Jak dobrze pójdzie (albo jak pójdzie źle), to nasz-wasz papież J2P może nie być świętym. A wszystko przez stertę prywatnych listów pomiędzy nim a pewną panią z Krakowa. Państwo korespondowało z sobą przez 55 lat, bynajmniej nie pisząc tylko o pogodzie i zbiorach warzyw w przypapieskim ogródku. Znawcy tematu i watykańskiej obyczajowości, ton i klimat listów nazywają „niezwykle delikatnym”. Mniej więcej sugeruje to co w tych listach może faktycznie być. Wychodzi więc na to, że pan papież Wojtyła nie był wcale taki święty jak się powszechnie wydaje. Najpewniej sobie co nieco używał, co przystoi może zwykłemu śmiertelnikowi, ale już nie osobie duchownej, na stanowisku raczej wysokim. Krótko mówiąc, komu jak komu, ale papieżowi nie wypada biegać za spódniczkami, nawet jedną, zwłaszcza przez pięćdziesiąt lat z okładem. Bo to już wygląda na stare, dobre małżeństwo. No i jak tu z domniemanego rozpustnika zrobić świętego? A nie daj boże, gdy za czas jakiś dziecię się ujawni jakoweś… Oj, może to i Santo, ale niekoniecznie Subito.
Wojtyła superstar #5
03/04/2009Po upojnym dniu z duchem Jana Pawła Drugiego, dziś czuje potrzebę odpoczynku. Zmęczyły mnie trwające na okrągło msze odprawiane przez wszystkie telewizje, z głównym celebrantem ojcem Terlikowskim. Ponieważ jednak nie byłem ich aktywnym (ani nawet zainteresowanym w jakikolwiek sposób) uczestnikiem, to w poczuciu winy postanowiłem jednak coś zrobić, by odkupić grzechy. Zwłaszcza grzechy braku należnego szacunku dla przewielebnych szczątków naszego rodaka. Postanowiłem ten dzień, tyleż wielki co smutny, uczcić załobnym spożyciem kremówki. Papieskiej kremówki! Nie trawię takiego glutowatego ciasta, podobnie jak i przesłodzonego mazurka wielkanocnego, ale zacisnąłem zęby i powiedziałem sobie, że raz do roku trzeba poddać się tradycji: kremówka na śmierć papieża, mazurek na wielkanoc, karp na boże narodzenie. No cóż, to mocne przeżycie. Na tle narodowej kremówki, nawet osławiona choć mało strawna baklawa z cukierni Rozenkranza i Synów na Montefiore w Tel Avivie, wydaje się być kolejnym cudem świata. W każdym razie dziś czuję się ciężko i nieświeżo i za sprawą papieskiej kremówki i za sprawą nadmiernej ilości paschalnej śliwowicy (Stara Jaffa, sklep kolonialny), którą usiłowałem zapić kremówkowe gile, oraz żałość obowiązującą wczoraj każdego obywatela i półobywatela naszej umęczonej ojczyzny.
Wojtyła superstar #4
17/03/2009Jako Polak przypadkowy, tudzież przypadkowy element tegoż społeczeństwa, z zadowoleniem przyjąłem jednak plotkę szerzoną przez dziennik „ŁRzeczpospolita”. Wynika z niej, iż obywatel JPII, znany również jako Wojtyła, zostanie jednak świętym, lub coś koło tego. To coś zdarzy się ponoć w roku przyszłym i jest to dla Polski o wiele ważniejsze wydarzenie, niźli przyjęcie choćby takiego euro. Myślę sobie też, że kraj powinien czym szybciej się do tego przygotować, bo nie wypada tak z pustymi rękoma, witać na ziemskim padole kolejnego świętego. Jako obywatel (ciągle) tegoż kraju, wykazuję się obywatelską postawą i inicjatywą, i postuluję, by dla uczczenia, godnego przyjęcia i tak dalej, natychmiast zarządzić:
1/ nakaz wprowadzenia do wszystkich polskich cukierni ciastka pod tytułem „kremówka papieska”. Karą za niezastosowanie się do nakazu, będzie odebranie koncesji, i konfiskata zakładu, a następnie przekazanie go najbliższej parafii, w ramach rozliczeń za utracony drzewiej majątek. Jednocześnie w Warszawie z cukierniach wokół placu Piłsudskiego, powinny być czym prędzej wycofane wuzetki. Nie wypada bowiem, aby w miejscu owej słynnej mszy, sprzedawane były ciacha będące symbolem zamierzchłej komunistycznej przeszłości i kpiną z bogobojnej ludności.
2/ nakaz postawienia we wszystkich polskich miastach powyżej tysiąca mieszkańców, pomnika Jana Pawła i to na centralnym placu, a nie gdzieś na zadupiu. Jeśli pomnik już jest, to nic nie szkodzi, od teraz będą dwa.
3/ wszystkie polskie szkoły, które do tej pory ostały się bez imienia, powinny obligatoryjnie, najlepiej do końca tego roku szkolnego, przyjąć imię Jana Pawła Drugiego. Wyeliminuje to niepotrzebne dyskusje i pyskówki o patronach, ukróci prowokacje środowisk liberalno libertyńskich, jak również uchroni nas prawdziwych Polaków, przed tym, iż szkole nada się imię jakiegoś sprzedawczyka, czy nie daj boże Żyda.
Pełen niepokoju ale i nadzei, czekam na odzew, tudzież inne pomysły czczące pamięć świętego wkrótce rodaka.
Wojtyła superstar #3 + Przypadki beznadziejne #6
30/01/2009Jest taki obywatel, z brodą i w czarnej kiecce, który nazywa się Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Być może jest to człowiek któremu należy współczuć. Trudno bowiem znaleźć kogoś tak upierdliwego i tak nakręconego, w sprawie w praktyce nie mającej żadnego znaczenia. Rzec można więc, że to jednostka chorobowa, po wielokroć zdiagnozowana, w potocznym języku zwana „pierdolcem”. Współczujemy jego kolegom i znajomym, jego rodzinie, a także żonie lub kochance, ale fakty mówią same za siebie: wasz ulubieniec wymaga leczenia. To samo zresztą twierdzi wielu przedstawicieli kościoła, tyle że ich intencje są zgoła inne. Ich wkurwia przede wszystkim to, że w świetle „badań” i teorii księdza Zalewskiego, 99% rodzimych hierarchów, a także pomniejszego planktonu, w kraju i zagranicą, to agentura komunistycznej bezpieki. I ta teoria (czasami bardzo przekonująca) im się nie podoba, bo przecież oni wszyscy są czyści i poza podejrzeniami, co nawet Watykan stwierdził specjalnym dokumencie. A ten „brodaty chuj” (jak wyraził się o księdzu jeden z biskupów) ciągle ryje nie zauważając, że z woli boga sprawa jest już zakończona. Trudno więc orzec co jest gorsze – ewidentnie sfiksowany Zalewski, czy może kłamiący w żywe oczy w każdej sprawie biskupi i ich wierni podwładni.
Ksiądz Zaleski nie zrażając się jednak opinią swoich zwierzchników, dalej ryje czyli szuka. Ostatnio znalazł kolejnego agenta w Watykanie, który przekazywał informacje o papieżu i innych ważnych duchownych w Watykanie. Gość miał ksywę „Prorok” i działał wedle ustaleń naszego Holmesa od końca lat 70 do końca lat 80. Zbierał wszelkie informacje dotyczące papy: jego rozkładu dnia, koloru majtek, stanu skarpetek, ilości wizyt w kiblu, tudzież koloru atramentu którym papa pisał swe słynne dzieła literackie. To straszne przestępstwa, biorąc pod uwagę, że polski papież lada moment, czyli najprawdopodobniej jeszcze pod koniec tego wieku zostanie świętym. Czekamy na dalsze informacje kięże detektywie, a zwłaszcza interesuje nas, czy aby prymas Glemp nie był w przeszłości tajnym agentem Mossadu.
Wojtyła superstar #2
02/11/2008Gdy usłyszałem tę wiadomość kamień spadł mi z serca. Otóż panie i panowie, oraz wy obojnaki i geje, jeśli wszystko pójdzie dobrze dzień 2 kwietnia zostanie ogłoszony świętem Jana Pawła Dwa. Nowinę ogłosił nie bele kto, jeno arcykapłan i niedawny solenizant Tadeusz Gocłowski. Osoby bliskie pasterzowi zdecydowanie zaprzeczają jakoby Gocłowski był jeszcze na wielkim, post imieninowym kacu. Wszystko co mówił i ogłaszał, czynił świadomie, w przytomności umysłu.
Co prawda żebyśmy mogli święcić ten dzień święty, trza by jeszcze uznać tego papieża świętym, ale jak zrozumiałem, to pryszcz i drobnostka. Może też trochę niepokoić data, ale jest to przecież data śmierci JPII, czyli jednocześnie data jego dzień narodzin dla nieba i z takimi faktami trudno dyskutować. Aż strach pomyśleć, co by to się działo, kiedy papa by się pośpieszył i pożegnał z nami dzień wcześniej. A może w rzeczy samej tak było, tylko świadome niezręczności otoczenie, ogłosiło … No, może nie przesadzajmy z tymi domysłami.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein 