Very fuckin’ Poland #47

04/11/2009

Oto ciekawy, jakże optymistyczny fakt. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że wieszanie krzyży we włoskich klasach to naruszenie “prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami“. To także naruszenie “wolności religijnej uczniów“. Orzeczenie takie wydał w związku ze skargą na obecność krzyża, złożoną przez pewną Włoszkę. Co więcej: włoskie państwo musi (!) wypłacić kobiecie odszkodowanie w wysokości 5 tysięcy euro za jej “straty moralne“. Strasznie to smaczne i jednocześnie podtrzymujące na duchu. Ponieważ jesteśmy członkami tejże Unii, to myślę sobie o prawie precedensu. Jeśli by więc w ojczyźnie Wojtyły i Rydzyka znalazła się również jakaś jedna odważna Polka i zaskarżyła wieszanie krzyży, to jest wręcz 100 procent szans na wygranie i sowite odszkodowanie. Byłaby to także szansa, że ktoś wreszcie się opamięta i przestanie wieszać co popadnie, gdzie popadnie. Myślę, że jest to bardzo realne, tylko trzeba spróbować. Skoro Alicja Tysiąc spróbowała (w innym „segmencie”) i jej się udało, to czemu nie iść dalej? Gdybym miał dzieci w wieku szkolnym, a więc podlegające represjom religijnym, to może nawet, dla zabawy, sam bym spróbował. Niestety, moje dzieci zapomniały już o szkole i na szczęście chodziły do szkoły gdzie takiego przedmiotu jak religia nie przewidziano.

Chciałbym jasno i dobitnie podkreślić, że nie mam nic przeciwko wierze w bogów, tudzież krzyżom, pod warunkiem wszak, że jest to prywatna sprawa każdego z nas, bo każdy z nas ma prawo do jakiś ekstrawagancji. Jednak z tego upodobania do ekstrawagancji nie można robić normy obowiązującej wszystkich. Norma niechaj będzie normalność nie zaś nienormalność. Jeśli mój sąsiad chce sobie w domu wieszać krzyże, to jego sprawa i prawo jego. Niech wywiesi go nawet w piwnicy, jeśli tylko da mu to zadowolenie. Mnie nic do tego. Nie chcę jednak żeby wieszał tę rzecz na wspólnej skądinąd klatce schodowej, w państwowym urzędzie, lub owej szkole, a więc przestrzeniach wspólnych dla ludzi wszelakich, w tym odmiennych diametralnie wiar lub bez-wiar. Taka jest bowiem w skrócie idea państwa neutralnego światopoglądowo. Jeśli jest to łamane, to trzeba za to płacić. I to żadna tam teoria, czy mrzonka. Przypadek Włoch uświadamia, że to real. Na wyciągnięcie ręki.


Very fuckin’ Poland #46

20/10/2009

Jest coś sensownego w pytaniu kto pierwszy kanonizuje Popiełuszkę: Ratzinger czy Kurtyka? Wedle mnie Kurtyka jest w dużo lepszej sytuacji i w zasadzie to już ogłosił Popiełuszkę świętym i męczennikiem. Rzec można, że każda epoka ma swoich bohaterów i swoich świętych. Zaś to co owe epoki łączy (a więc nie zmienia się) to sposób myślenia. Pamiętam doskonale, jak w owej „głębokiej komunie” władza skrupulatnie korzystała z nadarzających się świątecznych dat, najlepiej okrągłych,  i na ołtarze wynosiła różnych swoich świętych, poległych i pomordowanych przez antyludzki, z reguły poprzedni reżim. Czasami oprócz nowych świętych dawała cos jeszcze, na przykład szkołę albo przedszkole. Dziś widzę analogie i nie czuję żadnego wstydu, ani innego zażenowania, porównując czasy obecne i zamieszkałe. Dziś rolę wynoszących na ołtarze sprawnie odgrywa IPN, też nie pytając o nasze przyzwolenie i zdanie, i w tym właśnie do złudzenia przypominając poprzedników z komuny. Teraz „z okazji” jak to się mówi „męczeńskiej śmierci” pewnego księdza (który doskonale wiedział gdzie żyje i w co się pląta), stawia się zarzuty byłym esbekom, mimo ze można je było postawić wcześniej, oraz mimo, że sprawa była wałkowana na sto tysięcy sposobów, od lat, niezmiennie i nieustannie, aż do znudzenia. Tyle że okrągła 25. rocznica śmierci jest propagandowo świetnym powodem do pobawienia się świętą inkwizycję.

A pomyśleć, że w 25. rocznicę PKWN, kiedyś w moim mieście, uroczyście otwarto szpital. I to była radość. Autentyczna!


Very fuckin’ Poland #45

19/10/2009

Weekendowa  wycieczka po drogach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej AD 2009 prowadzi do smutnych raczej wniosków. Nie da się jeździć normalnie. Oczywiście to żadne tam odkrycie, wszyscy o tym doskonale wiecie. Nie będę wiec narzekał na wszechobecne dziury i głupich kierowców. Pisząc natomiast o PRLu AD 2009 mam na myśli przede wszystkim panów policjantów. Panowie policjanci są bowiem żywcem przeniesieni z tamtej epoki, zwłaszcza mentalnie. Otóż polska policja (w tym wypadku drogowa) pełnymi garściami korzysta z jednego przywileju, a w zasadzie prawa, które wykształciło się i umocniło za tzw. komuny a teraz jest nadzwyczaj pielęgnowane. To  mianowicie prawo do permanentnego szykanowania obywatela. Reszta się nie liczy. Jak to działa? Ano, bardzo prosto. Wystarczy, że drogowy wyremontują jakiś odcinek drogi, do tej pory usianej lejami i rozpadlinami. Droga teraz jest gładka i szeroka że samolot może lądować. Natychmiast więc ustawia się na niej zakaz do 70 km/h, a kilometr dalej, za pierwszą lepszą planszą reklamową chowa się starym zwyczajem policyjny radiowóz. Efekt? Kasa leci szerokim strumieniem.  I nie próbujcie przekonywać panów policjantów, że zakaz w tym miejscu jest bez sensu, a na służbie obok znajomości przepisów (czasem wyjątkowo durnych), przydaje się tez rozsądek i wyobraźnia. Oni tych dwóch ostatnich pojęć nie znają! Nie uczyli o tym w szkole, ani na przyspieszonych kursach! Zresztą jakakolwiek dyskusja z panem władzą, jest o tyle bez sensu, że jeszcze bardziej utwierdza go w przekonaniu, że racja absolutna i wręcz doskonała, jest po jego stronie i tylko od jego widzi misie zależy, czy siedzącego obok w aucie obywatela ujebie trochę, czy zupełnie na maksa.  „Ja tu kurwa rządzę palancie jeden  – zdaje się mówić pan policjant – Ja ustalam co jest dobre, a co jest złe i co jest dopuszczalne. A ty pierdolony ćwoku zamknij ryja, a w ogóle  na kolana dziadu  i błagaj o jak najniższy wymiar kary”.  To polska specjalność  i rzeczywistość, jak okiem sięgnąć od morza do gór i z powrotem. Mandatu w tym, ani w kolejnym przypadku nie zapłaciłem, bo mam od lat raczej niezawodny sposób na zmiękczanie „władzy”. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że na drodze jesteśmy ludźmi bez przerwy szykanowanymi przez tych, którym czasem pochopnie dano to prawo i którzy z tego prawa korzystają nie tylko bezrefleksyjnie, ale z wyraźną lubością i perwersyjnym zadowoleniem.


Very fucking’ Poland #44

15/10/2009

Na fali rozgoryczenia po stracie jaką My Naród ponieśliśmy, chciałbym złożyć panu Mariuszowi Kamińskiemu, w imieniu swoim i swoich wiernych czytelników, najserdeczniejsze podziękowania za trud i wysiłek, który włożył w to, by nas rozśmieszyć a siebie skompromitować. I niechaj teraz, mając trochę wolnego czasu, nie onanizuje się tak często i intensywnie, bo będzie jeszcze bardziej blady, szary i zasuszony. I taki niezdrowy jakiś będzie. Dobry, zdrowy wygląd to podstawa panie Mariuszu, zwłaszcza przed sądem. Tam zawsze lepsze wrażenie robi człowiek zadbany i uśmiechnięty, niż pomarszczony pokurcz o gruźliczej urodzie i posępnym niczym mamucia dupa obliczu. Jak ten sąd pana zobaczy w takim stanie, to pomyśli sobie, że dobrze ten Tusk zrobił, iż wypierdolił pana z roboty. I nie będzie wtedy żadnej sprawiedliwości, i nie obroni pan swojego dobrego imienia. Sąd mimo że bezstronny, swoje poczucie smaku ma. Tak więc raz jeszcze serdecznie panu dziękujemy, gratulujemy rzetelnego wypełnienia misji i… czas zmienić klowna.


Very fuckin’ Poland #43

12/10/2009

Adwokaci są oburzeni. Uważają, iż mamy do czynienia z nadużywaniem tak zwanych „służb” do inwigilacji i prześladowania obywateli. To narusza konstytucyjne gwarancje wolności jednostki. Podsłuchy używane bez żadnej kontroli, taśmowe fałszowanie dokumentów, prowokacje, oto obraz słynnej IV Rzeczpospolitej, chwilowo w ajencji u Platformy. Zamiast walczyć z faktyczną przestępczością, walczy się z przeciwnikami politycznymi, wchodząc jednocześnie w sojusze z gangami jeśli jest to korzystne dla sprawy. Pan Kamiński nie będzie więc ścigał pana Masy czy innego pana Pypcia, bo panowie owi są bardzo przydatni do bieżącej wali z zawalidrogami dla PiSu. Panowie ci zrobią wszystko co im służby nakażą, w imię ciągłości własnych mafijnych interesów. Oto istota systemu wypromowanego przez pana Kaczyńskiego, pana Ziobrę, pana Wasserwanę, tudzież cała resztę wiernych im pogrobowców matki nieboszczki bezpieki. Perfekcyjnie wykształcili się kwitach SB, a kto wie, czy nawet nie przerośli swoich mistrzów. Przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej Piotr Sendecki uważa, iż

to wstyd, że w cywilizowanym państwie prawa, posiadającym bogate tradycje ochrony praw człowieka, po dwudziestu latach od upadku systemu totalitarnego używa się organów tego państwa dla doraźnych celów politycznych“.

Do kogo ta gadka panie mecenasie? Mnie pan nie musi tego wyjaśniać, ani do niczego przekonywać. Niech pan lepiej powie co możemy zrobić, żeby skutecznie wytępić to robactwo, jakich użyć trucizn, oraz gdzie i za ile wynająć ludzi od brudnej roboty. Bo takie tam sobie apele i napominania to o kant dupy można rozbić. No i co z tego że pana Kamińskiego odsuną od CBA? Ta gnida nadal będzie ryć i knuć i czekać. Wiec po co czekać? Zróbmy wreszcie deratyzacje jak należy!