Z nowego Komitetu Centralnego zwanego czasami Episkopatem, dochodzą pogłoski o szykującej się inicjatywie.
Otóż lada moment do ministerstwa edukacji ma być skierowany wniosek, o podjęcie w trybie pilnym inicjatywy umieszczenia biblii na liście lektur obowiązkowych w szkołach ponadpodstawowych.
„Znajomość Biblii to znajomość naszej historii, naszej wielowiekowej tradycji i kwestia poszanowania zasad moralnych które są niepodważalne (…) Polska młodzież musi mieć świadomość własnej tożsamości, aby móc konfrontować się z innymi i umacniać wzajemny szacunek (…) Wprowadzenie Biblii do kanonu lektur szkolnych, powinno być naszym, polskim obowiązkiem. Tym bardziej że z czystym sumieniem z listy tychże lektur można wycofać przynajmniej kilka pozycji które szkodzą, są nihilistyczne i deprawują młode pokolenie”.
Wedle episkopatowych ekspertów biblia powinna znaleźć się na liście lektur począwszy od roku szkolnego 2013/2014. Krokiem w dobrym kierunku byłoby też zwiększenie godzin religii, oraz narodowej historii, kosztem choćby biologii, od lat z uporem promującej wątpliwą teorie ewolucji, która nie ma żadnego poważnego naukowego uzasadnienia. I jak nie kochać tu kościoła?












