Poppolityka #11

16/10/2009

Widomość ta mnie zszokowała, i to nawet pozytywnie. Kto bowiem przy zdrowych zmysłach by pomyślał, że nasz (wasz) Pan Prezydent Lech Aleksander i Tak Dalej znajdzie się na liście 172 najbardziej seksownych głów państwa na świecie! Niespodzianka jest tym większa, że jego ekscelencja Kaczyński znalazł się na miejscu aż 116. To bardzo miłe rozczarowanie, bo wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, prezydent Kaczyński powinien krążyć gdzieś w okolicach owego miejsca 172, czyli ostatniego. Nie jest więc tak źle, i okazuje się że nasz (wasz) wódz to kawał dupy, czyli ciacha. Gorszych od Leszka jest całkiem sporo gości, w tym między innymi Raul Castro, będący na Kubie p.o. swojego brata Fidela, a także czcigodni panowie papież Benedykt i Kim Jong-il, zajmujący dwa ostatnie miejsca w zestawieniu.

Oczywiście można poddawać w wątpliwość rzetelność całego tego rankingu, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że na miejscu 12 znalazł się prezydent Białorusi Łukaszenka. Wyprzedził nawet Obamę, ze nie wspomnę o Putinie. Wyobrażacie sobie? Cieć z kołchozu jednym z najseksowniejszych prezydentów na świecie? Co by tu nie mówić, to jednak nasz pszenno-buraczany Leszek, jest dużo bardziej seksy. Przynajmniej nie ma tego idiotycznego wąsa pod nosem i łysiny skrywanej na pożyczkę. Z tyłu jak spojrzeć, to Leś nieco łysieje, ale umówmy się, kto do kurwy nędzy ogląda prezydenta z tyłu?  Wiec się już tak nie czepiajmy tego Kaczyńskiego, bo krótki czy brzydki, mały acz przystojny, naprawdę jest cool gościem. I dbajmy przeto o to dobro narodowe, choć smutne  może być i to, że Kaczyńskiego (oprócz Łukaszenki) wyprzedziła nawet Angela Merkel.


Poppolityka #10

28/09/2009

Nasz wydawało się wierny sojusznik, robi nas w trąbę na każdym kroku. I nawet podróż pana prezydenta Kaczyńskiego po to tylko, by przez moment potrzymać Obamę za rękaw marynarki niewiele dała. Tak na marginesie: źródła kaczyńsko-prezydenckie podają z całą powagą, iż podróż była nieprawdopodobnym sukcesem, a pan Lech Kaczyński nie tylko schwycił rękaw marynary Obamy, ale nawet z Obamą parę minut pogadał.  Faktycznie, tyle tylko, że kontekst całej sytuacji a i rozmowy był nieco inny. Otóż jak już Kaczyński złapał tego ichniego prezydenta za rękaw, niesłychanie wnerwiło to Obame. „Kurwa, kim jest ten pierdolony karzeł, który ciągnie mnie za rękaw? Gdzie do kurwy nędzy jest ochrona?” – zawrzeszczał. Na to speszony sekretarz rzekł cichutko: „To prezydent Polski, pan Lech Kaczyński”. „Kto kurwa?” – dopytywał wnerwiony Obama. „Kaczyński, prezydent Polski. Nasz sojusznik” – powtórzył sekretarz. Wydawało się że Obama załapał, ale chyba nie do końca. Spojrzał na Kaczora i rzekł: „Ty gościu nie kumam skąd jesteś, ale jak jeszcze raz złapiesz mnie za rękaw to obskoczysz po tym białym ryju. Zrozumiano? Myślisz kurduplu jeden, że możesz sobie tak bezkarnie podszczypywać prezydenta USA? Waż knypie na drugi raz co robisz. A teraz poszedł mi w pizdu.” Ot i taka była cała rozmowa panów prezydentów.

Natomiast co do początku tego wpisu… Otóż strasznie nas sojusznik poniewiera. Wpierw zabrał nadzieję na tarczę i to jeszcze w dzień uświęconej klęski, czyli 17 września. Potem muzykantów i grajków jarmarcznych wyprosił za drzwi (a raczej za próg nie wpuścił),  a na koniec jeszcze kazał aresztować Polańskiego. Nie wspomnę już o wizach, o które to nie musi się starać nawet stary Cygan z pod Bukaresztu, a Polak tradycyjnie musi. No, ale Cygan to obywatel Europy i świata, a Polak to tylko Polak.


Poppolityka #9

07/09/2009

Bogobojni  rolnicy dożynki obchodzili oczywiście na Jasnej Górze. Dla niewiedzących przypomnienie: Jasna Góra to taki klasztor, którego zdobycie olali kiedyś  Szwedzi a teraz my musimy się z tym męczyć,  a na dodatek jeszcze remontować. Bogobojnych rolników odwiedził bojaźliwy prezydent, też pewnie bogobojny. Inaczej po kiego jechałby na tę Jasna Gorę? Jak przystało na dożynki, rolnicy dostali wykład z historii Polski, żeby ćwoki wiedziały co PiS i pan prezydent osobiście zrobili dla dobra Polski. Dla równowagi pan prezydent pochwalił też rolników, za to, że naród to karny, spolegliwy i gotowy do „kupienia” każdej najmarniejszej nawet ciemnoty i ściemy. Jest to o tyle istotne, mówił pan prezydent, że „wszystko to odbywa się w imię interesów rodziny, ojczyzny, ale w wierze – wierze naszych ojców, naszych dziadów i naszych pradziadów. W codziennej wierze, która jest cechą większości naszych rolniczych rodzin.”

(Określenie „naszych rodzin”  jest uzasadnione, bo przypomnieć należy,  że stryjeczny brat Kaczyńskich wymyślił nawozy sztuczne, zaś ich wprowadzenie do produkcji sfinansował Rajmund Kaczyński. Oczywiście tę prawdę przed laty zmanipulowała jednak bezpieka i mało kto dziś wie, a w zasadzie nikt nie wie, że rodzina Kaczyńskich to ludzie o wyjątkowym rolniczym zmyśle, sami swoi jednym słowem).

W bólu nad ciężkim losem tych którzy sztachetą i kosą przez lata całe bronili ojczyzny, pochylił się tradycyjnie przedstawiciel oligarchów kościelnych. Biskup Jan Styrna, mówił długo i niezrozumiale, a jedyne co do nas dotarło, to kilkakrotnie przypomniana postać Jana Pawła 2, bez którego nie może odbyć  się już żadna państwowa uroczystość, że o kościelnej nie wspomnę. Okazuje się też, że JP2 był wybitnym ekspertem od spraw rolnictwa, w tym siewów, zbiorów i inseminacji bydła oraz trzody chlewnej. Wśród zebranych chodziły też słuchy, że wkrótce wydany zostanie podręcznik autorstwa JP2 o naprawie kombajnów i wulkanizacji kół do wozów drabiniastych metodą bezstykową (wystarczy kawałek gumy i żarliwa modlitwa). Bogu więc niech będą dzięki za tak światłych ludzi i liderów polskości. Do zobaczenia za rok. Allah Akbar!


Poppolityka #8

31/08/2009

Ruscy twierdzą (szczerze mówiąc nikt nie może im tego zabronić), że polscy politycy z historycznego świecznika, panowie Beck i Mikołajczyk to agenci. Jeden niemiecki, drugi angielski. Jak łatwo było przewidzieć, ta frywolna dość teza wywołała prawdziwą burzę i powszechne oburzenie w ościennej Polsce. Tylko chwilowa niedyspozycja prezydenta Kaczyńskiego spowodowała iż do tej pory nie wysłaliśmy korpusu ekspedycyjnego na Moskwę. Na szczęście dość racjonalnie zachowują się tu politycy rządzącej koalicji, przymykają oko i bagatelizują zdarzenie, no bo trudno kłócić się z głupim o to czy jest Napoleonem. Natomiast opozycja, zwłaszcza zaś ulubiony przez nas PiS, wrze i ciska pianę. Nie bardzo rozumiem dlaczego. Przecież twierdzenie o agenturalności Becka i Mikołajczyka jest im jak najbardziej na rękę i potwierdza lansowaną przez Kaczora tezę, że w Polsce wszyscy byli bądź są agentami. Przecież Piłsudski też był agentem, i król Staś i Jagiełło jakiś taki podejrzany był, Sobieski, nie mówiąc o Mieszku, który sprzedał się za babę. Polska od zarania więc to jedna wielka agentura, z wyłączeniem paru zaledwie osób, zwłaszcza zaś Jarosława, Lecha i Rajmunda Kaczyńskich.  I to oni właśnie, bracia Kaczyńscy (Rajmundowi niechaj ziemia lekką będzie) są jedynymi ludźmi na tej ojczystej ziemi, którzy byliby w stanie oczyścić atmosferę i wskazać zdrajców. Niestety, agentura okazała się silniejsza i niedługo owe dwa cudaki odpłyną na dobre w siną dal.  Panie Jarosławie drogi, niechaj więc pana współpracownicy zamkną mordy a pan niechaj wysyła chybcikiem kwiaty dla Putina. Ruska teza na parę chwil może przedłużyć pana marne polityczne życie.

PS. A tak już poza wszystkim… Kogo normalnego obchodzi dziś Beck i Mikołajczyk, a zwłaszcza czy byli agentami i ewentualnie komu służyli. Nie mamy zdaje sie nadto pilniejszych problemów, że na siłę zajmujemy się słownymi utarczkami z Ruskimi na temat kompletnie nieistotnych pierdół.


Poppolityka #7

18/04/2009

Platforma rozważa, czy przypadkiem nie podać do sądu autorów nie-słynnego już spotu wyborczego PiS. Tego o pomaganiu kolegom. To nie najlepszy raczej pomysł. Pisałem tu nie jednokrotnie, że łazić do sądu należy z kimś,  kto na to zasługuje i kogo należy traktować poważnie ze względu choćby na pozycję jaką zajmuje. Dowodziłem też, że trudno i niepoważnie jest sądzić się z pijaczkiem spod budki z piwem za to, że nazwał cie chujem ponieważ nie dałeś mu dwóch zetów na flaszkę. Nie inaczej jest i teraz. Platforma jeśli chce uchodzić za poważną siłę polityczną i prawdziwą partie władzy, nie powinna zajmować sobie głowy jakimś ujadaniem podwórkowych burków z pisiej budy. No oni już tacy są; zgraja sfrustrowanych mentlików o wyżartych do cna mózgach. I z tym czymś chce cie się Platfusy sadzić? No miejcie choć trochę wstydu i starajcie się siebie cenić. I tu nie chodzi o wasz wizerunek, bo on mi mówiąc szczerze lata, tu chodzi o  ogólne zasady – oddzielenia gówna od statku, lub ziarna od plew.