Różnie to układają się moje relacje z Kazimierą Szczuką, ale tym razem zgadzam się z nią bez zastrzeżeń.
„To całe Euro 2012 to jest jedno wielkie oszustwo” – mówi Ona. Zgoda! To z dupy wzięta impreza, potrzebna co najwyżej gromadzie bandytów i żuli (zresztą międzynarodowej), tudzież kilku wyleniałym politykom. Zostaną po niej nikomu nie przydatne stadiony, problem i kula u nogi, na który to problem trzeba będzie wydawać kolejne miliony. To kasa z rozmysłem i wyrachowaniem utopiona i topiona w błocie. Dla trzytygodniowej samczej rozrywki, dla nachlanych piwem, wódą i denaturatem, zachrypniętych debili.
I nawet te parę kilometrów dziurawych autostrad, nie wynagrodzi nam ewidentnego galimatiasu i konieczności obserwowania bandyckich hord grasujących po ulicach. W Warszawie współczuję mieszkańcom Saskiej Kępy i okolic tamtejszej Pragi. Macie przesrane, trzy tygodnie mordęgi i katorgi. A na dodatek, w dłuższej perspektywie, wasze domy i mieszkania będą coraz tańsze i gówno warte, bo nikt normalny nie chce przecież mieszkać przy czymś takim jak ten zasrany stadion i mięć tym samym w sąsiedztwie mekkę hołoty. Tak będzie, bo to tylko Polska przecież.












