Piekna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #5

03/05/2009

To jest  jednak ciężki weekend. W piątek pozamykali sklepy i dzisiaj pozamykali sklepy, bo tak zwana „moralność” (być może i katolicka) nie pozwala pracować w święta. Tyle, że żadne z owych dwóch świąt nie jest świętem katolickim, a więc nic prawdziwego Polaka nie zobowiązuje, żeby „święto święcił”.  1 maja wywołuje nawet odruch wymiotny u większości skonfigurowanych kato-prawicowo. Do święta konstytucji przyznaje się chętnie już zdecydowana większość nawiedzonych obywateli, choć przecież przy konstytucji owej majstrowali przede wszystkim ówcześni liberałowie i masoni. Byli to więc ludzie, których wedle dzisiejszych standardów patriotyczno-katolickich,  powinniśmy  szczerze nienawidzić i zwalczać ze wszystkich sił. A my świętujemy. Zrozum tu Polaka.

W międzyczasie, między dwa skrajne emocjonalnie święta, wkradło nam się jeszcze inne, mianowicie święto flagi (bodaj tak to coś się nazywa). Święto flagi nic nie znaczy, w związku z powyższym nic nie znaczące były wszystkie uroczystości, które odhaczono dla świętego również spokoju. W nic nie znaczące święto, nie było też nic nie znaczącego prezydenta, zaś rutynowe przemówienie do ludności na Placu Zwycięstwa obecnie Piłsudskiego,  wygłosił nic a nic nie znaczący szary urzędniczyna kancelaryjny obywatel Szczygło Aleksander. Wypowiedział kilka znamiennych i patriotycznych w jego odczuciu pierdów i poszedł do domu, na „małpeczkę”.  Dziś jasełka trwać będą jeszcze w najlepsze i my naród zobaczymy wreszcie prezydenta, a nawet go pewnie usłyszymy, w nic nie znaczącym przemówieniu podczas nic nie znaczącej defilady.

PS. Prezydent odznaczył dziś wysokimi blachami państwowymi kilka osób. Wśród napromieniowanych znaleźli się między innymi artyści: pani Gepert, pan Sojka i pan Pietrzak. Dupowłazy uświetniające występami parteitagi i zloty pisowskich aktywistów zostały uhonorowane jak należy. 


Piękna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #4

31/03/2009

Jeśli premier Tusk chce zlikwidować IPN, to należy gorliwie go w tym wspierać. Im prędzej rozgoni się ten zakład specjalnej troski, kierowany przez paranoika i jednoczący wszystkich pozostałych paranoików, tym lepiej. Trzeba czym prędzej też spalić te osławione teczki i teczuszki prawdy, źródło epidemii atakującej zdrowy rozum i oręż do eliminowania z życia ludzi, których z jakiś powodów ktoś nie lubi. Tyle, że obawiam się niestety, iż ze strony pana premiera to jedynie obiecanki cacanki.

Rozumiem też pana Wałęsę i rozumiem jego oburzenie, że jakiś nieopierzony szczyl i historyk amator, wypisuje na jego temat niestworzone rzeczy. Zresztą nie tylko on. Jednocześnie szczerze i głęboko kibicuje Wałęsie, żeby jednak zrealizował swą groźbę i częściowo, a nawet całkowicie, wycofał się z życia publicznego. To dla swojego dobra i w trosce o zachowanie choć odrobiny szacunku dla siebie. Bo jeżeli dalej będzie tak „udzielał się publicznie”, jeśli dalej będzie strzępił język wygadując emocjonalnie dyrdymały, to sam sobie zaszkodzi bardziej niż wypociny najbardziej nawet dyspozycyjnego i głupawego historyka. Co by bowiem nie mówić i niezależnie jakie są jego zasługi, Lech Wałęsa ma przynajmniej jedną istotną  przywarę: jest przemądrzałym dupkiem. Tak więc panie prezydencie Wałęsa, niech pan już zamilknie i najszybciej zniknie z wizji  i fonii. Czas zdjąć garnitur, założyć kapcie i zająć się wnukami. Albo wdziać gumiaki i wyjechać na ryby. To dla dobra pan i naszego lepszego samopoczucia. 


Piękna ojczyzna, niewdzięczni obywatele #3

18/02/2009

Dziś coś co robię rzadko, mianowicie kilka słów o sporcie. Temat nazywa się Wichniarek. Nie wiem czy to dobry piłkarz czy może zły, w każdym razie chcą go powołać do kadry narodowej. Tyle, że tenże Wichniarek w tej kadrze nie chce się znaleźć argumentując, że ma inne zmartwienia i ciekawsze zajęcia. Te inne zmartwienia, to grać w piłkę najlepiej jak potrafi w klubie który jest jego domem. I szczerze mówiąc ta postawa mi się podoba.

Tym bardziej, że nie ma zdaje się (przynajmniej na razie) konstytucyjnego obowiązku reprezentowania kraju w takiej czy innej drużynie. I jeśli zawodnik powie: „spadajcie jelenie” (omen nomen też piłkarz), nie mam czasu, ochoty, ani mi się to nie opłaca, to jego sprawa i jego decyzja.

Nie rozumiem więc świętego oburzenia kiboli, którzy mieszają Wichniarka z błotem za odrzucenie „godności bycia reprezentantem”. Tym bardziej, że nie ma za bardzo co reprezentować. Piłkarza więc rozumiem, kiboli zaś nic a nic.

Też jestem z tej samej grupy ludzi, którzy niezależnie od sytuacji stale i niezmiennie uważają, że są w życiu ważniejsze sprawy niźli choćby narodowa reprezentacja. Poza tym Wichniarek (niezależnie jakim jest piłkarzem), pokazał pazur i się nie obcyndala. Wali z prosto z mostu, to co czuje. Nie uważa za stosowne udawać, że jest szczęśliwy, że dumny może jest, że wielka sprawa, zaszczyt i tak dalej… Nie zamierza spacerować na króciutkim paseczku jakiegoś mniej lub bardziej udanego selekcjonera i podskakiwać z radości kiedy ten mu każe. Wichniarek zachował sobie prawo do własnego głosu i ma jakiś charakter w przeciwieństwie do całej taczki innych „niby-reprezentantów”. Stara się też (jak rozumiem) wykonywać swój zawód najlepiej jak potrafi, tam gdzie ma najlepsze ku temu warunki i gdzie mu dobrze płacą. Rozdrabnianie zaś nie ma żadnego sensu. Tym bardziej zresztą, że polska reprezentacja to taki klub grupujący tych, którzy nie grają (czynnie) w żadnym innym klubie. Dla nich jest to rzadka okazja pokopania piłki z czego chętnie korzystają naciągając koszulkę z orzełkiem. A Wichniarek na brak piłki raczej nie narzeka. 


Piękna Ojczyzna, niewdzięczni obywatele #2

08/11/2008

Media wpadły w zachwyt. Otóż według sondażu GfK Polonia dla “ŁRzeczpospolitej”, aż  71% Polaków deklaruje, że byłaby gotowa oddać życie w obronie niepodległości Polski. Pewności nie ma 13%, zaś 16% twierdzi zdecydowanie „nie”, co oznacza, że niechaj sobie walczy kto ma ochotę, ale beze mnie. 

Nie bardzo wiem czym tu się zachwycać, bo wyniki w gruncie rzeczy o niczym nie świadczą. Przeprowadzanie tego typu sondażu badającego „patriotyzm”, jest sztuką dla sztuki. Nigdy bowiem nie uzyska się prawdziwej odpowiedzi. Deklaracje nijakie bowiem się mają do faktycznej postawy w stanie zagrożenia. Generalnie zresztą  jakiekolwiek badania sondujące czy jestem w stanie oddać życie w jakiejś sprawie mniej lub bardziej poważnej, są głupie i wątpliwe pod każdym względem. Decyzje bowiem w takich sytuacjach podejmuje się impulsywnie, pod wpływem chwili .

Osobiście, jestem dziś w grupie tych, którzy mówią zdecydowane „nie”. Bo nie ma rzeczy cenniejszej od życia. Ojczyznę można sobie zmienić. Stracisz jedną, pewnie wybierzesz sobie drugą. Wiele osób na to stać, mnie również,  a mowa tu o sensie mentalnym i emocjonalnym wyborów, nie zaś materialnym. Życie jest tylko jedno, a więc jest zbyt cenne, by szafować nim bez sensu, zwłaszcza w obronie rzeczy w dzisiejszych czasach dość abstrakcyjnych. Ale z góry też zakładam, że może zdarzyć się sytuacja i konfiguracja okoliczności, której teraz nie jestem w stanie przewidzieć. Więc nie wiem jak faktycznie się zachowam, choć ryzyko błędu jest pewnie minimalne. Natomiast wiem na pewno, iż kpię i kpić będę,  a także szydzić, z wszelakich „zawodowych patriotów”. Bo z natury rzeczy są ludźmi bez wyobraźni i o ograniczonym rozumie. 


Piękna Ojczyzna, niewdzięczni obywatele #1

20/09/2008

W dzisiejszej, sobotniej Gazecie Wyborczej dyskusja wokół decyzji Piotra Ibrahima Kalwasa o emigracji do Egiptu. Niby nic, ale też sporo emocji i czczej dyskusji. Bo to, że w Polsce jest syf wszelakiego rodzaju, to doskonale wiemy. Żadna dyskusja nie posunie już nas pewnie do przodu.

Decyzję Kalwasa w pełni rozumiem i cieszę się, że są w Polsce tacy ludzie, którzy są w stanie dokonywać tak ważnych i jednoznacznych wyborów. Sam od paru lat „pomieszkuję” w Hiszpanii, ale ciągle na drodze staje „coś”, jakieś niedokończone drobne interesy, które nie pozwalają  mi osiąść tam na stałe. No, ale Hiszpania to nie Egipt. Nie chcę powiedzieć, że wybór Kalwasa to ekstrawagancja, ale sądzę, że mimo wszystko łatwiej zdecydować się na wyjazd do Hiszpanii niż nad Nil.

Natomiast czy Egipt jest lepszy od Polski…

Nie wiem, bo za rzadko tam bywam, zbyt ogólne są moje wrażenia i obserwacje. Wiem natomiast, że wyjeżdżając stąd w pizdu na pewno bez odrobiny żalu zostawia się braci Kaczyńskich, prezesa Kurtykę oraz profesorów Zybertowicza, Nowaka i Wolniewicza. Bez żalu zostawia się ich „intelektualną spuściznę”,  tudzież „moralne zasady” księży,  na co dzień sfiksowanych pod każdym względem facetów. Nie ma co tęsknić też do naszych urzędów. Bez żalu zostawia się tę atmosferę piekiełka, historycznych fobii i uzależnień od donosów.  Nie zastanawiajcie się więc długo. Zróbcie to, póki jeszcze wam się chce i macie na to siły. Pamiętajcie jednak o jednym: im mniej Polaków tym lepiej. Taki wybierajcie kraj.