Archiwum dla ‘LISTY’

5 Styczeń 2012

weszpolacy piszą listy

 joshua levin pisze:

 

Weszpolacy znów błysnęli swą weszpolską inteligencją. Napisali list do węgierskich faszystów i narodowców, gratulując im postępu w dekomunizacji kraju i zapewniając o swym pełnym wesz polskim poparciu.

List nie daje się do cytowania, bo to najzwyczajniejszy bełkot napitych jabolem i rozwydrzonych szczyli, którzy ledwo posiedli umiejętność jakiego takiego pisania (a i tak błędy ortograficzne musiała poprawiać mama). Jedno z ostatnich zdań brzmi: „Życzymy ( w oryginale „rzyczymy”) wam sukcesów, oraz liczymy, że już wkrótce prawda zwycięży”.

Prawda która zwycięży będzie niestety prawdziwa do cna. Węgierscy patrioci spod budki z piwem (winem?) walcząc z własnymi cieniami i z postaciami z bajek które sami na tę potrzebę napisali nawet nie zauważyli że ich wielkie i dumne państwo Madziarów już jest bankrutem. Za moment ten bankrut wyciągnie drżącą rękę po pomoc, po miliony euro i pewnie na te pomoc także Polacy będą musieli się złożyć. Zresztą taką pomoc weszpolacy skwapliwie deklarują. Skoro im to tak na sercu leży, to niechaj teraz, sami zrobią zbiórkę i sami z własnych euro niechaj niosą pomoc swoim pojebanym węgierskim kolegom. Może Węgier ta zbiórka nie uratuje, ale na leczenie psychiatryczne ichnich narodowych liderów powinno starczyć.

23 Listopad 2011

nie dziw się, to Dziwisz

Droga Rebe, śpieszę donieść czym to w Polsce księża się zajmują i za co w sumie dostają sponsorowane z naszej kieszeni emerytury.

Otóż pewnie znany ci dziwak i kościelny celebry Dziwisz, z braku lepszych zajęć i w obawie, by jego celebrycka sława nie przygasła nie daj boże, zajął się przekleństwami. Postanowił napisać do wiernych tak zwany list pasterski w którym zaleca, których przekleństw używać można, a których pobożna owca absolutnie używać nie powinna.  I tak na ten przykład swojskie i ciepłe słowo „kurwa” absolutnie jest niedopuszczalne, ale już “kurka wodna!” czy “kurczę!” a nawet “o kurna Olek!” – jak najbardziej jest dopuszczalne. Wierni, jeśli naprawdę są wierni i posłuszni, za diabła nie powinni używać zwrotu “do diabła!” czy “idź do diabła!“. To wywoływanie złego ducha, na własne ryzyko (rydzyko?) i z wszystkimi tego konsekwencjami. Żeby nie zawracać ci za bardzo dupy (bo wy tam macie własne palące problemy, i gdzie wam tam w głowie wymysły jakiegoś nudzącego się księdza, na siłę szukającego sobie zajęcia), powiem tylko w skrócie co wolno, a czego nie .

Przekleństwa zabronione przez kościół to: idź do diabła — niech to czort weźmie — do diabła! — obyś zdechł! — oby cię pokręciło! — kurde! — na rany Boga! — Jezus Maria! (choć to zależy od intencji) — kurwa — dupa — pizda — chuj — kutas.

Przekleństwa dozwolone to zaś:  kurka wodna —  o kurczę —  o kurna Olek —  motyla noga (?) —  do jasnego pierona! —  niech to dunder świśnie! — do jasnych kominów! (używane ponoć w Wielkopolsce) —  psiakość! (również psiakostka!) — psiakrew/psiajucha! — kurczę blaszka —  ja nie mogę! —  do stu piorunów! —  niech to kule biją!

No i popatrz moja droga, czym się zajmują księża i biskupi i za jaki to niewyobrażalny wysiłek, intelektualny wysiłek, żądają sowitych emerytur. Zapytam jedynie: gdzie tu kurwa sens i na co ten chuj liczy (jako niewierny mogę przeklinać do woli). To tyle na razie, pozdrów wujcia, ściskaj ciocię.

15 Październik 2011

list do Reby Derwish

>> Droga Rebe,

sie porobiło w tym kraju nad Wisłą Oto, wyobraź sobie, mamy takiego obywatela, który się nazywa Alvin Gajadhur. Na co dzień, gość jest jakimś tam rzecznikiem od transportu. I ten rzecznik, znaczy się ten Gajadhur, obraził się na Wojewódzkiego i Figurskiego za to, że w radiu nazwali go murzynem. Tak bardzo się ten Alvin obraził, że złożył donos do Rady Radiofonii, a ta niby Rada, na stację Eska Rock nałożyła 50 tysi kary. Niby drobiazg, ale… Rzecz w tym bowiem, że ten Gajadhur w rzeczy samej nie jest murzynem tylko hindusem. I tu się zaczyna problem. Bo skoro tak gorąco protestuje, że nie jest tym murzynem, to znaczy że ten murzyn (czarny) go mierzi i obraża jego godność. Ten murzyn jest więc dla Alvina Hindusa zdecydowanie czymś gorszym, czymś czego pewnie należy się wstydzić, co jest generalnie uwłaczające. W tym więc sensie Figurscy i Wojewódzcy bardzo go obrazili. Bo hindus to brzmi dumie, a murzyn to murzyn, to obraza, asfalt poprostu. No, tak pewnie sobie ten Gajadhur kombinuje. Znaczy nie cierpi murzynków i ma ich za nic? Miły i śmieszny ten Alvin, a zdaje się że też rasista (choć jak zwykle pewnie się mylę i szukam igły w stogu siana). To tyle, jak zwykle ściskaj wujka Levi’ego. Twój Reve.

(©revelstein)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.