Weszpolacy znów błysnęli swą weszpolską inteligencją. Napisali list do węgierskich faszystów i narodowców, gratulując im postępu w dekomunizacji kraju i zapewniając o swym pełnym wesz polskim poparciu.
List nie daje się do cytowania, bo to najzwyczajniejszy bełkot napitych jabolem i rozwydrzonych szczyli, którzy ledwo posiedli umiejętność jakiego takiego pisania (a i tak błędy ortograficzne musiała poprawiać mama). Jedno z ostatnich zdań brzmi: „Życzymy ( w oryginale „rzyczymy”) wam sukcesów, oraz liczymy, że już wkrótce prawda zwycięży”.
Prawda która zwycięży będzie niestety prawdziwa do cna. Węgierscy patrioci spod budki z piwem (winem?) walcząc z własnymi cieniami i z postaciami z bajek które sami na tę potrzebę napisali nawet nie zauważyli że ich wielkie i dumne państwo Madziarów już jest bankrutem. Za moment ten bankrut wyciągnie drżącą rękę po pomoc, po miliony euro i pewnie na te pomoc także Polacy będą musieli się złożyć. Zresztą taką pomoc weszpolacy skwapliwie deklarują. Skoro im to tak na sercu leży, to niechaj teraz, sami zrobią zbiórkę i sami z własnych euro niechaj niosą pomoc swoim pojebanym węgierskim kolegom. Może Węgier ta zbiórka nie uratuje, ale na leczenie psychiatryczne ichnich narodowych liderów powinno starczyć.










