pozytywna. O biblii więc, można mówić zawsze i wszędzie, pod warunkiem jednak że tylko dobrze. Jaki jest pozytyw całej tej sytuacji? Ano taki, że dzięki temu, iż cała sprawa jakiś czas jeszcze się przeciągnie, więcej ludzi sięgnie wreszcie po tę biblie, i przekona się nareszcie, że może Doda nie jest generalnie najmądrzejsza, ale w przypadku tej ksiązki akurat miała 100 procent racji. A co do Nowaka…, no cóż, nie ma sensu zrzucać się na pastylki, czy darmowy szpital. Jego już nic nie uzdrowi.
Kroniki zbrodni #15
07/10/2009Pan Rywin ani mi brat ani swat. Nawet go nie znam. Pan Rywin jakiś czas temu wplątał się w aferę i chcąc nie chcąc z myśliwego stał się zwierzyną. Przesiedział dwa lata w pierdlu, za swojej, albo też nie za swoje winy. Teraz to już nie jest ważne. Ważne jest to, że popełnił przestępstwo i za to przestępstwo został ukarany. Poniósł jego konsekwencje. Ale absolutnie nie zadawala to polskiej prokuratury. Wychodzi ona z założenia, że Rywin powinien być skazany na karę śmierci i tylko dziurawy i nieprecyzyjny kodeks karny, oraz opieszałość sędziów, spowodowały iż jeszcze go nie powieszono. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym zapobiegliwi i mściwi prokuratorzy wymyślają coraz to nowe powody, by gnębić Rywina i jego rodzinę, by nie dać mu odetchnąć, by spowodować, że mimo, iż nie zawiśnie na stryczku to i tak zdechnie. Nęka się jego obrońców, prześladuje znajomych i rodzinę. Rywin już jest po zawale, gdy ostentacyjnie zakuto w kajdanki jego syna i przeczołgano go po ziemi. Teraz prokurator każe pewnie zakuć w kajdany jego kilkuletnią wnuczkę, bowiem zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż w lalce Barbie przechowuje ona diamenty i pieniądze z nielegalnych interesów dziadka. Jest więc pewne, że Lwa Rywina powali wkrótce drugi a może i trzeci zawał i to powali go już na amen. Sprawiedliwa ręka dosięgnie więc w ten sposób zwyrodniałego przestępcę i aferzystę, który zamachnął się kiedyś na to co było „nasze”. Nie wykluczone też, za pewien ważny dziś prokurator, jakiś czas temu chciał być aktorem i starał się o obsadę w filmie, tyle że producent Rywin powiedział mu dosadnie, żeby spierdalał, bo marny on aktor, jeszcze marniejszy niż prokurator. No i teraz płaci za niefrasobliwość sprzed lat. A poza tym podkreślam raz jeszcze i z całą mocą: kompletną bzdurą jest twierdzenie, że w Polsce nie ma kary śmierci. Kara śmierci jest, tylko trzeba wiedzieć jak ją wykonać.
Kroniki zbrodni #14
17/09/2009Oto światło dzienne ujrzała straszliwa wiadomość. Właśnie wyczytałem, że w uświęconym krwią przodków kraju, ojczyźnie Wojtyły i ojca Rydzyka, usuwa się coraz więcej ciąż. I to mimo absurdalnie restrykcyjnej ustawie anty-aborcyjnej. Ba, te ciąże usuwa się całkiem legalnie. Wygląda to na absolutny skandal. Jest niestety i przyczyna tego niesłychanego skandalu i zaniedbania. To badania prenatalne, taka sama zaraza i syf jak In Vitro. Wedle pewnego profesora uchodzącego za autorytet w tych sprawach, coraz większa ilość skrobanek jest efektem upowszechnienia się w Polsce owych właśnie badań prenatalnych. Przyszła (ewentualnie) mamusia zawczasu więc widzi, czy urodzi żabę czy może mrówkę i wobec - jak to się określa – „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego upośledzenia płodu” państwo funduje jej grzech niewybaczalny czyli aborcje. Ponieważ badania prenatalne stają się w Polsce coraz powszechniejsze, przerywanych ciąż będzie też coraz więcej. Co więc zrobić, żeby odwrócić ten ludobójczy trend? Ależ rozwiązanie jest niezwykle proste, rzecz można dziecinnie proste. Należy czym prędzej zakazać wykonywania badań prenatalnych. I po sprawie! Jak mamusia nie będzie wiedział że urodzi potworka, to tego potworka urodzi. A jak już urodzi, to po sprawie, czyli totalnie przejebane. Kościół z lubością i satysfakcją odfajkuje kolejne uratowane życie, a szczęśliwa mamusia…? No, cóż to jej sprawa, ostatecznie chciała mieć bachora, więc ma. A że taki nijaki jakiś wyszedł, jakby zdefektowany? Cóż, bóg nie musi wszystkich obdzielać sprawiedliwie. Widocznie chciał za coś mamuśkę ukarać. W imię ojca i syna i ducha ściętego na amen, amennnn.
Kroniki zbrodni #13
26/07/2009W minionym tygodniu gazety informowały, że pewien młody Saudyjczyk, który w telewizyjnym programie opowiadał o swoich seksualnych wyczynach, został prawie natychmiast aresztowany. Grozi mu nie tylko chłosta, ale długoletnie więzienie. Za co? Za uprawianie seksu pozamałżeńskiego i sianie zgorszenia poprzez opowiadanie o swoich wątpliwych wyczynach. Mułłowie z komisji do spraw promocji cnoty i zapobiegania występkom, czyli prokuratura i sąd w jednym orzekli, że „jedynym celem tego odrażającego programu jest pokazywanie zboczeń i anomalii nieakceptowalnych w normalnym społeczeństwie”.
Myślę, że mamy od kogo się uczyć. Normalne społeczeństwo, jakim bez wątpienia są Polacy, pod światłym przywództwem rodzimych mułlów, zwanych biskupami, czym prędzej powinno zareagować na bezmiar demoralizacji jaki obserwujemy w królestwie Jezusa nad Wisłą. Tak zwany episkopat polski, powinien więc zostać przemianowany na Ministerstwo Promocji Cnoty i Wiary Chrześcijanskiej oraz Zapobiegania Występkom i z marszu batem, kijem i więzieniem przywracać powinien właściwy moralnie wymiar życia społecznego i politycznego. Ze szczególną surowością karane powinny być takie przestępstwa jak seks pozamałżenki, seks przedmałżeński, seks pozaprokreacyjny, używanie środków antykoncepcyjnych, unikanie wizyt w kościele, nie dawanie na tacę, oraz rozpowszechnianie niewłaściwych i groźnych dla kondycji narodu wiadomości o życiu prywatnym tudzież uczuciowym biskupów i księży. Ministerstwo powinno również wszelkimi możliwymi metodami zapobiegać publikowaniu treści “nieakceptowalnych w normalnym społeczeństwie”.
Jak zauważyliście na liście czynów zabronionych nie znalazła się pedofilia i homoseksualizm, bowiem skala tych przestępstw poza środowiskiem kościelnym nie jest wielka, zaś z kolei wyjątkową i masową skłonność kościelnych do tego typu schorzeń, nie można traktować jako przestępstwo, tylko jako chorobę zawodową. Taką samą jak pylica płuc u górnika. A przecież w żadnym cywilizowanym kraju, zwłaszcza takim jak Polska, nie każe się ludzi za to, że nabawili się zawodowej choroby.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein