Wojtyła superstar #10

22/09/2009

Dziennik „Polska” opublikował wczoraj drobne fragmenty prozy pana Antonio Socciego, pod wielce wymownym i wszystko mówiącym tytułem „Tajemnice Jana Pawła II”. Z góry wiadomo,  że to typowy wyciskacz kasy,  złożony z naprędce i na kolanie wymyślonych pierdół. Niestety, książka trafia właśnie do polskich księgarń, więc czas najwyższy zacząć oszczędzać na twarożku. Stan zdrowia co niektórych emerytów znów się pogorszy, bo ta książka choć bez wątpienia strawa duchowa pierwszej klasy, nie zastąpi jednak najmarniejszego nawet serka. Ta włoska bibuła może być hitem również dlatego, ze donosi zupełnie poważnie,  iż Jan Paweł Wtaroj uratował nasz marny świat od…  nuklearnej katastrofy. Jeśli to prawda,  to on ci będzie santo subito, nawet bardziej niż subito. W każdym razie rzecz w tym, że połowie lat 80-tych ruskie na poważnie ponoć chciały zaatakować Amerykanów rakietami jądrowymi. Na szczęście, tuż przed atakiem coś się tam w ruskiej bazie rakietowej spierdoliło (raczej normalka, żadem tam cud) i rakiety nie poleciały. A spierdoliło się dlatego, że modlił się o to i egzorcyzmy odprawiał nasz wielki rodak. Tę sensacyjną wiadomość potwierdził nawet były ruski szpieg na usługach NATO nijaki Gordijewski, co skrzętnie w książce odnotowuje sprytny (pewnie Żyd) Włoch autor tego „dzieła” . Oczywiście pan Socci ani się zająknie o tym, że takich agentów jak Gordijewski, zapomnianych i bezrobotnych jest teraz  na pęczki, a na kilogramy i na poczekaniu, produkują oni sensacyjne historyjki wedle zamówienia klienta, za głupie paręset dolarów praw autorskich. To też skłonić może takie łajzy jak ja do nabycia tej makulatury, bo zdaje się rozrywka z lektury będzie całkiem niezła. Nowe fakty z życia konesera kremówek – to się będzie czytać!


Wojtyła superstar #9

26/08/2009

Jako patriota i człowiek głębokiej wiary (głównie w siebie) bardzo, ale to bardzo się ciszę, że szacowna polska instytucja, czyli IPN, dostał już dokumenty dotyczące zamachu na nieodżałowanego Jana Pawła numer Dwa. Wszczęte z rozmachem nowe, profesjonalne śledztwo, z pewnością doprowadzi do wykrycia nie tyle sprawcy zamachu, co jego nieznanych do tej pory mocodawców. Nie może być tak, że jakaś niezrozumiała polityczna poprawność pożal się boże elit europejskich, nie pozwala na pokazanie palcem prawdziwych sprawców zamachu na naszego Santo Subito. Tak, oczywiście, nie ma najmniejszych wątpliwości, że to byli Ruscy, ale polskie śledztwo, skrupulatne i uczciwe (nie takie po łebkach jak u Włochów), wskaże bezdyskusyjne dowody, iż racja jest po naszej stronie. Sprowadzimy też do kraju tego durnego Turka, żeby go profesjonalnie przesłuchać i przyprzeć do muru, bo on nie taki głupi na jakiego wygląda. Złapiemy mahometa za jaja i cienkim głosikiem on wyśpiewa wszystko co wie. A jak nie wyśpiewa, to i tak wyśpiewa. W drodze retorsji (słowo „zemsta” nie przystoi katolikowi) zamkniemy też wszystkie tureckie bary od Odry po Bug. Oczywiście, żeby była jasność, tak jak w przypadku Sikorskiego nie odbędzie się bez ekshumacji szacownych szczątków, bo służba prawdzie wymaga i takich radykalnych kroków. Zajrzy się też papie pod napletek, czy oby on też nie był Żyd. Bo w dziejach była już taka sprawa, że Żydy zatłukli Jezusa Żyda, a jak wiadomo historia często lubi się powtarzać. Jak jechać na fobiach, to na całego.


Wojtyła superstar #8

03/07/2009

Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce będziemy świadkami całkiem niezłego horroru. Otóż jak już dojdzie do domniemanej beatyfikacji J2P, może w przyszłym roku, to w podróż czyli na pielgrzymkę do Polski, udadzą się natychmiast szacowne relikwie, czyli szczątki wielkiego rodaka. Wszystko po to, by wierni mogli oddać im cześć i chwałę w kilku polskich miastach. W praktyce będzie to więc wyglądało tak, iż to co jeszcze zostało z Wojtyły, zostanie zgrabnie amputowane, elegancko opakowane i przewiązane wstążką wyjedzie do ojczyzny. Naród zgromadzony na tę okoliczność na różnych błoniach, stadionach tudzież łąkach, padnie na kolanach i waląc łbem w matkę glebę modlić się będzie do wyrwanego z trupa serca, fragmentu mózgu czy czego tam jeszcze. Może nim cokolwiek zrobią ci pomysłodawcy masakry piłą mechaniczną, to niechaj wpierw poproszą specjalistę, czyli von Hagensa (czy jak mu tam) o estetyczne spreparowanie różnych pobranych organów sławnego syna Wadowic. Może też zamiast bez składu i ładu ćwiartować pacjenta, sensownym by było potraktować go w całości? Potem w estetycznej gablocie z pleksi i złota wystawić go rotacyjnie w muzeum takim lub siakim i za opłatą udostępnić wiernym do modłów. Ponieważ jednak nie przepadam generalnie za horrorami, to zgłoszę wątpliwości. Jeśli kato-nawiedzeni cały czas mówią o żenującej ponoć „cywilizacji śmierci”, to z jaką to cywilizacją mamy tu do czynienia? Nie można prześladować plemników, jajeczek i powstałych z nich ludzkich robaczków, nie można dręczyć małpek, ani burzyć legowisk ptasich, natomiast bez problemu można fragmenty trupa obwozić po kraju i pokazywać na jarmarku niczym krowę o dwóch głowach, lub kobietę-liliputa z brodą. I jeśli to ty drogi obywatelu i czytelniku odrąbałbyś rękę ukochanej być może a zmarłej osoby i pokazywał ją publicznie, to natychmiast by cię zamknęli i skazali za profanację zwłok. Założyć się jednak mogę, iż sprawców posiekania Wojtyły nikt nie skaże.


Wojtyła superstar #7

21/06/2009

Z zainteresowaniem, ale też ze zrozumieniem przyjąłem fakt, iż w miniony czwartek sejm świętował 10-lecie nawiedzenia przez papieża J2P. „Zostaliśmy w sposób wyraźny wyróżnieni jako parlamentarzyści tym, że po raz pierwszy w historii papież spotkał się w Sejmie z politykami ponoszącymi odpowiedzialność za państwo” – mówił podniecony  marszałek Komorowski. Inni padali na twarz i na klęczkach czołgali się pod wielkie zdjęcie papieża przytwierdzone w holu na ścianie. W tym świętym miejscu ustawiono też fotel w którym to dziesięć lat temu papa usadził swoje cztery litery. Można w nim i teraz zasiąść, choć pod warunkiem przedstawienia straży marszałkowskiej  zaświadczenia o spowiedzi. Ochroną został też otoczony kibel w którym podówczas nasz (wasz) wielki rodak był łaskaw się wysikać. Ochrona polega miedzy innymi na tym, iż stosować się w nim teraz będzie nowsze i droższe dezodoranty, bardziej wydajne o bardziej intensywnym zapachu. Od dziesięciu bowiem lat, kibel nakazem prezydium egzystuje w stanie „nienaruszonym”, to znaczy, że z  szacunku dla wielkiego gościa nie wolno w nim nic ruszać, ani tym bardziej myć. Capi przeto niemiłosiernie, ale to święty zapach jak najbardziej. Kult wymaga ofiar i odpornych nozdrzy. Planuje się iż jeszcze w tej kadencji w miejscu pisuaru ceramicznego ustawiony zostanie pisuar marmurowy wyrzeźbiony na obrysie krzyża. Trzymamy kciuki.


Wojtyła superstar #6

01/06/2009

Jak dobrze pójdzie (albo jak pójdzie źle), to nasz-wasz papież J2P może nie być świętym. A wszystko przez stertę prywatnych listów pomiędzy nim a pewną panią z Krakowa.  Państwo korespondowało z sobą przez 55 lat, bynajmniej nie pisząc tylko o pogodzie i zbiorach warzyw w przypapieskim ogródku. Znawcy tematu i watykańskiej obyczajowości,  ton i klimat listów nazywają  „niezwykle delikatnym”. Mniej więcej sugeruje to co w tych listach może faktycznie być. Wychodzi więc na to, że pan papież Wojtyła nie był wcale taki święty jak się powszechnie wydaje. Najpewniej sobie co nieco używał, co przystoi może zwykłemu śmiertelnikowi,  ale już nie osobie duchownej, na stanowisku raczej wysokim. Krótko mówiąc, komu jak komu, ale papieżowi nie wypada biegać za spódniczkami, nawet jedną, zwłaszcza przez pięćdziesiąt lat z okładem. Bo to już wygląda na stare, dobre małżeństwo. No i jak tu z domniemanego rozpustnika zrobić świętego? A nie daj boże, gdy za czas jakiś dziecię się ujawni jakoweś… Oj, może to i Santo, ale niekoniecznie Subito.