Wielki prezydent, mali rodacy #12

24/05/2009

Wybitny polski  ekonomista Lech Aleksander Kaczyński jest autorem rewolucyjnej koncepcji uwalenia kryzysu. Recepta Kaczyńskiego zakłada, że walczyć  z kryzysem należy poprzez zmniejszanie przychodów i zwiększanie wydatków. Świat ekonomiczny zamarł z wrażenia, bowiem nikt do tej pory nie przypuszczał, iż rozwiązanie problemów leży tak blisko, wręcz na wyciągniecie ręki. Wszyscy więc Polacy, pół-Polacy i ćwierć-Polacy powinni być obowiązkowo dumni z tego, iż chodzący i mruczący talent ekonomiczny jest przy okazji prezydentem kraju. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że geniusz pana prezydenta jest po części także udziałem jego brata Jarosława. Tak to się porobiło, że rodzina Kaczyńskich jest „ dziedzicznie obciążona” nieopisanym wręcz talentem, czasami nawet przytłaczającym. I tylko wrodzona skromność braci i niechęć do pchania się na afisz spowodowała, że geniusze  Kaczyńscy do tej pory nie zrobili wielkiej, międzynarodowej kariery. Pamiętajcie, ze nie kto inny jak brat Jarosław jest autorem i promotorem szeroko w świecie naukowym komentowanej koncepcji, że wbrew pozorom czarne wcale nie jest czarne, zaś białe wcale nie jest białe. Teoria ta niebawem zmieni cały świat sztuki, choć przypuszcza się, że będzie miała też olbrzymi wpływ na rozwój społeczny i stosunki międzynarodowe. Jeśli bowiem teorii Kaczyńskiego Jarosława nie da się naukowo obalić (a na razie idzie to jak po grudzie), to okaże się, że murzyni wcale nie są  czarni,  zaś niektórzy Europejczycy (na przykład Polacy) wcale nie są biali. To wiele komplikuje ,ale i być może wyjaśnia. Na tym sporze jak zwykle najlepiej wyjdą prawdziwi Żydzi, bo jak wiadomo oni są śniadzi i ich prawo Kaczyńskiego nie dotyczy.


Wielki prezydent, mali rodacy #11

20/05/2009

Ukochany pan prezydent umęczonego narodu polskiego  postanowił, że od teraz,  to on osobiście będzie przesłuchiwał kandydatów na ambasadorów. Nie będzie mu tu jakiś Sikorski grał na nosie i podsuwał do podpisu nominacje dla nie wiadomo kogo. Kandydat musi być gruntownie prześwietlony, a tu specjalistą jest akurat pan prezydent. W Pałacu już trwają przygotowania. W podziemiach rychtuje się specjalną celę, w której ewentualni kandydaci poddani zostaną rutynowym przesłuchaniom, jak będzie trzeba to z użyciem pały i elektrowstrząsów.  I drżyjcie kandydaci, bo  jak się pan prezydent weźmie do roboty, to nie ma chuja we wsi. Ale nie tylko o to chodzi. Bo pan prezydent prześwietli też inne, ciemne sprawki rządu. No,  bo czy wiadomo kto tak naprawdę kupił te stocznię szczecińska? Jak się podąży za nitką do kłębka, to się rychło okaże,  że za całą sprawą stoją ci pierdoleni Żydzi, powiązane z Mossadem wrogie elementy, a na to „myli państwo”  prezydent Polski nie może pozwolić.  Polska stocznia, od wieków jest polska, a tu nagle po dokach zaczną biegać jakieś pejsate Mośki w myckach, zalatujące czosnkiem. Niewyobrażalne! Won stąd! To zdrada perfidnie przygotowana przez Tuska, który chce się w ten sposób podlizać Żydom za wojenne zbrodnie Wehrmachtu,  w którym jak wieść niesie, służył jego dziadzio.  Ale my bohaterski naród polski, pod wodzą bohaterskiego prezydenta, damy odpór wrogom. Nie będzie Żyd nam spawał statków. Do broni!

szabla_090520

Prezydent Kaczyński wącha szablę, czy przypadkiem jakiś Żyd nie siekał nią czosnku!


Wielki prezydent, mali rodacy #10

09/05/2009

Prezydent Kaczyński powiedział, że podczas obchodów 20. rocznicy wolnych wyborów, będzie nie w Krakowie a w Gdańsku, tak jak 20 lat temu.

Po pierwsze:  to dobrze, że nie będzie go w Krakowie wśród europejskich przywódców i innych gości. Po prostu o jeden obciach mniej.

Po drugie: na pewno 20 lat temu Kaczyński gdzieś był, ale nie ma żadnego dowodu, że akurat w Gdańsku. Jakoś mało kto ich pamięta, bo ich jest przecież dwóch a jakby był jeden. Nie wykluczone więc, że panu prezydentowi się tylko wydaje, że wtedy był w Gdańsku, a w rzeczy samej przebywał akurat na wycieczce naukowej w bratniej Bułgarii, obserwując tamtejsze socjalistyczne stosunki pracy.

Po trzecie: wyjazd do Gdańska podyktowany jest lenistwem i wygodą, bo z Gdańska jest o wiele bliżej do Juraty niż z tego Krakowa. Wystarczy opykać  te gdańskie jasełka, a potem popołudniem, szybko przeflancować się do Juraty, gdzie w ciszy i spokoju,  z dala od wścibskich oczu, narąbać się przyzwoicie, tak na zapas. I z żadnych tam małpek, tylko z porządnej litrowej flachy.

Wdzięczny naród pozdrawia swojego pana prezydenta.


Wielki prezydent, mali rodacy #9

27/04/2009

Kiedy pan Bielan z takim zapałem, blady cały (a czasem pąsowy) tłumaczy i zapewnia, że ewentualna teczka Jarosława Kaczyńskiego to fałszywka, to myślę sobie też, że być może coś w tym jednak jest. Idąc dalej tym tropem i dając wiarę Bielanowi  można przeto wnioskować,  iż wszystko co dotyczy Kaczyńskich jest jedną wielką fałszywką, tudzież zmową wiadomych sił. Jako obywatel tego państwa (przynajmniej w ½) mam więc uzasadnione podejrzenia, że praca habilitacyjna brata Lecha Aleksandra,  to też fałszywka. Czyli z prezydenta Lecha taki jest profesor, jak z koziej dupy trąba. Nie chcę tu wyrokować  i twierdzić, że Lech Kaczyński „kupił” tę pracę na uczelnianym bazarze, ale również nie mam ani krzty pewności,  czy w tej habilitacji w sposób tajny lub półjawny nie uczestniczyła w jakiś sposób bezpieka. Może załatwili mu profesurę, a potem trzymali za jajca, wedle zasady:  albo grasz z nami ofermo jedna, albo wszystkim rozpowiemy żeś malowany profesor, oszust i kłamca. Oczywiście to tylko chore urojenia pana Revelsteina, sprzedawczyka finansowanego przez wiadome środowiska, ale życie dowodzi, że czarne nie zawsze jest czarne a białe zaś białe. Pożyjemy, zobaczymy. 


Wielki prezydent, mali rodacy #8

08/04/2009

Myślę, że w ciągu ostatnich dni jedna sprawa stała się jasna i niepodlegająca dyskusji: prezydent jako pierwsza osoba w państwie nie może dostawać  instrukcji. To się nie godzi i tego nie przewiduje żaden protokół, że o dobrych obyczajach nie wspomnę. Jeśli już ktoś śmie pouczać prezydenta, to niechaj sobie już teraz wybije do  łba, że nie z Kaczyńskim takie numery. Rząd jeśli w tej sprawie w ogóle miał coś mądrego do powiedzenia, to powinien łaskawie przedstawić  swoje stanowisko, które rzecz jasna pan prezydent mógł wziąć pod uwagę, albo też najnormalniej podetrzeć  sobie nim  dupę. Czyli innymi słowy: instrukcje to może wydawać pan prezydent, a premier czy nie daj boże jakiś minister, mogą co najwyżej leżeć na prezydenckiej wycieraczce i merdając ogonem łasić w oczekiwaniu na miskę zupy.

Myślę sobie też, że to nie koniec kłopotów i nieporozumień na tle „instrukcji”. Bo wyobraźmy sobie, a wcale to nie jest takie trudne, że pan prezydent Kaczyński odchodzi na emeryturę. Także jako emerytowanemu prezydentowi, oprócz ochrony i sowitej kasy, należy mu się również tak zwany szacunek. I cóż to będzie za obciach i awantura, jak ów pan prezydent pojedzie kupić choćby pralkę, a tam oprócz wymarzonej maszyny, w komplecie wręczą mu również… „instrukcję obsługi”!  A nie daj boże,  jak to będzie pralka niemiecka i niemiecka rzecz jasna instrukcja, choć polskojęzyczna. Proponuje więc, by uniknąć skandalu, od dziś już wszelkie urządzenia wyposażać nie w żadne tam instrukcje, tylko „stanowisko producenta w sprawie bezpiecznego używania pralki Berta”. Jest prawie pewne, że prezydent zgodnie ze swym zwyczajem i tak to zleje, ale jest też szansa, że zamiast wtyczki do kontaktu włoży dwa palce. I to będzie dobra decyzja!