Pozycje z etykietami ‘dyktatury’

4 Kwiecień 2012

gdzie jest środek

 revelstein pisze:

 

Wytłumaczcie mi moi mili jak to jest, bo jakoś nigdy nie wiem po której stronie jestem.

Kiedy protestowałbym przeciwko ekspansji islamu, to pewnie byłbym uznanym za ultra prawicowego oszołoma, ksenofoba, nacjonalistę, a może nawet rasistę. Kiedy z tych samym pobudek zaprotestuję (a czemu nie?) przeciwko ekspansji i zawłaszczaniu życia publicznego przez kościół i religię chrześcijańską, to na bank będę ultra lewakiem, zdrajcą i anarchistą, co to własne gniazdo kala i wspólnoty nie szanuje. A ja mam może i naiwne poczucie, iż nie jestem ani lewym ani prawym. Jestem porządnym i raczej spokojnym ateistą, który jedynie chce, by jakakolwiek religia nie była uprzywilejowana i żeby pod byle pretekstem nie prześladowali mnie jacyś nawiedzeni mułłowie czy inne biskupy. Tak, dla państwa demokratycznego i światopoglądowo niezależnego, zaś zdecydowanie nie dla państwa policyjno-wyznaniowego. (No i dalej nie wiem czy jestem po lewicy czy po prawicy).

5 Listopad 2011

jak zdychają ideały.

>> Z żalem, smutkiem i nieutuloną satysfakcją donosimy o męczeńskiej śmierci wielkich Polaków i patriotów Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadzia Cymańskiego. <<

Polegli w krwawym boju, wraz z nielicznym zastępem wiernych przyjaciół, zaciekle walcząc o prawdę z przeważającymi siłami osobistej i doborowej gwardii wodza, a także kaczystowskiego pospolitego ruszenia. Prawda choć chwilowo przegrała i tak wypłynie, a słuszne idee zbyszątek, jacątek i tadziątek odrodzą się niczym feniks z popiołów, by wziąć naród za rękę i poprowadzić ku świetlanemu zwycięstwu. Nie zapomnimy tych Termopil, nie zapomnimy bohaterskich obrońców, nie zapomnimy tych czasów bezprzykładnego i strasznego terroru kaczej jaczejki. Brawo Zbyszku, brawo Jacku, brawo Tadziu, brawo wszystkim bezimiennym i stojącym w tle bohaterom. Cześć waszej pierdolonej pamięci.

28 Październik 2011

chwała bohaterom

>> Elita polskiej prawicy może czuć się rozczarowana, rozgoryczona, a może nawet zaszczuta. Oto bowiem Alfredo Astiz zwany też “Aniołem Śmierci”, jeden z najokrutniejszych oprawców argentyńskiej junty, resztę życia spędzi w więzieniu. <<

Dostał dożywocie, podobnie jak 11 innych bandziorów. Ale co ma do tego polska prawica, zapytacie? Teoretycznie niewiele, albo nawet nic. Tyle, że moi mili, polska prawica, ta prawdziwa  prawica (jak sami o sobie mówią), od zawsze pałała niewytłumaczalną miłością i niezrozumiałym uwielbieniem dla wszelkiej maści zbirów, dyktatorów i faszystów w jednym. Tylko dlatego, że oni walczyli z szeroko rozumianą lewicą, i podpierali się w tej walce kościołem. Zresztą tenże kościół chętnie, mniej lub bardziej jawnie, albo mniej lub bardziej skrycie, panów dyktatorów wspierał i popierał, nie tylko dobrym słowem.

W związku z tym w Polsce, do miana bohaterów i wzorów godnych naśladowania, urośli tacy sympatyczni panowie jak Franco, czy Pinochet. Ten ostatni kiedy jeszcze dychał jako tako i marniał w wynajętym domu w hrabstwie Surrey, został nawiedzony z nabożnym szacunkiem przez grono polskich fanów. Przewodził im polityk pragnący uchodzić dziś za liberała o otwartych poglądach, czyli Michał Kamiński. Pinochetowi wręczył jakiś katolicki medal jako dowód najwyższego szacunku. W delegacji bijącej pokłon byli też panowie Jurek oraz Wołek, o czym mało kto dziś pamięta, a pamiętać warto. Niestety, mimo takiego poparcia Pinochet zmarł, nim ktokolwiek zdołała się na nim porządnie odegrać. Ktoś tam nawet chciał mu wybudować w Polsce pomnik, ale chyba nie wyszło. Czekam teraz jak prawdziwa polska prasa napisze wkrótce, jaka to wielka krzywda stała się Astizowi. Bohaterów trzeba bowiem bronić i na nich chuchać, bo na świecie coraz ich mniej.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.