W Łodzi tamtejsi obywatele, pobili się o pamiątkowe monety z gwiazdą Dawida wielką jak byk. Musiała interweniować policja i zdecydowanie uspokoić co bardziej krewkich miłośników judaików. Nie bardzo chce mi się wierzyć, aby w tej gigantycznej kolejce pod tamtejszym NBP ustawili się tylko resztki ocalałych łódzkich Żydów, aczkolwiek przyjmuję do wiadomości patriotyczną konstatację, że prawdziwy Polak nie będzie sobie brudził łap jakimkolwiek przedmiotem z rzeczoną gwiazdą. Proponuje więc zawrzeć kompromis (może być zgniły) ustalając, że monety kupowali Żydki, oraz chmara sprzedawczyków i zdrajców, którzy nie wiedzą co czynią. W odpowiednim czasie odpowiednie bojówki zastukają do ich drzwi, tudzież wrzucą cegłę przez oko, ale nie to jest najważniejsze. Zasadniczy problem ma bowiem wymiar narodowy, wręcz na pograniczu być albo nie być. Bo wedle mnie obrońcy etnicznie niezanieczyszczonej ludności tubylczej, czym prędzej powinni podnieść argument, że bicie monety z elementami izraelskiej flagi jest niezgodne z polskim prawem. W tym wypadku to cios w narodową tożsamość, element wojny podjazdowej, jaką wiadome siły toczą od lat z Polakami i polskością. I niechaj nie mydlą nam tu oczu jakąś rocznicą jakiegoś getta. To tylko propagandowa zmyłka. Sprawców więc tegoż wybryku, należy czym prędzej odnaleźć i przykładnie ukarać. No bo jak tak dalej pójdzie moi drodzy, to patrzeć jeno jak obok polskiego godła zawiśnie ichnie godło i mniejszość polska nie będzie miała nic do gadania. Gdyby ksiądz Rydzyk był prezydentem, nigdy by na to nie pozwolił.
Piękna ojczyzna niewdzięczni obywatele #7
11/07/2009Polska bez Cugier-Kotki, to nie będzie już ta sama Polska. Naród, obywatele, coś stracą, sztuka coś straci, życie publiczne i polityczne jak najbardziej też ucierpią. Aktorka – tak przynajmniej o sobie mówi – zamierza w te pędy puścić kraj, który jest jak najbardziej totalitarny, ksenofobiczny, a ludność tubylcza to barany, które nie potrafią się poznać na jej talencie. Szczerze mówiąc to należy się z nią zgodzić. W rzeczy samej przyszło nam żyć w kraju ksenofobów, wśród sporego procenta baranów i idiotów. Z tym totalitaryzmem to może na razie trochę przesada, choć widać już gołym okiem, że totalitaryzm w wydaniu katolicko narodowym, jest na najlepszej drodze rozwoju. Za parę lat (a może wcześniej) budzić się będziemy w państwie zarządzanym ręką ajatollahów w sutannach, gdzie za seks z własną żona dla przyjemności, karać będzie się więzieniem. Tyle, ze mnie jest wygodniej o tym pisać, niż pani Kotce Jakiejśtam o tym publicznie mówić. Nie występowałem w spotach PiS i nie firmowałem swoją gębą pojebanych koncepcji Małego Brata Jarosława i jego nietrzeźwych umysłowo kompanów. Więc jeśli Kotka chce teraz wyjechać, to bardzo proszę. Za głupie decyzje trzeba czasem płacić Bardzo byłbym też zadowolony, gdyby „sympatyczna pani Lusia”, czyli Kotka, zabrała ze sobą jeszcze paru kumpli, a także bliższych i dalszych znajomych. Niektórych obleśnych i znienawidzonych biskupów, trochę polityków i okołopolitycznego łajna, zwłaszcza o zapachu narodowo-socjalistycznym. Polska straci grupę zawodowych patriotów i popaprańców. A kij im w pupe. Za chwile dzielne Matki Polki, chodzące inkubatory i wzorowe katoliczki, urodzą tabuny godnych następców. I tylko Kotki szkoda.
Piękna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #6
05/05/2009Korzystając z ładnej około-weekendowej pogody, wybrałem się pod warszawski pomnik ulubieńca domorosłych faszoli obywatela Dmowskiego. Wydaje się, iż wszystko jest w normie. Okoliczne psy jak zwykle go obszczywają, choć farby czerwonej na nim nie uświadczysz. Pewnie dlatego, że pomniczek nieco odgrodzony jest od wielbiącej go publiczności, za sprawą jakisik robót chodnikowo-drogowych. Wokół kręcą się panowie w gustownych kaskach, skutecznie odstraszając właścicieli dopiero co spreparowanych pojemników z farbkami. Nie należy się jednak zbytnio przejmować, bo panom tym ewidentnie zwisa aktualny kolor pomnika rodaka. Jeśli ma się z sobą worek z farbą, można ciepnąć, złego słowa nie powiedzą.
Kiedy oddałem już hołd towarzyszowi Dmowskiemu, ruszyłem Ujazdowskimi w kierunku centrum. Nieopodal, na rogu z Chopina, natrafiłem na kolejny pomnik, tym razem generała o ksywce Grot. Nie mam nic przeciwko Roweckiemu, ale przyznam, że wystawili mu pomnik mało oryginalny. Przepraszam wszystkich prawidłowo skonfigurowanych patriotów, ale generał Rowecki wykuty w kamieniu jako żyw przypomina Berlinga a nawet Świerczewskiego. Niby to dobrze, bo jak czasy nie daj boże się zmienią, to wystarczy jedynie podmienić tablicę, i pomnik Berlina albo i Świerczewskiego będzie jak znalazł. Nikt nie rozróżni. I oto chodzi, jeden pomnik na wszystkie okazje. Bo nawet jak temu Roweckiemu zdejmie się czapkę i coś tam przy płaszczu poprawi, z grubsza będzie mógł robić za Jana Pawła. Tylko Dmowskiego mi szkoda. Bo z niego nic już nie da się zrobić, nawet kostki brukowej.
Piekna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #5
03/05/2009To jest jednak ciężki weekend. W piątek pozamykali sklepy i dzisiaj pozamykali sklepy, bo tak zwana „moralność” (być może i katolicka) nie pozwala pracować w święta. Tyle, że żadne z owych dwóch świąt nie jest świętem katolickim, a więc nic prawdziwego Polaka nie zobowiązuje, żeby „święto święcił”. 1 maja wywołuje nawet odruch wymiotny u większości skonfigurowanych kato-prawicowo. Do święta konstytucji przyznaje się chętnie już zdecydowana większość nawiedzonych obywateli, choć przecież przy konstytucji owej majstrowali przede wszystkim ówcześni liberałowie i masoni. Byli to więc ludzie, których wedle dzisiejszych standardów patriotyczno-katolickich, powinniśmy szczerze nienawidzić i zwalczać ze wszystkich sił. A my świętujemy. Zrozum tu Polaka.
W międzyczasie, między dwa skrajne emocjonalnie święta, wkradło nam się jeszcze inne, mianowicie święto flagi (bodaj tak to coś się nazywa). Święto flagi nic nie znaczy, w związku z powyższym nic nie znaczące były wszystkie uroczystości, które odhaczono dla świętego również spokoju. W nic nie znaczące święto, nie było też nic nie znaczącego prezydenta, zaś rutynowe przemówienie do ludności na Placu Zwycięstwa obecnie Piłsudskiego, wygłosił nic a nic nie znaczący szary urzędniczyna kancelaryjny obywatel Szczygło Aleksander. Wypowiedział kilka znamiennych i patriotycznych w jego odczuciu pierdów i poszedł do domu, na „małpeczkę”. Dziś jasełka trwać będą jeszcze w najlepsze i my naród zobaczymy wreszcie prezydenta, a nawet go pewnie usłyszymy, w nic nie znaczącym przemówieniu podczas nic nie znaczącej defilady.
PS. Prezydent odznaczył dziś wysokimi blachami państwowymi kilka osób. Wśród napromieniowanych znaleźli się między innymi artyści: pani Gepert, pan Sojka i pan Pietrzak. Dupowłazy uświetniające występami parteitagi i zloty pisowskich aktywistów zostały uhonorowane jak należy.
Piękna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #4
31/03/2009Jeśli premier Tusk chce zlikwidować IPN, to należy gorliwie go w tym wspierać. Im prędzej rozgoni się ten zakład specjalnej troski, kierowany przez paranoika i jednoczący wszystkich pozostałych paranoików, tym lepiej. Trzeba czym prędzej też spalić te osławione teczki i teczuszki prawdy, źródło epidemii atakującej zdrowy rozum i oręż do eliminowania z życia ludzi, których z jakiś powodów ktoś nie lubi. Tyle, że obawiam się niestety, iż ze strony pana premiera to jedynie obiecanki cacanki.
Rozumiem też pana Wałęsę i rozumiem jego oburzenie, że jakiś nieopierzony szczyl i historyk amator, wypisuje na jego temat niestworzone rzeczy. Zresztą nie tylko on. Jednocześnie szczerze i głęboko kibicuje Wałęsie, żeby jednak zrealizował swą groźbę i częściowo, a nawet całkowicie, wycofał się z życia publicznego. To dla swojego dobra i w trosce o zachowanie choć odrobiny szacunku dla siebie. Bo jeżeli dalej będzie tak „udzielał się publicznie”, jeśli dalej będzie strzępił język wygadując emocjonalnie dyrdymały, to sam sobie zaszkodzi bardziej niż wypociny najbardziej nawet dyspozycyjnego i głupawego historyka. Co by bowiem nie mówić i niezależnie jakie są jego zasługi, Lech Wałęsa ma przynajmniej jedną istotną przywarę: jest przemądrzałym dupkiem. Tak więc panie prezydencie Wałęsa, niech pan już zamilknie i najszybciej zniknie z wizji i fonii. Czas zdjąć garnitur, założyć kapcie i zająć się wnukami. Albo wdziać gumiaki i wyjechać na ryby. To dla dobra pan i naszego lepszego samopoczucia.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein