ŁRzeczpospolita #10

05/11/2009

Byt publicznej telewizji i publicznego radia jest zagrożony – grzmi ze łzami w oczach przewodniczący Kołodziejski. A wszystko przez wyrok Trybunały Konstytucyjnego, zgodnie z którym poszerzony zostanie krąg osób zwolnionych z opłacania tak zwanego abonamentu. To upadek, to sytuacja wysoce krytyczna, to koniec – tragizuje dalej pan przewodniczący. A mnie to jakoś nie przeraża i szczególnie nie rusza. Jeśli bowiem przeciętnie rozgarnięte państwo europejskie funduje sobie 17 spółek publicznego radia i w praktyce 17 czy 18 spółek publicznej telewizji, to nawet taki potentat finansowy jak Kuwejt nie dałby rady tego utrzymać. Trzeba być niespełna rozumu, żeby taką bandę lewusów utrzymywać na siłę  przy życiu i marudzić przy byle okazji, że kasy nie staje. I ręce opadają panie Kołodziejski, kiedy pan takie pierdoły opowiada. Rozgońcie w pizdu to nikomu nie potrzebne towarzystwo, bo zaprawdę nikomu do niczego nie jest ono potrzebne. Zwłaszcza w rozmiarze armii sporego państwa gdzieś na antypodach. Jeśli zamiast paru tysięcy opierdalaczy i nieudaczników (wystarczy posłuchać tego lub pooglądać, by wyrobić sobie opinię), ostanie się co najwyżej 500 gąb robiących jeden publiczny program telewizyjny i jeden radiowy, to nie tylko wystarczy pieniędzy, ale jeszcze zostanie na akcje charytatywne. I nie trzeba będzie na dodatek żadnego,  popieprzonego abonamentu. Więc zamiast opowiadać banialuki pierdoły i wciskać ciemnotę ludowi, lepiej już nic nie mówić, by więcej się nie kompromitować. Głupi fiut na grzędzie,  czyli na urzędzie.


ŁRzeczpospolita #9

22/08/2009

Co jakiś czas dowiadujemy się jak to dzielni policjanci zlikwidowali kolejną piracką melinę. W melinie tej jakiś zazwyczaj małolat, miał na dysku pościąganych trochę piosenek i parę filmów, a więc był niezwykle groźnym przestępcą i zawodowym kryminalistą. Jeśli już panuje taka pryncypialność w walce z piractwem, to chętnie bym się dowiedział, jakie są efekty pilnego przeszukania komputerów owych odnoszących sukcesy policjantów, dzielnych stróżów prawa. Bo wedle mnie, są to święte krowy pozostające poza wszelką kontrolą. Jeśli wejdziecie do przeciętnego komisariatu policji w przeciętnej polskiej pipidówie (mniejszej czy większej), to regułą jest, iż jeżeli w ogóle jest tam jakiś komputer, to pewnie aż puchnie od pirackich programów. Naślijcie kontrolerów do pierwszej z brzegu chałupy zasiedlonej przez glinę, obejrzyjcie dysk jego komputera – pewnie łeb pęka do roju piratów: nielegalnych kopi gier, piosenek, filmów, pornosów i czego tam jeszcze chcecie. Najprawdopodobniej Windows też jest piratem, zarekwirowanym na bazarze innym piratom. O skali tego zjawiska nikt do końca nie wie, bo nikt nigdy tego nie badał. Nie mniej logika wskazuje, że i w tym wypadku najciemniej jest pod latarnią. Nie bez przyczyny zresztą mówi się całkiem głośno i o tym, że zarekwirowane „piratom” dyski i komputery, to żyła złota dla panów „piratów” koncesjonowanych policyjną odznaką. Oni są zazwyczaj czyści jak łza, bo nie korzystają z p2p. Bo nie ma takiej potrzeby i szkoda ryzyka. Jest inna metoda. Dane z „pozyskanych dowodów”, nagminnie są kopiowane na prywatne kompy stróżów prawa, zdarza się, że w niewyjaśnionych okolicznościach giną  bez śladu całe komputery, bądź ewidencjonowane są maszyny całkiem inne od faktycznie zarekwirowanych, z przełożonymi dyskami. I szczerze mówiąc nikogo to nie interesuje, bo niby dlaczego. I nie ma tez metody żeby to skontrolować, bo niby kto miałby to zrobić? Jakieś inne służby? A przecież oni wszyscy jednacy.


ŁRzeczpospolita #8

16/08/2009

Pan premier Donald nawiedził wczoraj, jak to się mówi nieoczekiwanie, polskich najemników walczących dzielnie w Afganistanie za wolność naszą i waszą. Obiecał im nowy sprzęt, tony czołgów, helikopterów, samochodów, śrubokrętów i młotków. Przyjadą też nowi koledzy, by wesprzeć zasiedziałych tu już kolegów w dziele nawracania miejscowych na właściwe cywilizacyjnie cele. Niestety Tusk popełnił niezręczność, mogącą mieć fatalne skutki dla powodzenia całej misji. Bo polskim najemnikom, nie potrzeba tak naprawdę więcej sprzętu, im potrzeba jest więcej kapelanów, i to właśnie powinien obiecać im w pierwszym rzędzie premier Donald. Tylko czuła i wszechstronna opieka kapelanów, tylko ich dobre słowo, pozwoli żołnierzom lepiej i głębiej zrozumieć istotę boga, a jako wierni jego słudzy będą w stanie lepiej wypełniać patriotyczne zadania. Tym bardziej, że mają sporą wprawę wyniesioną z kraju ojczystego. Nikt tak dobrze nie służy do mszy i chodzi na baczność w kościelnych procesjach, jak żołnierze odrodzonego rzecz jasna wojska polskiego. To umiejętność którą najlepiej opanowali, zdecydowanie lepiej od innych żołnierskich obowiązków tudzież przyzwyczajeń. Teraz więc w Afganistanie mamy nową, nowoczesną kategorię najemników, którzy z powodu idiotycznych przepisów nie mogą strzelać, za to mogą bez ograniczeń nawracać talibów na właściwą wiarę, pełną miłości dla każdego życia, począwszy od tego nienarodzonego,  a skończywszy na tak beznadziejnym jak tych muslemskich psów. Innymi słowy mogą robić to co faktycznie potrafią.

A swoją drogą moi mili, to pan premier bez mydła wybzykał pana prezydenta. Przerobił go na szaro, potraktował niczym mokrą szmatę i na maksa zepsuł mu wielkie święto; jego święto i paru śmiesznych generałów z teczki.  A miało to być tak świetnie, zaś wyszło jak zawsze chujowo. Szczygło już szuka winnych tej prowokacji.


ŁRzeczpospolita #7

16/03/2009

Dlaczego każdy z nas jak tu siedzimy w tej chwili przed komputerem musi dopłacać rocznie do rolników tysiąc złotych? Po to, by mogli się oni czuć komfortowo, nie musieli płacić podatków i wysokich składek na ubezpieczenie. I nie wyciągajcie mi tu argumentów typu: „mogłeś zostać rolnikiem, tez byś miał komfortowo”. Czym ta grupa ludzi różni się od innych grup? Od ciebie kolego drogi i ciebie koleżanko, ode mnie, ciężko zapierdalających na kawałek chleba. Dlaczego niewzględny małorolny płaci 60 zeta miesięcznie na ichni ZUS-KRUS, wielko rolny i set-hektarowy aż (!) 10 zeta więcej, a ja zupełnie bezrolny, też tyrający od rana do wieczora,  bulę kilkanaście razy większą składkę. W imię czego pytam?!

I co mam odpowiedzieć temu matołowi Sawickiemu, niby wiceministrowi, który bez zająknięcia mówi, że nie należy teraz rozmawiać o reformie KRUS, bo mamy kryzys. Ty chamie pańszczyźniany, a czy mnie ten kryzys nie dotyka? Tak samo jestem narażony na jego skutki jak i twoi pożal się boże wyborcy. Tyle, że ja  muszę płacić sam za wszystko i żadne zasrane państwo nie pochyla się nad moim ciężkim losem i nie proponuje mi groszowej składki ubezpieczeniowej i nie zmusza innych, by płacili za ten mój luksus.

Oczywiście doskonale rozumiem, chłopki, że jak zlikwidujecie ten cały KRUS, i wreszcie stanie się w miarę  sprawiedliwie, to podetniecie gałąź na której siedzicie. Nikt już was nie będzie potrzebował i nikt nie będzie chciał, zieloni zasrańcy. Ale dlaczego swoje marne polityczne życie próbujecie przedłużać za nie swoją kasę? 


ŁRzeczpospolita #6

14/02/2009

Wspólnik przyszłego świętego Krzysztofa Olewnika – Jacek K. – został aresztowany w Gdańsku. Podejrzewany jest o współudział w porwaniu, oraz członkostwo w grupie przestępczej. Za paznokciami coś czarnego ma także tatuś juniora Olewnika i jawnie się już mówi o jego ciemnych interesach. Nie będę więc zaskoczony, a już niemal jestem pewny, że ofiara Krzyś Olewnik, też nie był takim niewiniątkiem  i biedną ofiara mordu. To, że był w coś umoczony a niewiniątkiem jest tylko na zdjęciu, wydaje się oczywiste. Od mafijnych układów śmierdzi więc tu wyjątkowo, i teraz wewnętrznymi rozliczeniami mafijnej rodziny miałaby się zająć sejmowa komisja. To kompromitacja parlamentu, zdrowego rozsądku i zwykłego poczucia sprawiedliwości. Dwie, a może trzy zwaśnione lokalne rodziny przestępcze, własne porachunki chcą wyrównywać z pomocą sejmu i naiwnych jak dzieci posłów.

No i jak wam się to podoba?

Bo mnie wcale.

A już do szału doprowadza mnie ta zmaltretowana i zbolała na pokaz picza, która uważa zdaje się, że Polsce po wojnie porwano i zamordowano tylko jedną osobę, i niestety był to jej brat.