07/02/2009

[foto: „złogi pisowskie”; jak wyglądają tak i żyją.]
Agencje donoszą ————- (Warszawa) Krajowy Rejestr Sądowy potwierdził decyzję rady nadzorczej Polskiego Radia o odwołaniu dwóch PiS-owskich prezesów publicznego radia: Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego. KRS uwzględnił skargę zarządu na poprzednią decyzję o odmowie wpisania do rejestru sądowego decyzji o odwołaniu tych dwu prezesów.
Udało się wreszcie, mam nadzieję, że raz na zawsze, wyłączyć z gry doniedawnych panów prezesów. Banda dwóch zmaltretowanych mend, przeszła do historii. Wybranie tych karykatur na szefów, było czymś szczególnym, wyznaczało bowiem całkowicie nowy rozdział w dziejach polskiej głupoty. Teraz po tych pisowskich cieciach należy pilnie posprzątać. Należy oczyścić Polskie Radio ze „złogów pisowskich”, wszystkich tych Skowrońskich, Bonieckich, Michalkiewiczów, Sakiewiczów, Mądrzejewskich i całej bandy zawodowych potakiewiczów, w tym delegatów toruńskiej uczelni Ojca Przekrętasa Tadeusza. Wypierdalać! I nie ma co się bawić w dyplomację i honorowe rozwiązania. To nie ma być Wersal, tylko krwawa rewolucja. Jeśli szczury nie zdążyły pouciekać z okrętu, to je potopcie, wbijcie na pal, lub powieście na mikrofonowym kablu. Zobaczycie, że to całkiem miłe zajęcie. Powodzenia.
3 komentarzy |
ŁRzeczpospolita |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
04/02/2009
Rzec można tylko jedno: to pełny, epokowy sukces! Otóż rząd pana premiera Tuska, tak się sprężył, tak się nadął i skoncentrował, że zamiast zalecanych 17 miliardów oszczędności, wyrobił miliardów 20. Niczym górnik Pstrowski, zanotował 120% normy. Rekordowe oszczędności (prawie po 2 miliardy) poczyniono w resortach obrony, oraz tym od policji i bezpieki. Upraszczając oznacza to, że być może dzięki temu nasze państwo będzie mniej policyjne, zaś darmozjady w mundurach mniej wywalą na drogie i nikomu niepotrzebne zabawki. Moim skromnym zdaniem, to i tak za mało, i pewnie można by bez wielkiej straty wycisnąć z nich jeszcze po dodatkowym miliardzie. Wstrzemięźliwe niezwykle w oszczędzaniu okazało się ministerstwo od zagranicy, bowiem z bólem wielkim wycisnęło zaledwie 35 baniek. Tam bieda, aż piszczy! Z czego oni teraz będą finansowali te wycieczki ambasadorów, te obowiązkowe służbowe Mercedesy, Lexusy i Volva, te rezydencje z czego się opłaci… ? Jednym słowem dramat. Dla porównania: krezusy z oświaty oszczędzili aż 556 baniek, a ze szkolnictwa wyższego to nawet 872. Nie wspomnę już o śpiącym na kasie „zdrowiu”, które wygospodarowało 336 milionów. Można by tak wyliczać w nieskończoność. W każdym razie sukces, sukces i jeszcze raz sukces.
Osobiście to chętnie bym się jeszcze dowiedział, ile kasy, ale tak konkretnie, chce zaoszczędzić rząd, czyli rada ministrów. Ile mniej w tym roku będzie nas kosztowało utrzymanie tego klubu. Podobnie zresztą, wielce zadowoliłbym się wiedzą o oszczędnościach najznamienitszego polskiego kabaretu zwanego parlamentem. Ile kasy zabierze się tym skończonym mendom. A kancelaria pana pRezydenta? Czy w ramach solidarności nie powinna popisać się również oszczędnościami? Nawet symbolicznie. Wystarczy, że wypierdolą z roboty Kamińskiego i Kownackiego, oraz miesięcznie kupią cztery skrzynki wina mniej. Aha… no i mogli by jeszcze założyć Kaczyńskiemu szlaban na Juratę. Jak już bardzo chce, to niech jedzie tam pociągiem, ale nie więcej niż raz w roku.
Dla równowagi należałoby też przykręcić kurek różnym lewym interesom, typu finansowanie jakiegoś architektonicznego pokurcza pod nazwą świątynia opatrzności bożej, lub ukryte dofinansowywanie tego całego kościoła poprzez nieściąganie z nich podatków. Pole do popisu jest spore. Ale pamiętajmy, że to jest rząd, a rząd wyżywi się sam.

Zostaw Komentarz » |
ŁRzeczpospolita |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
19/11/2008
Ludzie z polskiej armii, zawsze i od wieków charakteryzowali się pokrętnym sposobem myślenia. Oto jak wygląda sytuacja. Polska wprowadza armię zawodową deklarując jednocześnie, iż oznacza to koniec znienawidzonego poboru do wojska. Aby jednak mieć tę zawodową armię wprowadza jednocześnie… pobór, bo nikt nie chce pełnić jakże zaszczytnego obowiązku wobec ojczyny. Rozumiecie coś z tego?
Armia postępuje więc zgodnie ze swą logiką: nie ma młodych ludzi chętnych do zawodowej armii, trzeba więc ich do tego zmusić i wcielić na siłę. Tyle, że na jaką cholerę, ja i podobni mnie podatnicy, musimy płacić na utrzymanie takiej hordy ludzi, szczerze mówiąc do niczego nie potrzebnej? Żeby wysłać 1000 najemników na wojnę do Afganistanu, za cholerę nie potrzeba utrzymywać aż 120 tysięcy kandydatów na najemników. Zróbmy więc armię o 40 tysiaków mniejszą, będzie tylko z tego korzyść plus istotne oszczędności. Jeśli zaś założymy, że ten Afganistan jest nam potrzebny jak wrzód na dupie, to ową zawodową pożal się boże armię, można zredukować nawet o 60 tysięcy. Pewnie nie ucierpi na tym nikt, poza zgrają gęgaczy i polityków, mających mniej ołowianych żołnierzyków do rozstawiania na planszach.
Zostaw Komentarz » |
ŁRzeczpospolita |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
18/11/2008
No cóż, ten Ziobro zawsze był jakiś taki dziwny, żeby nie powiedzieć pojebany… Teraz zapowiedział, że złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ponieważ polska prokuratura nie chce go tarmosić a w konsekwencji pewnie zamknąć za kratkami. To jeden z rzadkich mimo wszystko przypadków karpia, który cieszy jak dziecko iż nadchodzą święta. Myślę sobie, że wielkim i życiowym wręcz marzeniem pana Ziobry jest być zamkniętym do ciupy, w zasadzie za byle co, acz pod warunkiem, że uczyni to ekipa tuskowa. Koleś ma wszelkie pożądane w PiSie przymioty, poza jednym: brak jakiejkolwiek „kombatanckiej” przeszłości. Jeśli by więc teraz za Schetyny wsadzono go do pierdla, jeśli uwięziłaby go ta krwiożercza, antypolska ekipa, „kombatanctwo” było by jak znalazł. Już nie gadał by z Jarkiem jak uniżona sługa, nie całował rączek, paluszka w dupcię nie wkładał, tylko stawał przed nim wyprostowany i wyprężony, jak równy z równym prowadził dysputy, jak kombatant z kombatantem, zasłużony z zasłużonym. Polski wymiar sprawiedliwości przez swą opieszałość czyni więc Ziobrze niesłychana krzywdę, odbiera mu szansę na bycie szacownym obywatelem, walczącym nieugięcie o prawo i sprawiedliwość, wolność i demokrację. Jego życiorys się nie złoży, życie mu się rozpierdoli, a za rok nikt już nie będzie pamiętał kim był (i czy w ogóle był) smutny, niedorżnięty chłoptaś spod Krakowa.
Zostaw Komentarz » |
ŁRzeczpospolita |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
02/10/2008
Czytam właśnie o rzeczy kuriozalnej. Otóż konsulat Najśmieszniejszej Rzeczpospolitej we Lwowie odmówił przyznania wizy ukraińskiemu pisarzowi Tarasowi Prochaśce. Dlaczego odmówił? Ano dlatego, że urzędas nie uwierzył, iż gospodin Prochaśko jest pisarzem. Może tę wizę jeszcze dostanie, ale pod warunkiem, że udowodni, iż pisarzem owym faktycznie jest.
MSZ ustami kogoś tam, tak tłumaczy ten przypadek i zastosowaną procedurę:
„konsul rozpatrujący wnioski wizowe ma prawo żądać od interesantów dodatkowych dokumentów. Nie ma także obowiązku znać każdego ukraińskiego pisarza.”
Nie szczególnie przepadam za Ukraińcami, bo wszystko co ze Wschodu budzi moje obawy, a czasem nawet nieskrywaną niechęć, jednak wobec pisarzy, nawet stamtąd, stosuję daleko posuniętą taryfę ulgową. I może tłumaczyłbym pustogłowego konsula, gdyby w grę wchodził jakiś średniego kalibru pisarski terminator. Ale akurat Taras Prochaśko, jest na tyle znany, że średnio rozgarnięty kierowca w konsulacie ukraińskim powinien go kojarzyć. Tym bardziej, że gościu jest… laureatem polskiego konkursu literackiego im. Josepha Conrada, organizowanego dla ukraińskich pisarzy.
Nie bardzo też wiem jak Prochaśko ma udowodnić ponad wszelką wątpliwość to, że jest pisarzem. Może przynieść swoje książki, z tym, że pan urzędnik może też domniemywać, że to wcale nie są jego ksiązki, a zbieżność nazwisk jest przypadkowa. Wygląda więc na to, że we lwowskim konsulacie przez niedopatrzenie uchowały się jeszcze światłe kadry światłej minister Fatygi.
Zostaw Komentarz » |
ŁRzeczpospolita |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein