Uwaga niebezpieczni patrioci #7

04/05/2009

Wczorajsze święto konstytucji 3 maja, było okazją do wygadywania przeróżnych głupot. Tak jak co roku o tej porze. Prawie w każdym polskim mieście znalazł się jakiś miejscowy głupek opowiadający pierdoły, w przekonaniu ze głosi słowo boże. Zostawmy pomniejszych głupków w spokoju, skupmy się na tych nieco ważniejszych. Centralnego głupka udawał miłościwie nam panujący prezydent niektórych Polaków. Zamiast o konstytucji, mówił jednak o krzywdzie jakiej doznaje PiS.

„W Polsce nie tak dawno mówiono o zagrożeniu demokracji. A to było zagrożenie przywilejów ludzi, którzy nie działali dla Polski, lecz działali dla siebie. Twierdzili, że bronią starego modelu, a bronili swoich przywilejów. Niestety zwyciężyli”.

W domyśle – dlatego zniszczono rząd pisowski, wydymano nas bez mydła, dlatego sponiewierano mojego bracia Jarcia, a uczyniły to właśnie te środowiska których przywileje były zagrożone. Bardzo oryginalne i odkrywcze spostrzeżenie pana profesora, godne kolejnej habilitacji. Inna równie oryginalna diagnoza: zwycięstwo PiSu oznaczało że zwyciężała uczciwość, a teraz mamy tylko cynizm i draństwo. Miało być święto konstytucji a wyszło tak ja zawsze. Nietrzeźwy gość i nietrzeźwe myśli.

Do sraczki myślowej pana prezydenta dołączył też wczoraj kolejny nędzny biskupina. Nazywa się Jan Tyrawa i urzęduje w Bydgoszczy. Ten smutny, tłusty onanista przemawiając do ludu otumanionego, powiedział, że

„stajemy się świadkami, jak na naszych oczach wymiera Europa, która coraz bardziej pogrąża się w laickiej bezideowości i moralnym marazmie”.

I świetnie, i oby ten pajac miał rację, bo zdaje się że nie jestem jedynym, któremu nowa, laicka Europa bardzo się podoba. Następnym razem pan biskup pierdząc niechaj robi to delikatnie, bo inaczej narobi w gacie.


Uwaga, niebezpieczni patrioci #6

24/04/2009

patrioty_090424

Lublinianin Andrzej Tym (niestety, tym razem nazwisko nie zobowiązuje) poczuł się obrażony publiczną ekspozycją rysunku Mleczki „Patrioty”.  Rysunek  (powyżej) został wywieszony na ogrodzeniu jednej z kawiarni. Obywatel Tym poczuł się kurewsko zgorszony i zażądał, by w trybie pilnym zdjąć to „ohydztwo”,  które obraża naród polski i jego krwawy wielowiekowy czyn samobójczy.  Argumentuje też, że rysunek widzi każdy, kto przechodzi deptakiem i dowodzi:

Na przykład takiemu uczniowi, który go mija i niewiele wie o historii, zohydza pojęcie patriotyzmu”.

Obywatel-esteta Tym, zredagował już odpowiednie pismo, oraz – co oczywiste – zebrał pod ową bumagą stosowne podpisy, stosownych obywateli, programowych obrońców wartości wszelakich. Licznie obecność swą podpisami odnotowali także tzw. kombatanci, ale bądźmy szczerzy, oni podpisują wszystko co im się podsunie, zwłaszcza że nie bardzo kojarzą (z racji wieku) co w ogóle czynią. Poza tym, za bardzo nie wiadomo co to za kombatanci. Czy jednako traktować podpis partyzanta AL I WiN? Który z nich patriota, a który ewidentny bandyta? I który w związku z tym ma być owym przykładem dla młodzieży wszelakiej?

W każdym razie istota sprawy jest taka, że ów Mleczko (zdrajca jeden) musi zniknąć, by nie deprawować i obrażać narodu polskiego. Bo naród polski jednego nienawidzi ponad wszystko: odrobiny prawdy o sobie. Prawda kole nas niczym cierń w dupie. I każdy kto o tym mówi to programowy sprzedawczyk i zdrajca. Niewątpliwe zaś pan Tym rozpoznał na rysunku siebie i stąd cała afera i stąd taki dym. 


Uwaga, niebezpieczni patrioci #5

22/04/2009

Z zadowoleniem przyjąłem informację, iż czerwcowe wybory europejskie zaszczycą obecnością swą na listach kandydaci nijakiego Libertasu. To takie towarzystwo wyrzutków,  które gromadzi tu i ówdzie pewien irlandzki milioner, nowa odmiana Tymińskiego jeżdżącego po Europie z własną czarną teczką. W Polsce zebrał same zacne towarzystwo. A więc o mandat będą się starali: Dariusz Grabowski, Zdzisław Podkański, Wojciech Wierzejski, Janusz Dobrosz, oraz ulubieniec sprzedawców w GSie w Mońkach Zawisza Artur. Wszyscy z nich z powodzeniem zakończyli właśnie kurację (psychotropy i elektrowstrząsy) w Tworkach i Drewnicy, są więc gotowi do godnego reprezentowania Polski gdziekolwiek ojczyzna ich skieruje.

Ale to nie jest tak, że ja jestem może przeciw… Absolutnie popieram. Mamy w końcu demokrację, o którą walczyliśmy krwawo począwszy od powstania listopadowego, albo nawet jeszcze wcześniej. Demokracja ma zaś to do tego, że dajmy na to w wyborach startować może każdy: gej narodowiec i gej liberał, chory na grupę, skrajny prawicowiec z odchyleniem nacjonalistycznym lub psychiatrycznym, oraz Artur Zawisza na ten przykład też startować może. Nikt im tego nie może zabronić bo „o take Polskie” śmy walczyli.  Tylko ta nazwa partii mnie nieco niepokoi, gdyż łatwo tu o jakieś niezamierzone skojarzenia. Pamiętajmy bowiem, że przeciętny Polak nie odróżnia raczej faszysty od filatelisty, zaś Libertas jeśli mu się kiedykolwiek z czymś skojarzy, to najpewniej z libertynem. A libertynizm drodzy państwo to ostatnia rzecz z którą chciałyby być kojarzony porządny, wierzący i patriotyczno martyrologicznie nastawiony obywatel Najjaśniejszej. Panie Arturze więc drogi, dupa, kompletna dupa z wąsami. 


Uwaga, niebezpieczni patrioci #4

07/04/2009

Kancelaria pana prezydenta ogłosiła, iż Lechuj Aleksander Kaczyński  odznaczy dziś zasłużonych dla dzieła narodowego szczucia pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Blachę na pierś i tradycyjny goździk dostaną – jak to określono – „zasłużeni w dokumentowaniu najnowszej historii Polski“. Lista odznaczanych sługusów słynnej IV Rzeczpospolitej  jest znacząca, a wśród nich znajdujemy między innymi etatowych donosicieli  na współobywateli takich jak Kurtyka, Gontarczyk i Żaryn.

Swego czasu inny polski prezydent, obywatel Bierut też odznaczał pracowników i funkcjonariuszy instytucji zasłużonych dla umacniania najnowszej wersji  Polski. Tyle, że oni wtedy zamiast dekomunizować rozkułaczali, zaś ówczesne teczki zamiast dokumentować współprace z SB dokumentowały współprace z rządem londyńskim lub imperialistycznym wywiadem. Jakby na to nie patrzeć efekt był podobny. Na szczęście czasy się na tyle zmieniły a świat zglobalizował, że dziś nikt nikogo, zwłaszcza w środku Europy, nie rozstrzeliwuje. Choć jak tak patrzę na tych wszystkich Kaczyńskich, Szczygłów, Kurtyków, Macierewiczów,  oraz zakochaną w nich „młodzież” o mentalności klasycznego zetempowca, to ciągle mam wrażenie, że oni i teraz gdyby tylko było można, choć raz, choć przez dzień , choć przez jedną noc,  z wielka chęcią tego i owego potraktowaliby kulą w potylicę. Tak dla zasady i przykładu, w trosce o właściwość patriotycznych  odruchów. 


Uwaga, niebezpieczni patrioci #3

04/04/2009

Wygląda na to, że pan Mirosław Orzechowski z Łodzi już całkowicie wytrzeźwiał i zamiast po pijaku rozbijać samochody, wziął się na trzeźwo za pisanie bloga. Wczoraj na przykład skrupulatnie wyliczył ile to dziesiątków tysięcy Żydów uratowali w czasie wojny Polacy. Ale nie zrobił tego tak zupełnie bezinteresownie. Natychmiast wytknął bowiem paluchem armię niewdzięczników, którzy nie potrafią docenić tego faktu i nie chcą oddać należnej cześci bohaterskiemu narodowi świętych z urodzenia. Bo Polak to taki już jest gatunek, że ledwo z tej zygoty się wykluje, ledwie się urodzi, a już jest murowanym kandydatem do nieba i na ołtarze. Ledwo pierwszy hast mleka zaciągnie z cyca mamy, to już się ogląda kogo by tu ochronić, uratować, choćby nawet parchatego Żyda. Oczywiście zrobi to zupełnie bezinteresownie, nie licząc na żadne korzyści zarówno doczesne (dajmy na to w gotówce) jak i duchowe. Bo jest skromny i przez boga zaprogramowany na pomoc bliźniemu swemu.

„I Polska nie obnosi się z tym heroizmem wobec świata, nie powstają instytucje żądające zadośćuczynienia i odszkodowań, nie powstało „przedsiębiorstwo Heroizm”. Polacy życie oddawali darmo. Przez wierność Bogu i Ojczyźnie sięgali wprost do świętości.”

Tak pięknie na blogu pisze Orzechowski, nawet zbyt pięknie, jakby po flaszce. I tylko mnie nieco niepokoi to zdanie, że życie Polacy „oddawali za darmo”… Bo nie wiem zaiste, czy to mimowolna pochwała owej mitycznej bezinteresowności, czy może rąk załamanie, że „oddawali darmo“, a mogli za kasę, której – swoją droga – tyle obok nosa nieodwracalnie przeszło. Orzechowski świętym! Santo subito!