Weekendowa wycieczka po drogach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej AD 2009 prowadzi do smutnych raczej wniosków. Nie da się jeździć normalnie. Oczywiście to żadne tam odkrycie, wszyscy o tym doskonale wiecie. Nie będę wiec narzekał na wszechobecne dziury i głupich kierowców. Pisząc natomiast o PRLu AD 2009 mam na myśli przede wszystkim panów policjantów. Panowie policjanci są bowiem żywcem przeniesieni z tamtej epoki, zwłaszcza mentalnie. Otóż polska policja (w tym wypadku drogowa) pełnymi garściami korzysta z jednego przywileju, a w zasadzie prawa, które wykształciło się i umocniło za tzw. komuny a teraz jest nadzwyczaj pielęgnowane. To mianowicie prawo do permanentnego szykanowania obywatela. Reszta się nie liczy. Jak to działa? Ano, bardzo prosto. Wystarczy, że drogowy wyremontują jakiś odcinek drogi, do tej pory usianej lejami i rozpadlinami. Droga teraz jest gładka i szeroka że samolot może lądować. Natychmiast więc ustawia się na niej zakaz do 70 km/h, a kilometr dalej, za pierwszą lepszą planszą reklamową chowa się starym zwyczajem policyjny radiowóz. Efekt? Kasa leci szerokim strumieniem. I nie próbujcie przekonywać panów policjantów, że zakaz w tym miejscu jest bez sensu, a na służbie obok znajomości przepisów (czasem wyjątkowo durnych), przydaje się tez rozsądek i wyobraźnia. Oni tych dwóch ostatnich pojęć nie znają! Nie uczyli o tym w szkole, ani na przyspieszonych kursach! Zresztą jakakolwiek dyskusja z panem władzą, jest o tyle bez sensu, że jeszcze bardziej utwierdza go w przekonaniu, że racja absolutna i wręcz doskonała, jest po jego stronie i tylko od jego widzi misie zależy, czy siedzącego obok w aucie obywatela ujebie trochę, czy zupełnie na maksa. „Ja tu kurwa rządzę palancie jeden – zdaje się mówić pan policjant – Ja ustalam co jest dobre, a co jest złe i co jest dopuszczalne. A ty pierdolony ćwoku zamknij ryja, a w ogóle na kolana dziadu i błagaj o jak najniższy wymiar kary”. To polska specjalność i rzeczywistość, jak okiem sięgnąć od morza do gór i z powrotem. Mandatu w tym, ani w kolejnym przypadku nie zapłaciłem, bo mam od lat raczej niezawodny sposób na zmiękczanie „władzy”. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że na drodze jesteśmy ludźmi bez przerwy szykanowanymi przez tych, którym czasem pochopnie dano to prawo i którzy z tego prawa korzystają nie tylko bezrefleksyjnie, ale z wyraźną lubością i perwersyjnym zadowoleniem.
Very fucking’ Poland #44
15/10/2009Na fali rozgoryczenia po stracie jaką My Naród ponieśliśmy, chciałbym złożyć panu Mariuszowi Kamińskiemu, w imieniu swoim i swoich wiernych czytelników, najserdeczniejsze podziękowania za trud i wysiłek, który włożył w to, by nas rozśmieszyć a siebie skompromitować. I niechaj teraz, mając trochę wolnego czasu, nie onanizuje się tak często i intensywnie, bo będzie jeszcze bardziej blady, szary i zasuszony. I taki niezdrowy jakiś będzie. Dobry, zdrowy wygląd to podstawa panie Mariuszu, zwłaszcza przed sądem. Tam zawsze lepsze wrażenie robi człowiek zadbany i uśmiechnięty, niż pomarszczony pokurcz o gruźliczej urodzie i posępnym niczym mamucia dupa obliczu. Jak ten sąd pana zobaczy w takim stanie, to pomyśli sobie, że dobrze ten Tusk zrobił, iż wypierdolił pana z roboty. I nie będzie wtedy żadnej sprawiedliwości, i nie obroni pan swojego dobrego imienia. Sąd mimo że bezstronny, swoje poczucie smaku ma. Tak więc raz jeszcze serdecznie panu dziękujemy, gratulujemy rzetelnego wypełnienia misji i… czas zmienić klowna.
Very fuckin’ Poland #43
12/10/2009Adwokaci są oburzeni. Uważają, iż mamy do czynienia z nadużywaniem tak zwanych „służb” do inwigilacji i prześladowania obywateli. To narusza konstytucyjne gwarancje wolności jednostki. Podsłuchy używane bez żadnej kontroli, taśmowe fałszowanie dokumentów, prowokacje, oto obraz słynnej IV Rzeczpospolitej, chwilowo w ajencji u Platformy. Zamiast walczyć z faktyczną przestępczością, walczy się z przeciwnikami politycznymi, wchodząc jednocześnie w sojusze z gangami jeśli jest to korzystne dla sprawy. Pan Kamiński nie będzie więc ścigał pana Masy czy innego pana Pypcia, bo panowie owi są bardzo przydatni do bieżącej wali z zawalidrogami dla PiSu. Panowie ci zrobią wszystko co im służby nakażą, w imię ciągłości własnych mafijnych interesów. Oto istota systemu wypromowanego przez pana Kaczyńskiego, pana Ziobrę, pana Wasserwanę, tudzież cała resztę wiernych im pogrobowców matki nieboszczki bezpieki. Perfekcyjnie wykształcili się kwitach SB, a kto wie, czy nawet nie przerośli swoich mistrzów. Przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej Piotr Sendecki uważa, iż
“to wstyd, że w cywilizowanym państwie prawa, posiadającym bogate tradycje ochrony praw człowieka, po dwudziestu latach od upadku systemu totalitarnego używa się organów tego państwa dla doraźnych celów politycznych“.
Do kogo ta gadka panie mecenasie? Mnie pan nie musi tego wyjaśniać, ani do niczego przekonywać. Niech pan lepiej powie co możemy zrobić, żeby skutecznie wytępić to robactwo, jakich użyć trucizn, oraz gdzie i za ile wynająć ludzi od brudnej roboty. Bo takie tam sobie apele i napominania to o kant dupy można rozbić. No i co z tego że pana Kamińskiego odsuną od CBA? Ta gnida nadal będzie ryć i knuć i czekać. Wiec po co czekać? Zróbmy wreszcie deratyzacje jak należy!
Very fuckin’ Poland #42
05/10/2009Przyznam szczerze: afera hazardowa z udziałem polityków PO zupełnie mnie dotyczy. Nie dotyczy też w żadnym stopniu nikogo z was, więc nie ma się czym przejmować ani ekscytować. Zmieniłbym pewnie zdanie, gdyby to mnie przeszło koło nosa pięćset baniek, ale ponieważ znów zaspałem i nie byłem tam gdzie trzeba, więc nie uszczknę z tej kasy nic. Nie przejmuje się też szczególnie, że te pieniądze mogły przejść również obok nosa Państwa, bo od dawna się przyzwyczaiłem, że Państwu jest to raczej obojętne. Pięćset melonów w te czy we wte to mały Pan Pikus. Nawet gdyby je zgarnęli, to i tak żadna korzyść dla nas. Kochane nasze Państwo natychmiast by je przepuściło na bezsensowne dotacje, lub nowe samochody dla głupawych ministrów i jeszcze głupszych ich asystentów. Czyli na amen zmarnowana kasa, pieniądze wyrzucone w błoto. Wniosek z tego jest taki, że im mniej państwo zarobi, tym mniejsza jest szansa, że bez sensu pieniądze zdefrauduje, czyli zmarnuje. Innymi słowy rolowanie państwa jest naszym obowiązkiem, bo nam te pieniądze się przydadzą, a Oni i tak wyżywią się sami. Zgodnie więc z tą zasadą, wolałbym, aby kasę z tej ustawy, zarobiło paru cwanych biznesmenów. Chociaż mieliby uciechę i na pewno dobrze by je wykorzystali. Jeśli mam być szczery po raz drugi, to oświadczam, że wolę i wyżej cenię wyobraźnię i talent finansowy pana Bagsika od domniemanych talentów pana ministra Rostkowskiego. I to z grubsza wszystko w sprawie tej aferki, która nie wiadomo czy w ogóle jest, czy to może tylko wyobraźnia Kamińskiego pracuje.
Na marginesie zaś dodam jeszcze, że strasznie śmieszy mnie (no i cieszy) zacietrzewienie, żeby nie powiedzieć pryncypialność PiS w tej kwestii. A pan prezydent to już taki pryncypialny jest, że tylko zaawansowana marskość wątroby zdaje się to tłumaczyć. „Za naszych rządów takich afer nie było” – zgodnym chórem mówią pisiesyny. Niestety mają tu dużo racji. Bo prawda jest taka, że tak jak nie umieli rządzić, tak i nawet przyzwoicie nie potrafili kraść. No bo co to za władza która nie kradnie? To żadna władza! Ale z gówna bata nigdy nie ukręcisz.
Very fuckin’ Poland #41
29/09/2009Wydaje mi się jednak (a nawet jestem pewien), iż schizofrenia jest naszą chorobą narodową. Otóż po pierwsze: lubię Polańskiego jako artystę, filmowca i człowiek rozlicznych talentów. Akceptuję jego życiorys, jego podejście do życia, jego fobie i strachy. Nie jestem i nigdy nie byłem mu wrogiem. Jednak tak się w jego barwnym życiu stało, że dopuścił się czynu pedofilskiego (choc małolata ta była zdaje się dość wziętą prostytutką). Zrobił coś, czego bez względu na okoliczności, nie można pochwalić. Być może odcierpiał już ten czyn, a na pewno zapłacił za to po wielokroć, różne mniej lub bardziej dolegliwe kary. Przez lata też udowodnił, iż nie jest przestępcą notorycznym, a to zdarzenie sprzed lat to tylko przykry wypadek. Pozostaje mimo to jednak, rozliczyć się jakoś z tego przestępstwa z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. I to jest właśnie to po pierwsze. A na czym niby polega ta schizofrenia? Otóż czas na po drugie.
Jak czytam te gorące listy protestacyjne, te wyrazy oburzenia tzw. autorytetów polskiej kultury i mistrzów polskiego kina, to zastanawiam się właśnie nad granicami polskiej schizofrenii. Bo z jeden strony jesteśmy dumni (słusznie czy nie słusznie) ze swej wierności katolickiej tradycji, ze swojej religijności, a z drugiej strony wykonując dramatyczne gesty ujmujemy się za pedofilem, tylko dlatego pewnie, że on nie jest zwykły szaraczek. Nie sądzę aby pan Wajda, aby pan Bromski czy pani Holland byli przeciwko karaniu pedofilów w ogóle. Nie sądzę by uważali pedofilię za coś dobrego, normalnego i dopuszczalnego. Sądzę raczej, że pedofilia ich brzydzi i że uznają tego rodzaju przestępstwo za nadzwyczaj ohydne i surowo karalne. Tymczasem wychodzi na to, że pedofilów należy karać z jednym wszak wyjątkiem, Romana Polańskiego. I takiej przedziwnej mentalności, ni kuta zrozumieć nie mogę. Choć raz jeszcze podkreślam: życzę Polańskiemu wszystkiego najlepszego, a w ogóle piszę o tym tak dla zachowania równowagi i aby nie dać się zwariować.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein