Zastanawiam się czemu Lech Kaczyński, geniusz, strateg, patriota i intelektualista jest na szarym końcu wszelkich możliwych sondaży? Dlaczego nikt go nie kocha, ponoć nawet jego pies. Ja nie wiem, wytłumaczcie mi to wy. Wytłumaczcie mi też, jak to się dzieje, że Jolanta Kwaśniewska i Lech Kaczyński mają takie same notowanie, czyli takie same szanse bycia prezydentem? Jak to się dzieje, że w gruncie rzeczy spokojna i cicha kobieta, politycznie nieaktywna, znaczy tyle samo, co człowieczek nader aktywny, który tyle wielkich spraw dla Polski załatwił, i bez którego bylibyśmy marnym bantustanem, a jesteśmy mocarstwem? Dlaczego kobieta, która w ogóle nie mówi o godności, jednocześnie zachowuje się godnie, a gościu który od rana do wieczora o tej godności ględzi, w rzeczy samej jej nie posiada. Pytam też dlaczego, o Pani Kwaśniewskiej nie da się w żadnej sytuacji powiedzieć głupia pizda, a o panu Kaczyńskim mówi się rutynowo już głupi chuj? Dlaczego ją ludzie lubią a jego nie lubią, a nawet mają w głębokiej dupie? No dlaczego tak jest?
Pierwszy mały obywatel #22
30/09/2009
No, kombinuje ten Kaczyński, kombinuje… Co by tu jeszcze zrobić, co zełgać, żeby jednak za roczek raz jeszcze wybrali. I te niby przypadkowe przecieki do prasy, że to niby bez zgody, przypadkowo, ot wypadek… Widzę właśnie te nieudolnie pozowane zdjątka na plaży w Juracie, gdzie prezydent taki zakochany i taka małpka z ludzką twarzą z niego, i w ogóle och i ach i kukuryku. I fajnie, myślę sobie, tylko po co ta ściema? Niech się nawet z tą Maryśka bzyka na tej plaży, niech ja chędoży w kuchni, w łazience a nawet i w garażu, tylko nie każcie mi drodzy kaczkowi spindoktorzy, glosować na tego facia tylko dlatego, że słodko wygląda i „ociepla” swój sflaczały interes (przepraszam: wizerunek). Ja w wyborach nie będę wybierał najbardziej uczuciowego Polaka roku, tylko prezydenta, a to kurwa zasadnicza różnica. I nawet gdyby obsypywał swoją kobitę złotem, a w playboyu opublikują ich w slipach, to i tak wszyscy doskonale wiemy, że ów „ocieplony” Kaczor, tak jak nie nadaje się na seksownego kochana, nie nadaje się też na prezydenta. Ot i finito!
Pierwszy mały obywatel #21
21/09/2009Otóż rośnie mój szacunek i uznanie moje dla urzędu pana prezydenta. W tych trudnych, kryzysowych czasach jego firma jest kwitnącą i opływającą w dostatek wszelaki, i jest to też jedna z nielicznych fabryk, która zamiast zwalniać zatrudnia. Ciągle i nieustanie, bez opamiętania. Tak wyczytałem w gazetach i ze szczerymi intencjami powtarzam te plotki. Ludność tubylcza musi kurna wiedzieć, jak dobrym panem jest pan prezydent. I jak się dobrze rządzi, jak dba o rozwój kraju, by ludziom (zwłaszcza ludziom prezydenta) żyło się dostatniej. Jedyne co mnie niepokoi, to nie do końca sprawdzone (a wręcz nieprawdopodobne) doniesienia mediów polskojęzycznych, iż pan prezydent ceni sobie przepych. Zwłaszcza w kwestiach podróżowania. Czyli jak pan prezydent jedzie, to nie ma chuja we wsi. Wszystkim czapki spadają z głów. Kilkanaście samochodów eskorty, ruch zamknięty na pół godziny wcześniej, dziesiątki ludzi strzegących najcenniejszego (choć małego) złota narodu polskiego. / Alleluja, alleluja, módlmy się za tego ch…łopa /.
Pierwszy mały obywatel #20
16/09/2009Generalnie nie jest dobrze obywatele i parafianie. Prezydent stacza nam się na pysk, na glebę pada i bele pies sąsiadów po nim łazi i podszczywa. Ledwie z łóżka rano wstanie, a już wtopa, rzecz można, w drzwiach łazienki. No najgorzej to z tymi siatkarzami wyszło. Mieli przyjść a nie przyszli, mieli kochać a nie kochają. I wcale nie rzecz w tym, że byli zmęczeni, brudni i spoceni. Przecież prezydent i tak by ich nie wąchał. W Pałacu nie ma odpowiedniej drabiny, a bez drabiny pan prezydent to najwyżej do kolan niektórym by sięgał. A co wąchać na tym poziomie? Z butów już nie zawiewa, spod pachy jeszcze nie zawiewa. Wiec nie mówcie mi, że to zapach o czymś mógł decydować. Sądzę raczej, że w tym kraju jest sporo złośliwców i zawistników, którzy nie uznają roli braci Kaczyńskich w rozwoju polskiej siatkówki. Pamiętajcie, że w podstawówce Lech i Jarosław uchodzili za najzdolniejszych siatkarzy we wsi. Potem też było nieźle, ale w pewnym momencie brakło czasu, bo bracia zabrali się za zakładanie Solidarności, organizacje rewolucji oraz konstrukcje pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce. Jak mieli grać w siatkówkę? Poza tym lat przybywało, wyskok już nie ten, a Dorn coraz częściej blokiem ich łapał. Teraz zawistnicy wokół knujący udają, że myśl braci Kaczyńskich nic w polskiej siatkówce nie znaczyła. I szczytem bezczelności jest, aby tak odciąć Lecha od polskich mistrzów Europy.
Jakby było mało tych manewrów sił wrogich, jakaś bulwarówka wyciągnęła na dzienne światło, ściśle tajną informację wagi państwowej. Oto Lech Prezydent Kaczyński wieczorami jeździ w odwiedziny do jakiejś niby koleżanki czy też byłej studentki na ulicę Mokotowską w Warszawie. I spędza tam długie godziny wychodząc późną nocą zazwyczaj. Niestety podtekst erotyczny tu odpada i proszę mnie nie pytać dlaczego, bo musiałyby paść tu określenia i słowa za które niechybnie trafiłbym do kicia. Proponuje więc niech każdy wytłumaczy sobie na własny użytek, dlaczego pan prezydent nie jeździ na te Mokotowska w celach tu i tam i co by nieco. Inną sprawą jest zaś pytanie, czemu to te nadworne Dupowłazy i Dupowkręty nie są w stanie utrzymać w tajemnicy na poły intymnych wypraw pryncypała, w okolice, w których to w każdej bramie wręcz handluje się tanią wódą i całkiem niezłą trawą. Jako się rzekło, prezydent stacza nam się na pysk. Że zacytuje źródło anonimowe: „ten mały czlowieczek, naprawdę myśli że jest wielki , a może tylko myśli, że mysli.”
Pierwszy mały obywatel #19
14/09/2009
Oto mamy więc kolejny pokaz klinicznej małości pana prezydenta i jego – pożal się boże – otoczenia. Niestety nadszedł czas wyjątkowych szmat. W oficjalnym serwisie internetowym Kaczora prezydenta, zmieniono w istotny sposób treść notki biograficznej Kwaśniewskiego. Zniknęły więc informacje o tym, że Kwaśniewski współtworzył projekt Konstytucji III RP, że brał udział w działaniach na rzecz członkostwa Polski w NATO, że zabiegał o pojednanie z Niemcami, Ukraińcami i Żydami, że jest Kawalerem Orderu Orła Białego, że odznaczono go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, czyli ze był politykiem z klasą (jak na polskie standardy) i osiągnięciami, odwrotnie niż dzisiejszy gospodarz Pałacu. Z serwisu dowiemy się zaś, że Kwaśniewski to były minister za czasów jeszcze komuny, aparatczyk i polityczny malwersant.
Jakikolwiek komentarz może być tu nie na miejscu, no bo cóż do diabła komentować? Chuj zawsze będzie chujem. I mogę mieć sporo zastrzeżeń do Kwaśniewskiego, jako prezydenta i jako człowieka, ale uważam, że nawet po pijanemu, miał po wielokroć większą klasę, niż ten dziś panujący knyp po trzeźwemu. Pocieszające jest tylko to, że następca obecnego prezydenta, z pewnością nie będzie musiał poprawiać życiorysu pana Kaczyńskiego. Bez poprawiania jest on gówno wart.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein