Pozycje z etykietami ‘bandyci’

5 Marzec 2012

eurozaraza

 revelstein pisze:

 

Różnie to układają się moje relacje z Kazimierą Szczuką, ale tym razem zgadzam się z nią bez zastrzeżeń.

To całe Euro 2012 to jest jedno wielkie oszustwo” – mówi Ona. Zgoda! To z dupy wzięta impreza, potrzebna co najwyżej gromadzie bandytów i żuli (zresztą międzynarodowej), tudzież kilku wyleniałym politykom. Zostaną po niej nikomu nie przydatne stadiony, problem i kula u nogi, na który to problem trzeba będzie wydawać kolejne miliony. To kasa z rozmysłem i wyrachowaniem utopiona i topiona w błocie. Dla trzytygodniowej samczej rozrywki, dla nachlanych piwem, wódą i denaturatem, zachrypniętych debili.

I nawet te parę kilometrów dziurawych autostrad,  nie wynagrodzi nam ewidentnego galimatiasu i konieczności obserwowania bandyckich hord grasujących po ulicach. W Warszawie współczuję mieszkańcom Saskiej Kępy i okolic tamtejszej Pragi. Macie przesrane, trzy tygodnie mordęgi i katorgi. A na dodatek,  w dłuższej perspektywie, wasze domy i mieszkania będą coraz tańsze i gówno warte, bo nikt normalny nie chce przecież mieszkać przy czymś takim jak ten zasrany stadion i mięć tym samym w sąsiedztwie mekkę hołoty. Tak będzie, bo to tylko Polska przecież.

Tagi: ,
17 Luty 2012

ofiary chorych idei

 revelstein pisze:

 

Sierżant Jacek Żebryk ze Świdwina, za walkę z internautami którzy mają inne niż on zdanie o wojnie w Afganistanie i jej uczestnikach, został nagrodzony buzdyganem (taką wewnętrzna MONowską nagrodą).

Faktem jest, iż część z owych internatów, owe inne zdanie wyrażało w sposób – delikatnie mówiąc – nieparlamentarny. To pana sierżanta wzburzyło i poszedł z donosem do prokuratury domagając się karania winnych obrażania honoru polskiego żołnierza. Jego święte prawo. Tyle że, jeśli odrzuci się wulgaryzmy, to internauci w dużej mierze mają rację, a przynajmniej swoje racje. Sprawa jest znana, więc nie chce wchodzić raz jeszcze w szczegóły. Zastanawiam się jedynie, czy wyrażanie swojej opinii, o sensie tzw.  misji w Afganistanie, może być karalne? Ta misja nie musi mi się podobać, tak jak i nie muszę czuć sympatii do tych, którzy się tam najmują na wojnę. Jestem z tych, którzy uważają, iż udział polskich żołnierzy w okupacji Afganistanu to błąd i powód do wstydu (także dla pana sierżanta od buzdygana).

Doskonale rozumiem jego złość, oraz żal po stracie przyjaciół, ale gdyby tam nie leźli, toby dalej żyli wspólnie pili piwo. Przymusu nie było! No, mam taką opinię i nic w tym wedle mnie obraźliwego. Wolno mi tak oceniać tę hucpę, acz od nazywania żołnierzy „bandytami” raczej bym się powstrzymał. Od tego jest prokurator analizujący konkretne przypadki afgańskich historii wojennych.

Natomiast z bólem muszę przyznać, iż trzeba się nieco „ześwinić”, żeby za ekstra pieniądze, i dla chorej idei, jechać do dalekiego kraju, nijak nam nie zagrażającego i gnębić miejscowych za to, że są generalnie inni i nie pasujący do naszych wyobrażeń. To ich kraj, ich religia i ich może i porąbane, ale obyczaje odwieczne.  Zostawmy ich w spokoju, niech się tam kiszą i gotują, bo to nie nasza sprawa, nie nasze interesy i nie nasza zagrożona niepodległość. Tyle, że jak widać, znów dojrzeliśmy do czasów, kiedy o armii wolno jest mówić albo dobrze, albo wcale. Szacunek dla munduru to takie dość ogólne pierdu, pierdu… Ale jeśli już, to zdobywa się ten szacunek zdaje się czym innym, niźli zakładaniem ludziom kagańca i  ostrzeliwaniem wiosek. I tak a’propos panie sierżancie: czy nie chwalił się pan nigdy, ilu to „brudasów” wysłaliście do allacha? Mam nadzieję, że nie.

9 Styczeń 2012

serce rośnie, bóg jest dumny

 revelstein pisze:

W miniony weekend miasto Częstochowę nawiedziła (a może nawet zaszczyciła) pielgrzymka kibiców. I żeby nie było „ale” i żadnych wątpliwości, oficjalnie się to nazywało IV Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców.  

Organizatorem tego chrześcijańskiego zlotu bandziorków był ksiądz Jarosław Wąsowicz, oraz Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży. Rzec można,  że swój swojego zawsze znajdzie. Do miasta zjechało przeto kilkuset patriotów z krwi i kości, co to jak trzeba obcego skopią a wątpiącego na pal chrześcijańskim obyczajem wbiją. Ich klubowe szaliki, bejsbole oraz kastety wyświęcił ksiądz Chmielewski, pierwej racząc zebranych rzewną homilią. Z nabożną powagą ksiądz opowiadał o Jezusie, który zawsze odważnie wychodził do nie zawsze przychylnych mu osób.  I tacy są właśnie kibice – mówił pan ksiądz – którzy od Jezusa uczą się i w życie konsekwentnie wcielają postawy otwartości na ludzi o odmiennych poglądach i przekonaniach, choćby kibiców innych klubów. Święte słowa księże Chmielewski, święte…

Ale moralność i gotowość do poświęceń to jedno a wiedza to drugie. O właściwą wiedzę i rzeczy właściwe rozumienie zatroszczyli się koledzy prelegenci, komisarze ludowi wolnej Polski, chwilowo stłamszonej przez wiadome siły. Panel wychowania patriotycznego prowadzili specjaliści z najwyżej psychiatrycznej półki  Tomasz Sakiewicz, oraz histeryk doktor rehabilitowany Sławomir  Cenckiewicz. Ponoć panowie z współudziale kwiatu młodzieży polskiej, rozwikłali wreszcie tajemnicę katastrofy smoleńskiej. Kibice poprzysięgli zemstę zdrajcom i bardzo żałowali, że na pokładzie bohaterskiego samolotu nie znalazł się żaden z ich przedstawicieli. W ten sposób ominęła ich cześć sławy i miejsce w annałach historii zamachów, wśród tych to życie oddali za ojczyznę. W zamian udało się jednak zorganizować dwie ustawki. Jak na razie źródła milczą o liczbie rannych patriotów. Miejmy nadzieję że nikt nie zginął, bo wielka to byłaby strata dla Polski.

20 Grudzień 2011

chwała bohaterom

Ulubieniec prawdziwej i patriotycznej Polski, gangster Piotr Staruchowicz (foto) staje dziś przed sądem.

Odpowie za rozbój i kradzież. Niestety fanów patrioty przyszło tak dużo, że należało utajnić proces i zadymiarzy wyprosić za drzwi. To niesłychany skandal. Senator Romaszewski rozważa nawet rozpoczęcie strajku głodowego. Trzeba bronić czci dobrych i prawdziwych Polaków, bo ojczyzna w potrzebie  i potrzebuje bohaterów, święcących przykładem, gotowych do poświęceń.

21 Listopad 2011

jak TVN sam podpalił swoje auta

Prawicowe manipulatory pracowicie zwijają cukierki w sreberko. Wszystko po to, by wykazać, że tak zwany marsz niepodległości był okey, tylko otoczenie mu nie sprzyjało. Wiadome siły, we wiadomym celu, podjęły wiadome działania.

Tak więc słyszeliśmy już taką oto prawdę, że dym na Placu Konstytucji zrobili niemieccy lewacy, w żadnym wypadku zaś kibole. Bo kibole to wbrew pozorom zdrowa i czysta moralnie młodzież, niesłusznie posądzana przez elementy nie-polskie i liberalne o najgorsze rzeczy. I nie zmienia faktu fakt, że Niemcy od dawna siedzieli już ciupie, kiedy ta patriotyczna młodzież polska tudzież wesz-polska napierdalała policję na całego.

Teraz z kolei podgrzewana jest prawda i tylko prawda taka mianowicie, że ten wóz TVNu i skodzianka Meteo nie mogły zostać podpalone przez kiboli, bo ci kibole – powtarzam i podkreślam – ta patriotyczna młodzież polska, samochodów tych… pilnowała. Jak tylko na moment spuścili dobytek TVNu z oczu, natychmiast ktoś go podpalił. Policja? Raczej nie, bo goście stali 200 merów z boku. Przebrani policjanci? Możliwe. Ale najprawdopodobniej – i tak wynika z relacji niektórych „naocznych” świadków – samochody TVnu podpalili sami pracownicy TVNu. W jakim celu tego jeszcze nie wiemy, ale się dowiemy. Choć dziś w ciemno można przyjąć, że chodziło głównie o to, by skompromitować marsz, ideę niepodległości i nastraszyć naród. Czekam teraz na kolejne sensacyjne odkrycia.

Ciekawym, ileż to polskich, oddanych ojczyźnie dziewic zostało zgwałconych w okolicznych parkach przez lewackich zbirów nasłanych przez tuskowych. Biednie polskie dziewczyny, ileż musiały wycierpieć i jak wielkie jest ich oddanie sprawom ojczyzny.

14 Listopad 2011

czas zacząć polowanie na głupie zwierzęta

>> Naszły mnie drobne remanenty z ubiegłego tygodnia jeszcze, zepchnięte nieco na margines, przez „narodowe święto”. Oto nieznani sprawcy, jak to się elegancko mówi, zdemolowali elewację siedziby olsztyńskich myśliwych. <<

Wypisali po prostu na ścianach kilka dosadnych słów prawdy o etatowych „obrońcach przyrody”. Stało się to w dniu tak zwanego świętego Huberta (3 listopada), patrona tych kretynów z fuzjami. Panowie myśliwi zrobili więc raban, nazywając działania wymierzone w ich pierdolone ściany pierdolonej siedziby ekoterroryzmem. No, cóż, wypada powiedzieć tylko tyle, że…

Nie słuchajcie biadolenia tych chujków i zboczeńców. Nie słuchajcie tego ich pierdzielenia o „ochronie środowiska”. Myśliwi chronią tę przyrodę i te zwierzęta skrzętnie podkarmiają tylko po to,  by potem mieć do czego grzać bez opamiętania. Po pijaku, w amoku, niczym banda neandertalczyków. Myśliwy nie zabija zwierzęcia (jakiegokolwiek, a w praktyce wszystkiego co się rusza), dlatego że jest głodny. Zabija dla czystej przyjemności, dla radości, dla głupawych opowieści i po to, by się nachlać w trupa wódą przy ognisku w towarzystwie innych, takich sam jak i on śmieci.

To prostaki (często z tytułami), których należy za jaja wieszać. A najlepiej rozebranych do noga wpuszczać do lasu pełnego zwierza. Niech wtedy powalczą jak równy z równym o swoje zasrane życie. Bez gaci, bez lunet, noktowizorów i  bez tych swoich pierdolonych strzelb, bez szans. To jest ta sprawiedliwość.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.