Personal Messages #37

29/12/2009

Są cztery najważniejsze święte księgi na świecie:

Biblia dla chrześcijan,

Koran dla muzułmanów,

Tora dla Zydów

i Teczki Bezpieki dla IPN.


Personal Messages #36

24/12/2009

I żeby wam te święta jak najszybciej minęły, i żeby nikt was nie zmuszał do łażenia po pasterkach; żeby nie było śniegu i tego syfu na drogach; żeby karp uciekł (ostatecznie stać was na lepszą rybę); żeby prymas taki czy owaki nie wygłaszał żadnego pierdolonego orędzia i żeby nie nawiedzał was też żaden niespodziewany gość (dotyczy to również tzw. rodziny i tego ćwoka Mikołaja); żebyście nie oglądali telewizji , a więc Kevina w domu i urzędowo na tę okoliczność rozmodlonych prezenterów i dziennikarzy, wygłaszających jak potłuczeni uzgodnione z kurią komunały; żebyście się wreszcie wyspali (a jak nie możecie spać to się porządnie napijcie), bo w gruncie rzeczy nic innego nie będzie do roboty i w ten sposób może jakoś w zdrowiu i z niewielkimi stratami psychicznymi przetrwacie ten świąteczny czas niechcianych prezentów i sympatycznych jak zawsze teściowych. Jednym słowem parafianie: Merry Fucking Christmas!


Personal Messages #35

02/11/2009

Ostatnie zamachy terrorystyczne w krajach muzułmańskich być może powinny natchnąć mnie przerażeniem, a może nawet współczucie me powinno być bardzo widoczne.  W Pakistanie, Iraku i gdzieś tam jeszcze, zginęło parę setek wyznawców religii pokoju, wysłanych w ekspresowym tempie do Allacha przez innych wyznawców religii pokoju. Jakoś mnie to jednak nie martwi. Martwić mnie to będzie dopiero, kiedy jedni wyznawcy religii pokoju przyjadą na gościnne występy na teren innej religii pokoju. To będzie powód do zmartwienia, bo zachodzi wtedy prawdopodobieństwo, że w rozgrywkach pomiędzy różnymi drużynami miłujących na swój sposób boga, mogę zupełnie przypadkowo ucierpieć ja, oraz tysiące takich jak ja, czyli takich, którym bóg lata nie powiem koło czego.  Prosto z mostu powiem (napiszę) tak:  jestem zadowolony, że stada muzułmanów rżną się między sobą. To leży w naszym interesie. Niech się wysadzają na potęgę, nich tysiącami podróżują do raju w objęcia tych mitycznych dziewic , byleby tylko eksplodowali u siebie. Należy im wręcz kibicować i w jakiś sposób namawiać do wzajemnego eliminowania się. Amen


Personal messages #34

01/11/2009

„Denerwuje mnie, że religie zostały wymyślone jakby wbrew poczuciu humoru. Zapomina się o tym. Kto dziś czyta Biblię? Gdyby katolicy ją czytali, pewnie znaleźliby się tacy, którzy zauważą, że tak naprawdę jest pełna przesady, patosu, śmieszności. Narodziny Jezusa: niebo się otwiera, anioły śpiewają, ogień krzepnie, blask ciemnieje. W końcu bazą wiary staje się nie to, w co chciałbyś wierzyć. Zgadzam się z tezą Freuda, że religie są zbiorowymi neurozami. Często zamieniają się w obsesje. Jak wszystkie obsesje mają porządkować życie. Nie ma w tym nic złego, jeżeli nadają porządek w mądry sposób, zazwyczaj chyba jednak w głupi, pozbawiony inteligentnego dystansu”. [cytowane; autora znajdźcie sami]

Na pokute.

„dupcia, cipcia, siusiorek…

i tak 500 razy.

i tak się kończy paciorek.

a te z pierwszej ławki – na rekolekcje i do poprawki, po zażyciu trawki” [cytowane; znalezione w Sieci. Szarej sieci!]


Personal messages #33

23/09/2009

Z tym wprowadzaniem żałoby narodowej jest mnie więcej tak, jak z wprowadzanymi na siłę i bez zastanowienia ograniczeniami prędkości do 50 km na godzinę. I tak ich nikt nie przestrzega. O ile jednak za ograniczeniem prędkości nie ciągnie się żaden „moralny smrodek” o tyle za żałobą już tak. No, bo jeśli mimo jej obowiązywania nie tylko mało kto ją przestrzega, ale publicznie kwestionuje jej sens, to czy znaczy to, że jest się nieczułym, pozbawionym uczuć palantem? Szafowanie żałobami powoduje to, iż traktujemy je jako nieistotną fanaberię jakiegoś stetryczałego polityka, czyli władzy. Poza tym nie można zmuszać nikogo na siłę do współczucia innym. Nie wszyscy płakali po papieżu,  nie wszyscy też płaczą po górnikach. I tak się zastanawiam… Zginęło (na razie) 15 górników. A gdyby zginęło 5-ciu? To byłaby ta żałoba, czy też by jej nie było? A jeśli nie – co prawdopodobne – to dlaczego śmierć „tylko” pięciu górników jest mniejszej wagi niż śmierć piętnastu? A może, żeby uniknąć kontrowersji, należy wprowadzić przepis, że żałobę narodowa ogłasza się obligatoryjnie, jeśli liczba ofiar „na dzień dobry” jest większa niż dziesięć? (Z wyłączeniem gejów i Żydów rzecz jasna). Może jestem zimnym, pozbawionym uczuć draniem, ale wydaje mi się, iż śmierć 14 górników, niestety, nie jest niczym nadzwyczajnym. To dramat dla bliskich, ale też wydarzenie o znaczeniu lokalnym, nieszczęście wpisane w ten zawód a więc i nie zaskakujące. Mogę się (z oporami) zgodzić, że śmierć papieża była jakimś pretekstem o ogłoszenia żałoby, bo dla wielu milionów wiernych na świecie był on ważna postacią. Tyle, że nie przypominam sobie, żeby gdziekolwiek poza Polską żłobiono. Pomijam też taki być może drobny fakt, że gdybym był na ten przykład muzułmaninem zamieszkałym na warszawskiej Pradze, to też powinienem utulić się w żałobie, czy może olać to dokładnie, bo nie moja to religia, nie mój papa, nie mój problem? Czy można mnie zmuszać do urzędowego płaczu? Dajmy ludziom wybór, niech płaczą jeśli muszą na własny rachunek i z własnej, nie przymuszonej woli. Inaczej ociera się to o parodię.