Pierwszy mały obywatel #20

16/09/2009

Generalnie nie jest dobrze obywatele i parafianie. Prezydent stacza nam się na pysk, na glebę pada i bele pies sąsiadów po nim łazi i podszczywa. Ledwie z łóżka rano wstanie, a już wtopa, rzecz można, w drzwiach łazienki. No najgorzej to z tymi siatkarzami wyszło. Mieli przyjść a nie przyszli, mieli kochać  a nie kochają. I wcale nie rzecz w tym, że byli zmęczeni, brudni i spoceni. Przecież prezydent i tak by ich nie wąchał. W Pałacu nie ma odpowiedniej drabiny, a bez drabiny pan prezydent to najwyżej do kolan niektórym by sięgał. A co wąchać na tym poziomie? Z butów już nie zawiewa, spod pachy jeszcze nie zawiewa. Wiec nie mówcie mi, że to zapach o czymś mógł decydować. Sądzę raczej,  że w tym kraju jest sporo złośliwców i zawistników, którzy nie uznają roli braci Kaczyńskich w rozwoju polskiej siatkówki. Pamiętajcie, że w podstawówce Lech i Jarosław uchodzili za najzdolniejszych siatkarzy we wsi. Potem też było nieźle, ale w pewnym momencie brakło czasu, bo bracia zabrali się za zakładanie Solidarności, organizacje rewolucji oraz konstrukcje pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce. Jak mieli grać w siatkówkę? Poza tym lat przybywało, wyskok już nie ten, a Dorn coraz częściej blokiem ich łapał. Teraz zawistnicy wokół knujący udają,  że myśl braci Kaczyńskich nic w polskiej siatkówce nie znaczyła. I szczytem bezczelności jest, aby tak odciąć  Lecha od polskich mistrzów Europy.

Jakby było mało tych manewrów sił wrogich, jakaś bulwarówka wyciągnęła na dzienne światło, ściśle tajną informację wagi państwowej. Oto Lech Prezydent Kaczyński wieczorami jeździ w odwiedziny do jakiejś niby koleżanki czy też byłej studentki na ulicę Mokotowską w Warszawie. I spędza tam długie godziny wychodząc późną nocą zazwyczaj.  Niestety podtekst erotyczny tu odpada i proszę mnie nie pytać dlaczego, bo musiałyby paść tu określenia i słowa za które niechybnie trafiłbym do kicia. Proponuje więc niech każdy wytłumaczy sobie na własny użytek, dlaczego pan prezydent nie jeździ na te Mokotowska w celach tu i tam i co by nieco. Inną sprawą jest zaś pytanie, czemu to te nadworne Dupowłazy i Dupowkręty nie są w stanie utrzymać w tajemnicy na poły intymnych wypraw pryncypała, w okolice, w których to w każdej bramie wręcz handluje się tanią wódą i całkiem niezłą trawą. Jako się rzekło, prezydent stacza nam się na pysk. Że zacytuje źródło anonimowe: „ten mały czlowieczek, naprawdę myśli że jest wielki , a może tylko myśli, że mysli.”


Pierwszy mały obywatel #19

14/09/2009

prezerwatywa_090913

Oto mamy więc kolejny pokaz klinicznej małości pana prezydenta i jego  – pożal się boże – otoczenia. Niestety nadszedł czas wyjątkowych szmat. W oficjalnym serwisie internetowym Kaczora prezydenta, zmieniono w istotny sposób treść notki biograficznej Kwaśniewskiego. Zniknęły więc informacje o tym, że Kwaśniewski współtworzył  projekt Konstytucji III RP, że brał udział w działaniach na rzecz członkostwa Polski w NATO, że zabiegał o pojednanie z Niemcami, Ukraińcami i Żydami, że jest Kawalerem Orderu Orła Białego, że odznaczono go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, czyli ze był politykiem z klasą (jak na polskie standardy) i osiągnięciami, odwrotnie niż dzisiejszy gospodarz Pałacu. Z serwisu dowiemy się zaś, że Kwaśniewski to były minister za czasów jeszcze komuny, aparatczyk i polityczny malwersant.

Jakikolwiek komentarz może być tu nie na miejscu, no bo cóż do diabła komentować? Chuj zawsze będzie chujem. I mogę mieć sporo zastrzeżeń do Kwaśniewskiego, jako prezydenta i jako człowieka, ale uważam, że nawet po pijanemu, miał po wielokroć większą klasę, niż ten dziś panujący knyp po trzeźwemu. Pocieszające jest tylko to, że  następca obecnego prezydenta, z pewnością nie będzie musiał  poprawiać życiorysu pana Kaczyńskiego. Bez poprawiania jest on gówno  wart.


Pierwszy mały obywatel #18

03/08/2009

Strasznie mną wstrząsnęła wiadomość, że nijaki Mariusz B., chciał ukatrupić naszego (waszego) pRezydenta. Wielkiej tragedii i przynajmniej miesięcznej żałobie narodowej zapobiegli kolejno: pewien czujny kombatant (oczywiście z AK a nie z AL), oraz również czujni i szybcy niczym koci pierd funkcjonariusze BOR.  „Szakal” został namierzony, otoczony i aresztowany, zaś pan pRezydent cały i zdrowy trafił wczoraj wieczorem do Juraty by odreagować niesłychanie stresujący stres.
Mariusz B. tymczasem, okazał się „Szakalem” na pół, jeśli nie na ćwierć gwizdka. No bo co to za zamachowiec, który pół godziny wcześniej biega po okolicy i drze mordę – tu cytat dosłowny – „Zabije cię, zatłukę sandałkiem, ty mały kaczy chuju”. Mógł być pewien, że w tłumie zasłużonych onegdaj dla ojczyzny, znajdzie się przynajmniej jeden taki, który zaniepokoi się losem wodza narodu. I tak oto misja Mariusza B. zakończyła się nim naprawdę się rozpoczęła. Nie rozumiem tylko dlaczego tak zwane „środowisko pana pRezydenta”, mając do czynienia z nietrzeźwym lekko wariatem, z uporem lansuje tezę jakoby schwytano groźnego zamachowca. No cóż, mały pRezydent, wielkie mity.


Pierwszy mały obywatel #17

31/07/2009

To jedna z najsmutniejszych deklaracji pana pRezydenta. Zapewnił on na konferencji prasowej, że nie będzie pisał bloga! Zdecydowana większość nas internautów, przez cały czas pełna była nadziei, że oto już, oto lada moment, nasz ulubiony fragles da nam przednią rozrywkę, rozrywkę jakiej jeszcze nikt nam nie dał. A tu kurna, taki afront. I już pal sześć z kim mu się ten blog kojarzy, bo ważniejsze jest samopoczucie pana pRezydenta. On ma naprawdę od pyty obowiązków, robota jest nie do przerobienia, i żądanie żeby jeszcze dodatkowo pisywał bloga, jest zwyczajnie nieludzkie.  Pomyślcie: do końca kadencji jest jeszcze jakieś pięćset dni z okładem, a tu tyle teczek do przewalenia, tyle świąt do opykania, małpek do wypicia, oraz godziny, godziny pracy koncepcyjnej, aby Polska rosła w silę a PiSowi  żyło się dostatniej.Nie ma bata, nie wyrobi sie bidok.


Pierwszy mały obywatel #16

28/07/2009

Jednak bez zaskoczenia. Pan pRezydent odstrzelił swojego wydawało się niezastąpionego przydupasa Kownackiego. Przydupas okazał się być nie tyle przydupasem, co najzwyklejszym chujem, który za dużo kłapnął ozorem i zdradził (świadomie lub z wrodzonej głupoty), że pRezydent jest jednak burakiem i kompletnym amatorem. Była to zdrada i zniewaga, a ta niestety krwi wymaga. Tak więc Kownacki poległ. Cześć jego niesławnej pamięci!

Zwolniło się stanowisko. Oto więc do boju ruszył ostatni już chyba stajenny pana pRezydenta Władysław Stasiak.  Skoro jednak sięga się po tak ostateczne zasoby, to z góry wiadomo kto to jest. Spady, spady i jeszcze raz spady. Stasiak to może i sympatyczny na pierwszy rzut oka chłop, ale też człowiek absolutnie bez właściwości, osobowości, jasnych poglądów i charyzmy. Ma trzy istotne zalety: mówi  zdecydowanie szybciej od Kownackiego, ma zawsze ogoloną mordę i jest mistrzem w trzymaniu palca w dupie pRezydenta. Dla niego pRezydent zawsze będzie wielki, nawet gdy jest mały niczym pies pokojowy sąsiadki. Nie urywajmy tej prawdy: sprawne włażenie w dupę prezydenta, to gwarancja awansów i życiowych sukcesów,  czego właśnie pan Stasiak jest najznakomitszym przykładem.