Pozycje z etykietami ‘biblia’

21 Marzec 2012

pożyteczni idioci

 revelstein pisze:

 

Z nowego Komitetu Centralnego zwanego czasami Episkopatem, dochodzą pogłoski o szykującej się inicjatywie.

Otóż lada moment do ministerstwa edukacji ma być skierowany wniosek, o podjęcie w trybie pilnym inicjatywy umieszczenia biblii na liście lektur obowiązkowych w szkołach ponadpodstawowych.

„Znajomość Biblii to znajomość naszej historii, naszej wielowiekowej tradycji i kwestia poszanowania zasad moralnych które są niepodważalne (…) Polska młodzież musi mieć świadomość własnej tożsamości, aby móc konfrontować się z innymi i umacniać wzajemny szacunek (…) Wprowadzenie Biblii do kanonu lektur szkolnych, powinno być naszym, polskim obowiązkiem. Tym bardziej że z czystym sumieniem z listy tychże lektur można wycofać przynajmniej kilka pozycji które szkodzą, są nihilistyczne i deprawują młode pokolenie”.

Wedle episkopatowych ekspertów biblia powinna znaleźć się na liście lektur począwszy od roku szkolnego 2013/2014. Krokiem w dobrym kierunku byłoby też zwiększenie godzin religii, oraz narodowej historii, kosztem choćby biologii, od lat z uporem promującej wątpliwą teorie ewolucji, która nie  ma żadnego poważnego naukowego uzasadnienia. I jak nie kochać tu kościoła?

9 Marzec 2012

wieści z kruchty i okolic

 finkel pisze:

 

W świecie katolickim, jak zwykle dzieje się wiele, zwłaszcza dobrego dzieje się wiele. Śpieszymy o tym donieść, bo pamięć jest ulotna i za chwilę nam to z głowy wywietrzeje.

Pewne stowarzyszenie pogrążonych w  wierze katolików pojechało na Haiti nieść pomoc potrzebującym  i ulżyć im w ich biedzie. Pomoc polegała na bezpłatnym rozdawaniu biblii, czyli zbioru bajek funkcjonujących z większymi lub mniejszymi poprawkami od mniej więcej 2 tysięcy lat. Biblie zostały przez biednych i głodnych przyjęte z wdzięcznością. Niestety, jak donoszą ci i owi, nie udały się wielokrotne próby ugotowania z biblii zupy. Zupełnie nie wyszedł też kotlet. Nie mniej Haitańczycy się nie poddają. Próby przerobienia półfabrykatu pod nazwą biblia na coś jadalnego mają trwać dalej.

Ma być teraz trudniej o tak zwany ślub kościelny. Kościół wyśrubowuje normy i wyznacza nowe horyzonty. Wedle biskupów, ma być dzięki temu lepiej. Im trudniej o ślub tym lepiej? Czy jest jeszcze ktoś na tym świecie, kto potrafi zrozumieć tych popaprańców? W epoce stale rosnącej ilości związków partnerskich (tzw. kocia łapa) i nieustannym krytykowaniu tego zjawiska przez ten sam kościół, wydawałoby się, że biskupi powinni robić wszystko, żeby do małżeństwa nie tylko zachęcać, ale żeby maksymalnie upraszczać procedury i ułatwiać życie. Tymczasem ma być jeszcze gorzej. Zamiast zachęcać, zniechęcają. Nikt normalny nie jest w stanie tego pojąć. To na chuj w ogóle ta instytucja? Chyba tylko do prania brudnej i nieuczciwie zarobionej kasy.

14 Styczeń 2012

trujący kwiat narodu

 revelstein pisze:

 

W Polsce nie ma tygodnia by nie pojawiła się jakaś szokująca wiadomość. W katolubnych manipulatorach czytam, że oto w sejmie powstał parlamentarny zespół… czytaczy pisma świętego.

Czytają i się modlą, a tych freaków jest coś około 46. Rozumiecie to?! 46 wariatów, którzy za naszą kasę miast ciężko pracować, odczyniają jakieś czary i zajmują się czytaniem pojebanych książek. Niby kwiat narodu, najlepsi z najlepszych, parlamentarzyści, ludzie wybrani, a tu nagle się okazuje, że to najzwyklejsi idioci.

Na razie na internetowej stronie sejmu rzeczony zespół nie został jeszcze odnotowany. Szkoda, bo można by sprawdzić z imienia i nazwiska, cóż to za intelektualiści nam się trafili. Jedyne co na razie wiemy, to to, że szefem tych skautów jest Tadeusz Woźniak z tak zwanej Solidarnej Polski. Zresztą większość tego „zespołu” to właśnie łosie z owej Solidarnej i oczywiście niezawodni w takiej sytuacji członkowie PiS.

O swojej misji nawiedzeńcy ci mówią niewiele, acz wiadomo, że zbierają składki i chcą zrobić wszystko, by tworzone w parlamencie prawo było bezdyskusyjne zgodne z tak zwaną katolicką nauką społeczną. No i mamy pasztet. Chroni ich immunitet, więc nie można z marszu zamotać tego towarzystwa w kaftany bezpieczeństwa. Z kolei zostawienie ich samopas spowoduje, że pewnego ranka obudzimy się niepostrzeżenie w kościele zwanym państwo.

23 Październik 2011

gość niedzielny z podejrzaną książką

>> Wujek Levi, w rodzinie uważane za mezge, mówi, że wierzy w boga z następującego powodu: biblia jest tak kompletnie dziwaczna i tak porąbana, że żaden ludzki umysł nie mógłby jej wymyśleć. To dość oryginalna podstawa wiary, choć mnie rzecz jasna nie przekonuje. Bo ludzie wymyślili już bardziej dziwaczne rzeczy  jak chociażby biatlon, triatlon, czy królika nadziewanego kuropatwą nadziewaną cielęcą wątróbką.  Dlaczego więc nie mogli wymyśleć takiego dziwadła jak biblia? A jak się ujarali ziołem (©Doda), lub nawalili winem (co jest poglądem racjonalnym i zdecydowanie akceptowalnym), to czemu mieliby trzymać fantazję na wodzy?

29 Grudzień 2009

święte księgi

Są cztery najważniejsze święte księgi na świecie:

Biblia – dla chrześcijan,

Koran – dla muzułmanów,

Tora – dla Żydów

i Teczki Bezpieki – dla IPN

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.