Żurnaliści i cykliści #13

19/12/2009

Tuzy polskiego dziennikarstwa (a przynajmniej za takich się uważają), zbyt mocno oderwały się już od ziemi. Te „tuzy” to panowie Żakowski, Lis i Wołek. Słyszałem ich wczoraj fragmentarycznie w radiu i albo źle zrozumiałem, albo źle słyszałem, co jest możliwe, bo jechałem autem i miałem podzieloną uwagę.  Otóż skracając problem, chcą oni takich regulacji prawnych, by media nie mogły ujawniać bezkarnie kompromitujących faktów z życia elit polityczno – kulturowo – celebrytowych. Wykwit owych obsranych myśli wywołała oczywiście „sprawa” pana Piesiewicza, a w zasadzie to co po niej zostało. Rozumiem więc, że jeśli ty obywatelu Kowalski, nędzny i raczej anonimowy płatniku podatków, dasz w żyłę albo w nos, po drodze przebierając się w kieckę, to hulaj dusza. Tabloid zrobi z ciebie szmatę i debila, i nie ma sprawy, sam sobie jesteś winny. Jeśli jednak z tegoż samego powodu: ućpania się po pachy i po czubek głosu i paradowaniu w marnych kieckach, na tapetę wzięty zostanie znany polityk i wręcz „moralny autorytet” elit – to mega-skandal, kryminał i morderstwo na niewinnym człowieku. No więc jak ten Piesiewicz taki niewinny, to po kiego chuja ćpał publicznie i publicznie zadawał się z kurwiszonami? Jak by wiedział że jemu jako osobie publicznie znacznie mniej wolno niż temu Kowalskiemu, to by się zachowywał, a jełki już to robił to co robi niezwykle dyskretnie. Bo ostatecznie każdemu wolno bzykać, co nieco zaniuchać na boku, zapalić porządnego skręta, nic w tym złego bo wszystko jest dla ludzi. Potrzebny jest jedynie umiar i rozsądek. Ale jak brakuje hamulców, a i wyobraźni, no to dupa blada. Drukowane szmaty natychmiast namierzają takiego klienta, a skoro to jeszcze „żyjący, chodzący i ćpający moralny autorytet narodu”, no to bal jest na całego. A pan Lis gdyby nie wystawiał nagiej dupy pod obiektyw paparazzi, to nie miałby sprawy z Superakiem (bodaj). Jak wystawiła, to niechaj się nie dziwi, że go fotografowali. Śmiem twierdzić bowiem, że mimo dużych wątpliwości i wbrew poczuciu estetyki w zakresie nawet elementarnym, lisia dupa jest dla szmat atrakcyjniejsza od dupy tegoż Kowalskiego wspomnianego wyżej.


Żurnaliści i cykliści #12

26/09/2009

Hanna Lis która usiłuje nieco odkurzyć swe mocno już zakurzone popiersie, w jakimś z wywiadów powiedział zdanie, które mnie nawet zainteresowało. Rzekła: „Tak, interesuję się też zwierzętami i kocham konie” . Ponieważ (zdaję sobie z tego w pełni sprawę) jestem skończonym chamem, człowiekiem nieeleganckim, bez grama nawet kindersztuby, to nie owijając w bawełnę, z ochotą potwierdzę, że to prawda, a nawet szczera prawda. Miłość pani Hanny do koni jest powszechnie znana i nie powinna budzić żadnego zdziwienia. Niektóre konie nieźle z nią harcowały (a nawet dalej harcują), za jej zgodą i pełnym przyzwoleniem, bo jako się rzekło ona konie kocha. I zaręczam, że ani przez moment nie ociera się to o zoofilię (choć tak mógłby to zinterpretować Terlikowski). Oficjalnie mówi się, że pani Hanna jest (była) posiadaczką trzech posiadaczy koni lub koników, a nieoficjalnie… no, któż to wie. Nie ma jej co zazdrościć i wypominać. Imion właścicieli ani maści koni przez grzeczność, jak i ze zwykłej ostrożności, nie podaję. Poszukajcie sobie w gazetach.


Żurnaliści i cykliści #11

23/08/2009

Weekendowe szperanie w gazetach nagromadzonych w ciągu tygodnia, skutkuje znalezieniem tyleż śmiesznego co i trafnego tekstu Urbana, w tygodniku NIE.

„Pogodę umiłowanej ojczyzny cechują susze z powodziami, upały, chłody, deszcze i burze. Łącznie zwane to jest klimatem umiarkowanym. Niestety tylko w zakresie pogody Polskę cechuje umiar. Polska jest położona złowrogo pomiędzy panią Steinbach, Łukaszenką i Putinem. Od Ameryki domagamy się więc czułości, pocałunków i symbolicznych upominków. Od Niemiec nieskończonego przegrywania z Polską II wojny światowej, chociaż Polska – jak czytujemy – też była przegrana. Od Rosji chcemy bardziej niż ropy i gazu dalszych przeprosin za Katyń, a od Unii Europejskiej honorowo-prestiżowego wywyższania naszych polityków marnego kalibru. Rzeczpospolita to państwo kopnięte.”

Urban jak zwykle się nie myli,  tyle że nikt nie chce tego docenić, czy nawet zauważyć. Urban z natury bowiem jest wrogiem publicznym numer jeden, wstrętną gnidą,  swołoczą i sprzedawczykiem, a to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze jest Żydem,  a to stawia go na z góry przegranej pozycji. Dodatkowo jeszcze głośno i czasem bezczelnie do swego żydostwa się przyznaje, co wkurwia polszewistów do łez, z wysypką włącznie. Po drugie wreszcie, Urban jest znienawidzonym wyrzutkiem również dlatego, że nie dość że Żyd, to jeszcze ciągle ma rację. No, żaden przyzwoity, katolicki Polak nie jest w stanie ścierpieć takiej zniewagi: bogaty, Żyd i na dodatek mądry i bystry. Ba, ten cham ma jeszcze jedną przywarę: otóż pasjami lubi drażnić i prowokować, zazwyczaj za cel wybierając sobie tak zwane świętości. To, że jeszcze nie wisi, a bojówki ONR i Młodzieży Weszpolskiej jeszcze nie spaliły mu domu, to cud mniemany. W każdym razie z Urbanem czy bez,  Polska to rzeczywiście państwo kopnięte i nic tego faktu nie zmieni, nawet gdyby Rydzyk został papieżem.


Żurnaliści i cykliści #10

10/07/2009

Słynny z niekonwencjonalnych manier publicysta Piotr Semka, ma za złe generałowi Jaruzelskiemu przede wszystkim to, że generał żyje. Powinien zdychać w płytkim grobie cierpiąc za swe grzechy wszelakie. Na razie, niestety nie zdycha i to szalenie deprymuje owego – jako się rzekło – publicystę. Semka więc jak tylko może uprzykrza życie Jaruzelowi, przyklejąc mu łatki jakie się da i kiedy się da. Każda okazja jest dobra. Ostatnio miał za złe generałowi że ten „ubiera się w marynarkę w pepitkę i udaje angielskiego lorda”. Rzeczywiście zarzut jest niezwykle poważny. Obowiązujące kanony mody preferują zachowania zgoła inne. Szanujący się Polak, a zwłaszcza osoba publicznie kojarzona, dajmy na to taki ktoś jak Jaruzelski i ów Semka właśnie, powinien obowiązkowo nosić wyświechtaną, wymiętą i obwisłą marynarę i powypychane spodnie. Marynara powinna też obowiązkowo nie dopinać się na rozdętym do granic przyzwoitości brzuchu, a koszula uciskać potężny kark zakończony kępą rozczochranych i z lekka niedomytych włosów. Najlepiej też, żeby właściciel takiego kostiumy nie nazywał się Jaruzelski a obowiązkowo Semka.


Żurnaliści i cykliści #9

28/04/2009

Tomku, jesteśmy z Ciebie dumni!” – taki napis powinien umieścić na swojej pidżamie, podkoszulku czy koszuli każdy człowiek, uważający się za liberała i demokratę. No bo przecież dumni jesteśmy z pana Tomka, który jest dumny z żony którą wyrzucili. A poza tym jesteśmy dumni na zapas. Sądzę, że pan Tomek mógłby być jeszcze bardziej dumny, gdyby ta jego żona pokazała choć odrobinę charakteru i odeszła sama z tego faszystowskiego chlewu. Ale jej zabrakło niestety odwagi. Czekała cierpliwie i strachliwie aż ją wyrzucą. Więc po co tyle hałasu o nic? Co najwyżej na tej spoconej koszulce można było napisać: „Współczuję Ci Haniu serdecznie. Nie martw się, będę Cie utrzymywał”. Z duma ma to jednak mało wspólnego.

Zapytam raz jeszcze: gdzie była ta duma zarówno pani Hanny jak i pana Tomasza, kiedy świadomie i z pełnym wyrachowaniem podpisywali kontrakty z publiczną telewizją? Kiedy już wtedy wiadomym i jasnym było, kto zasiada w zarządzie tej spółki. Powiecie, że wtedy rządził tym czymś Urbański. Zgoda, ale czy jego kumplem z gabinetu obok, nie był ów Farfał? Czy ta gnida nie była wiceprezesem? Wiedziały gały co brały. Pani Hania i jej szanowny mężulo mieli pełną świadomość, że wdeptują w gówno i z gównem się wiążą. Mówienie dziś, że jest się dumnym, to prymitywna manipulacja i udawanie, że jest się kryształowo czystym, gdy tymczasem świadomie, za dużą kasę, brało się udział w tej grze sygnowanej przez populistów i neofaszystów. Nie ma co udawać skrzywdzonych i wydymanych, kiedy wystawia się dupę w kierunku zboczeńców. Teraz panie Tomku czas na pana pupcię. I właśnie dlatego zawczasu należy przygotować owe koszulki z napisem jak na wstępie.