Archiwum dla ‘ŻYCIE TOWARZYSKE’

25 Maj 2012

nielegalna acz legalna

 revelstein pisze: 

Czy prostytucja powinna być legalna? To wbrew pozorom dość skomplikowany problem. Moje pytanie brzmi: o jakiej prostytucji mówimy?

No, bo jeśli na moment choć odstawimy na bok lepsze lub gorsze panienki z ulicy Poznańskiej, lub agencji towarzyskiej Pluszowe Misiaczki, to się okaże, że legalne jest jednak to, co wydaje się być nielegalnym. Prostytucja w różnych odmianach jest w Polsce wszechobecna i legalna jak najbardziej. Zwłaszcza kwitnie prostytucja polityczna, a pewna agencja towarzyska na ulicy nie koniecznie miejskiej, płaci nawet za kurwienie się bardzo konkretne pieniądze.  Jest to zresztą agencja całkiem duża, bo będzie tam towaru z pół tysiąca z okładem,  nie licząc obsługi. Towar ten ci jest bardzo różny, raczej dla ślepych i dodatkowo głuchych, ale na bezrybiu to i rak ryba.

Całkiem dobrą kooperatywą kurewsko-towarzyską jest ta powiązana z Żoliborzem, zrzeszająca wyjątkowo zatwardziałe dziwki płci obojga. Nie chcę wymieniać ani nazwy tej kooperatywy,  ani tym bardziej nazwisk prominentnych jej dupodajek (płci obojga podkreślam), bowiem po pierwsze brzydzę się procederem,  a po drugie nie chcę być ciągany po sądach za reklamę stowarzyszeń i organizacji moralnie wątpliwych, rozwiązłych i deprawujących.

Oczywiście można by znaleźć kilka innych przykładów od lat i od zawsze legalnej prostytucji, tylko po co zamulać i tak już zamulony tutejszy blog. Innymi słowy – kończąc i podsumowując – problem z „nielegalnymi” kurwami może i jest, ale w niczym nie dorasta problemom z prostytutkami jak najbardziej legalnymi, z reguły na państwowym wikcie.

Tagi:
16 Kwiecień 2012

brązowy nosek

 revelstein pisze:

 

W jednym z gadzinowych portali (czyli prawicowych) czołowy intelektualista Polski Wolski czyli Ryszard Czarnecki, nazwał socjologa profesora Krzemińskiego łobuzem, chamem i prymitywem. 

Tylko dlatego, że tenże Krzemiński powiedział w jakiejś telewizji, iż były prezes NBP Skrzypek był „ze stajni Kaczyńskiego”. Dla tego kmiota Czarneckiego to obraza „majestatu śmierci” i brak dla tej śmierci szacunku. Tymczasem co ma piernik do wiatraka? No, było i się zmarło dość tragicznie temu Skrzypkowi, ale to akurat w niczym nie zmienia prostego i bezdyskusyjnego faktu, że pan prezes był ze stajenki stajennego Kaczyńskiego. To Kaczyński tupiąc nogą (bo łatwo nie było), załatwił mu tę posadę, mimo że kwalifikacje pan prezes miał raczej mizerne. Ale jak się robi panu prezydentowi laskę rano, w południe i wieczorem,  to czegoś w zamian należy oczekiwać, choćby marnej posady szefa NBP.  I to jak gdyby tyle w tym temacie.

A poza tym, może ten Krzemiński jest chamem, ale czym lub kim jest w takim razie  pan Czarnecki? Też chamem, prostakiem i prymitywem? Czy może dodatkowo jeszcze śliskim włazidupą, który w każdy otwór wejdzie jeśli tylko poczuje powidła? Gładkim chujkiem  z brązowym nosem?

13 Marzec 2012

dylematy klinicznych katolików

 revelstein pisze:

 

Publikator Fronda stanął przed nie byle jakim dylematem. Rzecz w tym której strony bronić: filmu „Kac Wawa” i jego twórców, czy może krytyka Tomasza Raczka, który film niesamowicie zjechał.

Zjechał go tak bardzo, że producent filmidła zdecydował się Raczka podać do sądu, dowodząc iż „dzięki” tej recenzji stracił miliony. Dylemat Frondy był więc (jest) moralnie ciężkiej wagi.Bo oto broniąc filmu przed napastliwą reakcją krytyka żyjącego w związku jednopłciowym, jednocześnie gloryfikowała by nie tylko filmowy gniot, ale i świat w nim przedstawiony. Świat dziwek, rozpusty, zgnilizny – czyli wszystko tego, czego Fronda kliniczne i chorobowo wręcz nie znosi, a nawet zwalcza ze wszystkich swych cherlawych sił.

Jeśli by jednak stanąć po stronie Raczka i przyznać (zgodnie ze stanem faktycznym), że ma jednak 100% racji, to mamy wtedy do czynienia z sytuacją, że redakcja popiera chcąc nie chcąc homoseksów, a nawet ich promuje. No, jakby nie patrzeć, jest to strzał w stopę. Homoseksy, nawet najwybitniejsze, to też przecież (wedle Frondy) świat dziwek, rozpusty, upadku i zgnilizny.

Mimo ideologiczne poważnych problemów, autor notatki Adamski wybrał drugą opcję. Ujął się za kolegą recenzentem i w ten właśnie sposób (wręcz niesłychane!) Tomasz Raczek – powtarzam – gość żyjący w związku nie sakramentalnie – jednopłciowo – skandalicznym, stał się pozytywnym bohaterem i wojownikiem o wolność słowa, wedle toczonego przez różne paranoiczne fobie publikatora Fronda. Panie Tomku, szczere gratulacje.

3 Luty 2012

w co Mucha dmucha

 revelstein pisze:

 

Z tym fryzjerem od Muchy, to wyszło całkiem śmiesznie. Bo niezależnie od tego, czy gość jest geniuszem, świetnie wykształconym fachowcem i jedynym w Polsce godnym zaufania menagerem od sportu, to jednak jest też fryzjerem, który obrabiał główkę szanownej pani minister.

Być fryzjerem, to co prawda żaden wstyd, znajmy jednak granice śmieszności. Ja rozumiem, że pani minister chce mieć znajomego fachowca od ondulacji, tuż pod ręką, w Warszawie. To tym bardziej zrozumiałe, że jej jedynym zdaje się problemem jest, jak tu atrakcyjnie wyglądać, żeby nie utracić względów pana JJ. No ale nie musiała od razu tego fryzjera zatrudniać na dyrektorskim stanowisku w ministerstwie. Aż strach pomyśleć co to będzie jak pani Mucha zatęskni za swoją ulubioną lubelską kosmetyczką, oraz sprawdzonym szewcem. Pewnie niżej stanowiska dyrektora departamentu sprawy nie zejdą. No ale to pewnie pieśń bliskiej, ale jednak przyszłości. Na razie wicedyrektorem COS mamy fryzjerczyka. A co będzie jak do pracy podjedzie Audi TT, odziany w różową marynarkę? Ostatecznie to dwa obowiązkowe gadżety każdego szanującego się fryzjera z prowincji.

Tagi: ,
28 Styczeń 2012

czy ksiądz to pan czy może pani?

 revelstein pisze:

Poseł Dziedziczak (wiadomo skąd), został nazwany burakiem za to, że zaatakował w niewybredny sposób seksualność pani poseł Grodzkiej. Pytany o przyczyny całego zamieszania Dziedziczak tłumaczył, iż zrobił to z powodu braku jego tolerancji dla pogardy. O jaka pogardę chodziło? 

Oto na posiedzenie komisji Kultury i Środków Przekazu zostali  zaproszeni księża.Nie wiadomo za bardzo po co ich zaproszono, no ale to jest Polska. Poseł Grodzka, wedle wersji Dziedziczaka, „wielokrotnie obrażała kapłanów zwracając się do nich per pan”. No dobrze, tylko co w tym obraźliwego? Ja rozumiałbym oburzenie, gdyby ta Grodzka zagaiła do księżula w stylu „proszę księdza pedofila”, albo żeby w inny niewyszukany sposób definiowała upodobania tego czy innego kapłana. Tymczasem ona użyła grzecznego określenia „proszę pana”, co nie jest określeniem ani napastliwym, ani chamskim, ani w żaden inny sposób obraźliwym. Co najwyżej jest wyrazem dystansu, do którego każdy ma prawo, nie zaś braku szacunku.

I jeśli ten burak Dziedziczak mówi o „elementarnym braku kultury”, to dobrze by było, aby pierwej spojrzał w lustro. Kogo tam zobaczy? Ponieważ nie ukrywam raczej swojego „elementarnego braku kultury” tudzież szacunku do tych i owych, odpowiem w tej sposób: pan Dziedziczak ujrzy w lustrze jakiegoś chuja, który stoi vis a vis i pilnie się w niego wpatruje.

17 Styczeń 2012

ustawka

revelstein pisze:

Niedowartościowany celebryta Marcin Dubieniecki w weekend czynnie zaatakował fotoreportera Super Expressu. Były wyzwiska, uderzenia i kopnięcia, a do tego język którego prawnicy pragnący uchodzić za wziętych, raczej rzadko używają.

Fotoreporter był ponoć bogu ducha winny, nie pracował, nie miał nawet aparatu, choć zupełnie przypadkowo znalazł się w pobliżu drygi fotoreporter, który to wszystko zarejestrował. Nie wnikając w szczegóły całego wydarzenia, płyną z niego dwa wnioski. Po pierwsze, pan Dubieniecki ma wielką i tłusta dupę, co jest zaskoczeniem, a w porównaniu z chudą raczej dupą żony jest nawet dysonansem estetycznym. Po drugie, cała ta historia to najpewniej zwykła ustawka. Nie wierzcie, że Marcinek bronił honoru i spokoju rodziny. Dość długo było o nim cicho, nikt nie pisał, nikt nie zdzwonił i to właśnie było powodem wkurwienia. Należało czym prędzej coś z tym zrobić, by naród o Dubieneckim nie zapomniał, by nie wypadł z obiegu. Bo zapomnienie to najbardziej koszmarny sen celebryty lub kandydata na celebrytę. I stąd wszystko to się wzięło. Chłopaki się dogadali, usuwaka się udała. Znów piszą.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.