Archiwum dla ‘ŁRZECZPOSPOLITA’

25 Maj 2012

nielegalna acz legalna

 revelstein pisze: 

Czy prostytucja powinna być legalna? To wbrew pozorom dość skomplikowany problem. Moje pytanie brzmi: o jakiej prostytucji mówimy?

No, bo jeśli na moment choć odstawimy na bok lepsze lub gorsze panienki z ulicy Poznańskiej, lub agencji towarzyskiej Pluszowe Misiaczki, to się okaże, że legalne jest jednak to, co wydaje się być nielegalnym. Prostytucja w różnych odmianach jest w Polsce wszechobecna i legalna jak najbardziej. Zwłaszcza kwitnie prostytucja polityczna, a pewna agencja towarzyska na ulicy nie koniecznie miejskiej, płaci nawet za kurwienie się bardzo konkretne pieniądze.  Jest to zresztą agencja całkiem duża, bo będzie tam towaru z pół tysiąca z okładem,  nie licząc obsługi. Towar ten ci jest bardzo różny, raczej dla ślepych i dodatkowo głuchych, ale na bezrybiu to i rak ryba.

Całkiem dobrą kooperatywą kurewsko-towarzyską jest ta powiązana z Żoliborzem, zrzeszająca wyjątkowo zatwardziałe dziwki płci obojga. Nie chcę wymieniać ani nazwy tej kooperatywy,  ani tym bardziej nazwisk prominentnych jej dupodajek (płci obojga podkreślam), bowiem po pierwsze brzydzę się procederem,  a po drugie nie chcę być ciągany po sądach za reklamę stowarzyszeń i organizacji moralnie wątpliwych, rozwiązłych i deprawujących.

Oczywiście można by znaleźć kilka innych przykładów od lat i od zawsze legalnej prostytucji, tylko po co zamulać i tak już zamulony tutejszy blog. Innymi słowy – kończąc i podsumowując – problem z „nielegalnymi” kurwami może i jest, ale w niczym nie dorasta problemom z prostytutkami jak najbardziej legalnymi, z reguły na państwowym wikcie.

Tagi:
21 Maj 2012

niecodziennik polszewicki

 revelstein pisze:

 

Oto świeże i całkiem świeże wydarzenia z życia naszej najukochańszej i najśmieszniejszej w świecie ŁRzeczpospolitej.

1/ Tomasz Lis wierzy w to, iż sukces pisma w dużej mierze zależy od okładki. W każdym razie po Macierence-Talibie, mamy teraz Newsweek ze świętą parą. Jezusek i Maryśka wskazują na gwiazdy Dawida umieszczone na piersi zamiast serca. Całość  krasi jeszcze krzykliwi napis: „Jezus Maria Żydzi!” Oj coś mi się zdaje, że do tej stodoły w jakimś nowym Jedwabnem,  oprócz Pasikowskiego trafi też kolega Lis. Katolicy pewnych rzeczy nie wybaczają i nie puszczają płazem.

2/ Wedle pisiego posła Rycharda Czarneckiego, PiS wygrywa z PO. Ujawnił on na Twitterze wynik sondażu przeprowadzonego na zlecenie jego ugrupowania. I tak partia ostatniego z Kaczyńskich jest już na szczycie i wyprzedza PO aż o 5%.  Niestety nie wiemy jak sformułowano pytanie sondażu, ale z różnych przecieków wynika, że pytano o to, która partia już nie powinna wrócić do władzy. I tym sposobem na PiS wskazało 33% a na PO 28% Polaków.  Czarnecki zaś zinterpretował wszystko tak jak zinterpretował, czyli jak było mu wygodnie. Ale nie od dziś wiadomo, że temu gościowi nie wolno wierzyć niczym najgorszemu psu.

3/ Jakoś tak dzięki Palikotowi głośno zrobiło się o apostazji. Wierni pancerni, oraz ich nierozgarnięci pasterze,  prześcigają się teraz w wynajdowaniu argumentów deprecjonujących to coraz powszedniejsze zjawisko. Bagatelizują, marginalizują w ostateczności straszą piekielnymi ogniami i jakąś ekskomuniką czy ekskomunikacją. A problem w gruncie rzeczy jest na swój sposób banalny: gdybyście nie chrzcili gamonie nieświadomych dzieci, to nie było by też apostazji. Czyli szafa gra i dusza śpiewa.

19 Maj 2012

ostatni (od)lot

 od redakcji:

 

Smoleński Klub Wsparcia Czwartej Rzeczpospolitej Trwam, zaprasza wszystkich sympatyków i innych Prawdziwych Polaków na uroczystą weekendową premierę filmu „Ostatni lot Tupolewa”.  Po filmie przewidziany jest spektakl spirytystyczny z udziałem Jarosława Kaczyńskiego (uwaga, będzie można pogadać z Lechem). Wstęp wolny acz ograniczony.

14 Maj 2012

wybuch czy niewypał?

 revelstein pisze:

 

Miesiąc bez jakiejś nowej, zaskakującej hipotezy w sprawie smoleńskiej rozwałki  jest miesiącem straconym.

Przeto mamy nową, bo przecież wyznaczonych zasad należy się trzymać. Nijaki doktor Szuladziński stawia taką oto tezę:

“Sposób, w jaki została rozpruta powierzchnia kadłuba Tu-154, wskazuje, że w samolocie lecącym do Smoleńska nastąpił wybuch wewnętrzny”.

Przygotował na ten temat specjalny raport dla – jak łatwo sie domyśleć – zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. No i fajnie, gra gitara, witajcie w krainie czubków!

Pan Szuladziński (czy jakoś tak) – w skrócie rzecz ujmując – skupia się na analizie mechaniki wybuchu i zniszczeń samolotu spowodowany ogniem, korzystajc z twardych materiałów dowodowych. Te “materiały“, to pewnie niezastąpione mapy Googla i koniecznie filmiki masowo produkowane i umieszczane na YouTubie. Jednym słowem raport zwala z nóg, a jego tezy są niezwykle odkrywcze i arcyważne dla dalszego, rzetelnego przebiegu sledztwa. Pukając się w głowe temat na tym nalezy zamknąć.

Jedyne co zastanawia, to pewien rodzaj konsekwencji. Otóż PiS i łażące na jego pasku pieski, dla każdej, najbardziej nawet durnej koncepcji, znajdą „naukowca“ który gotów jest wiarygodność tej koncepcji potwierdzić. Po sztucznej mgle, helu, meaconingu, coś tam jeszcze, coś tam jeszcze, teraz mamy wybuch wewnętrzny, a po z dupy wziętych profesorach, na tapecie mamy doktora.  I myśle sobie, że gdyby nawet ten Wojtyła jeszcze żył i faktycznie dokonywał  owych cudow uzdrowienia, to tego towarzystwa za chuja nie byłby w stanie uzdrowić.

11 Maj 2012

warszawska niewdzięczność

 finkel pisze:

 

Straszne i poruszające wieści nadchodzą z Warszawy. Tak straszne, że aż serce sie kraje i co nieco opada.

Wedle sondażu przeprowadzonego przez jeden z dzienników (niestety nie jest to Wasz Dziennik), zdecydowana, wręcz przytłaczająca większość mieszkańców stolicy, nie chce ani pomnika, ani tym bardziej ulicy prezydenta Kaczyńskiego. Czy słyszeliście o większym skandalu? Zaledwie 5% głosujących chciałoby kaczego obelisku, zaś 6% ulicę jego imienia, ale już bez statui. Aż 84 % uczestników badania nie chce ani pomniczka ani kaczej arterii. Ten jeden pomnik na Powązkach, dla wszystkich ofiar tragedii w zupełności wystarczy – twierdzą. Sondaż  przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 6625 osób.

I jak teraz sądzicie moi mili, kto powinien beknąć za tak skandaliczny wynik, absolutnie niezgodny z odczuciami patriotycznej części naszego bohaterskiego społeczeństwa? Płaszczak, Hofman, Bredziński bedą musieli nieźle wysilić swe sparciałe już mocno mózgownice, żeby jakoś wytłumaczyć swojemu narodowi, iż te badania się nie liczą, bo oni mają swoje własne, wewnętrzne. Te badania mówią zaś zupełnie coś innego. Tam 101,2% badanych jest za pomnikiem Lecha w Warszawie, a 112,5%  za ulicą nosząca dumne imię prezydenta, domniemanego sprawcy własnej śmierci. No, a w ogóle, jak ocalały Kaczyński dojdzie do władzy, to cienko ta Warszawa zaśpiewa. Oj cienko! Zapłaci z nawiązką za swe ciężkie grzechy.

9 Maj 2012

jednak to cham

 revelstein pisze:

 

Warto odnotować taki oto fakt. Prokuratura Rejonowa Warszawa – Śródmieście odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko Palikotowi.

Poseł miał jakoby dopuścić się przestępstwa, publicznie nazywając pana biskupa Michalika „chamem“. Doniesienie o tym „ciężkim przestępstwie“ złożyła jakaś kabaretowa organizacja o nazwie Ruch „Błękitna Polska”. Uzasadnienie prokuratury jest krótkie i logiczne: pan Michalik to osoba prywatna jak najbardziej i jeżeli czuje się obrażony, to niechaj sobie skarży pana Palikota również prywatnie. I nie ma znaczenia, że ów Michalik jest jakimś tam przewodniczącym jakiegoś tam Episkopatu. Bo cóż to za jakaś dziwaczna organizacja? Ni pies ni wydra, żaden cymes, zwłaszcza konstytucyjny, z urzędu więc ścigać nie ma po co.

Czyli wychodzi na to, że… Prokuratura odmawiając, nie dopatrzyła się poprostu żadnej obrazy, ani kłamstwa. Palikot miał rację i się nie mylił w ocenie pana biskupa. A poza tym słowo „cham“ w tym konkretnym przypadku jest wyjątkowo łagodne, lightowe i brzmi niczym pieszczota i komplement. Po prostu Palikot z szacunku dla eminencji był wyjatkowo łagodny.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.