Obruszył się kolega Frankenstein polskiego kina. Cezary Pazura poprosił, a może nawet wydał oświadczenie, by nie identyfikowano go ze sprawą Weroniki Marczuk-Pazury. To jego była żona, czyli co było a nie jest nie pisze się w rejestr. No, ale co by pan Cezary nie napisał, lub czego nie zażądał, a nawet gdyby kogoś pobił i skopał (gustuje ponoć w tym), to i tak nic nie zmieni faktu, że ta uwielbiana kiedyś Weronika, za rączkę prowadzana i wprowadzana gdzie się dało, i tak będzie „identyfikowana”. Panie Cezary, jak się daje nazwisko, to nie zawsze tylko nektar z tego powodu się spija. Pomijam fakt, że CBA pewnie tradycyjnie dało dupy i za chwilę cichutko, bez rozgłosu (by wstyd był jak najmniejszy), wycofa się ze sprawy. Bo może i z Pazury (Weroniki) jest jakaś bizneswoman, ale żeby z Kamińskiego coś było? Weronika dupa i Kamiński dupa. To samo słowo ale kontekst inny.
Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #26
12/09/2009Kochany nasz narodzik podniecał się nieco w tym tygodniu ślubem Marcinkiewicza. Uch i ach i cóż to za sensacja, Kaziutek ożenił się z Izabel. A z kim się miał ożenić? Ze Stefanem? Już słyszę ten dialog, wzięty żywcem ze starego dowcipu. Przychodzi Kaziu do mamusi i rzecze jej tak oto: Mamo, żenię się ze Stefanem. A mamuśka na to: Kaziu, bój sie ty boga, przecież Stefan to Żyd!.
Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #25
11/09/2009
Strasznie dziś zawrzało w polskich kręgach politycznych. Za sprawą „Faktu”, który opublikował zdjęcia posłanki Szczypińskiej prowadzającej się chyba nocą z jakimś bliżej niezidentyfikowanym kiziorem. Kizior w towarzystwie Szczypińskiej całkiem dobrze się bawi, a jeszcze ma jakąś tam przyjemność, co sugerować może jedno ze zdjęć (to w powyżej). Swoją drogą nigdy nie podejrzewałbym pani posłanki o takie zdolności i zakładam, że jako gorliwa katoliczka pewnych rzeczy po prostu nie bierze do ust. Pewnie to manipulacja, ale przy okazji jest też i sprawa, nawet gruba. Oto bowiem premier wszechczasów, znów został wydymany przez najbliższych, tym razem przez kobietę, z która wiązał tyle nadziei. Miała być jego gosposią a tymczasem ona… ech, szkoda gadać. Ciężki jest los prezesa Kaczyńskiego, bo zewsząd czyhają na niego niemiłe niespodzianki. Wszędzie zdrada, agentura, i moralne bezhołowie. A tak już w ogóle, to nie bardzo wiadomo, czy to sama Jola wynajęła sobie faceta z agencji i sama na siebie nasłała parazzich, czy może ktoś ją w to wrobił, aczkolwiek nie wiem w jakim celu. Nic z tego nie rozumiem, świat schodzi na psy (zwłaszcza pisi świat).
Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #24
15/07/2009Nie jabłuszka, nie pomroczność jasna, a regularne nachlanie było powodem marcowej niedyspozycji eks posła i polityka Mirosława Orzechowskiego. W wyniku owej niedyspozycji poseł pogruchotał swoją Hondą przycupnięte obok Audi. Wczoraj w łódzkim sądzie grodzkim odbył się proces owego oryginała i krętacza. Co ciekawe, idący przez cały czas w tak zwane zaparte, Orzechowski nagle przyznał się do winy.
Tak, byłem narąbany, wręcz pijany jak świnia i niechcący wjechałem w tę faszystowska furę, ale widocznie bóg tak chciał, bo bóg naszymi czynami kieruje i rozum nam odbiera, a mnie to nawet od urodzenia.
Złożywszy takie mniej więcej oświadczenie, ów – jako się rzekło – eks (oby na zawsze) polityk i nawet minister, zakomunikował również, że dobrowolnie podda się wymierzonej karze. Zgodził się też na publikację swego wizerunku, co akurat nie ma żadnego znaczenia, bo przecież każdy doskonale wie jak owe coś wygląda. Jeśli sąd miałby dobry dzień, to Orzechowski mógłby iść nawet na dwa lata do pierdla. Niestety sędziowie byli litościwi i nie wykazali się szczególną wyobraźnią. Wyrok, to zaledwie 5 tysi i 3 latka bez prawka. A mogło być tak pięknie! Bo 2 lata w pierdlu, to mogła być całkiem niezła szkoła życia. Niewykluczone, że pod wpływem kary pan Mirosław zrewidowałby część swoich poglądów, a może nawet upodobań. Polubiłby seks niekoniecznie heteroseksualny, oraz odstąpiłby od wyznawanej teorii kreacjonizmu. Wyszłoby bowiem na to, iż człowiek pochodzi jednak od małpy, gdyż w więzieniu szczególnie wielu ludzi, to żadne tam boże istoty tylko najnormalniejsze zwierzęta. Pozytywne przykłady reedukacji Mirosława Orzechowskiego można by mnożyć, więc wypada się modlić (przynajmniej tym razem), żeby pan Mirek, tak jak każdy zatwardziały recydywista, rychło znów wszedł na drogę przestępstwa. Na flaszke zrzucimy się my wszyscy, zwolennicy jego talentu. (Niech będzie pochylony i Maryśka wieczna dziewica analna).
Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #23
04/07/2009Szczerze martwię się o losy Wojciecha Wierzejskiego. Ostatni wpis na jego blogu datowany jest na 27 maja i od tego czasu panuje tam cisza niczym makiem zasiał. Gdzie się więc podział ten optymizm pana Wojciecha, gdzie ta niezmącona wiara w sukces, gdzie pan Wojciech w ogóle jest? Gdzie się zapadł, jaka czarna dziura go wchłonęła? Rozpłynął się w nicości niczym ów szyfrant z wojskowych służb specjalnej troski. Czyżby epokowy „sukces” Libartasu podciął mu skrzydła? Jakoś nie czytałem nigdzie żeby strzelił sobie w łeb, więc sądzę że żyje, tyle że co to za życie. Powiecie pewnie, że pije na umór, zalewa narodowego robala drążącego jego organizm, ale to przecież krucha dość osobowość i długo nie wytrzyma. Choroba alkoholowa, będąca efektem frustracji, będącej z kolei efektem kompletnego bankructwa politycznych idei, zabije tę istotę zbudowaną z odrobiny białka, wody i kilogramów słomy. Nie patrzmy przeto obojętnie na tragedią człowieka, staczającego się w nicość. Podajmy mu rękę, zróbmy zrzutę na esperal, postawmy go na nogi, może wreszcie coś zrozumie i cudownie się nawróci. Módlmy się o Wojciecha Wierzejskiego i zmówmy mu piwo bezalkoholowe tak jak lubi. Hail Wojciech.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein