Pozycje z etykietami ‘lądowanie’

19 Maj 2012

ostatni (od)lot

 od redakcji:

 

Smoleński Klub Wsparcia Czwartej Rzeczpospolitej Trwam, zaprasza wszystkich sympatyków i innych Prawdziwych Polaków na uroczystą weekendową premierę filmu „Ostatni lot Tupolewa”.  Po filmie przewidziany jest spektakl spirytystyczny z udziałem Jarosława Kaczyńskiego (uwaga, będzie można pogadać z Lechem). Wstęp wolny acz ograniczony.

14 Maj 2012

wybuch czy niewypał?

 revelstein pisze:

 

Miesiąc bez jakiejś nowej, zaskakującej hipotezy w sprawie smoleńskiej rozwałki  jest miesiącem straconym.

Przeto mamy nową, bo przecież wyznaczonych zasad należy się trzymać. Nijaki doktor Szuladziński stawia taką oto tezę:

“Sposób, w jaki została rozpruta powierzchnia kadłuba Tu-154, wskazuje, że w samolocie lecącym do Smoleńska nastąpił wybuch wewnętrzny”.

Przygotował na ten temat specjalny raport dla – jak łatwo sie domyśleć – zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. No i fajnie, gra gitara, witajcie w krainie czubków!

Pan Szuladziński (czy jakoś tak) – w skrócie rzecz ujmując – skupia się na analizie mechaniki wybuchu i zniszczeń samolotu spowodowany ogniem, korzystajc z twardych materiałów dowodowych. Te “materiały“, to pewnie niezastąpione mapy Googla i koniecznie filmiki masowo produkowane i umieszczane na YouTubie. Jednym słowem raport zwala z nóg, a jego tezy są niezwykle odkrywcze i arcyważne dla dalszego, rzetelnego przebiegu sledztwa. Pukając się w głowe temat na tym nalezy zamknąć.

Jedyne co zastanawia, to pewien rodzaj konsekwencji. Otóż PiS i łażące na jego pasku pieski, dla każdej, najbardziej nawet durnej koncepcji, znajdą „naukowca“ który gotów jest wiarygodność tej koncepcji potwierdzić. Po sztucznej mgle, helu, meaconingu, coś tam jeszcze, coś tam jeszcze, teraz mamy wybuch wewnętrzny, a po z dupy wziętych profesorach, na tapecie mamy doktora.  I myśle sobie, że gdyby nawet ten Wojtyła jeszcze żył i faktycznie dokonywał  owych cudow uzdrowienia, to tego towarzystwa za chuja nie byłby w stanie uzdrowić.

2 Kwiecień 2012

mechanika katastrofy

 finkel pisze:

 

Grupa kilku pracowników uniwerku warszawskiego zażądała by kwartalnik uczelniany „UW” wydrukował artykuł.

Dotyczy on… katastrofy smoleńskiej, a po prawdzie „inicjatywy profesorów (…) by zbadać mechanikę katastrofy smoleńskiej rzetelnymi metodami fizyki”. Niestety redakcja kwartalnika nie wykazała się dostatecznym poczuciem humoru i na prima aprilisowy dowcip odpowiedziała całkiem poważnie. Nie będzie żadnej publikacji, bo kwartalnik poświęcony jest sprawom uczelni i szkolnictwa wyższego a nie jakimś poronionym inicjatywom na zamówienie z podtekstem politycznym.

Wkurwieni profesorowie  poskarżyli się senatowi, psy wieszając na wszędobylskiej  ponoć cenzurze, wiązaniu ust i zaszywaniu mordy. Nie czekając na senacki wyrok, profesorowie żądają teraz,  aby skróconą nieco i mocno zbanalizowaną  wersję artykułu wydrukował w najbliższym numerze miesięcznik dla dzieci „Miś”. Dzieci to  przyszłość narodu, a przyszłość musi wiedzieć jaka była przeszłość, zwłaszcza tak fizycznie i chemicznie skomplikowana mechanika.

24 Marzec 2012

kryminalna ramota

 l.enin pisze:

 

No to mamy swego rodzaju sensację! Otóż po badaniach ciał Gosiewskiego i Kurtyki biegli nie potrafią określić przyczyny zgonu ofiar.

Wedle ruskich lekarzy ofiary katastrofy zmarły na skutek wielonarządowych obrażeń. Tymczasem nasi biegli drapią się w głowę. Fakt, każda z ofiar składa się z kilku rozdzielnych kawałków, ale czy takie rozczłonkowanie mogło być przyczyną śmierci?  Okazuje się że wedle bardzo biegłych biegłych to wątpliwa teoria. Tym bardziej, że bardzo wątpliwa jest też teoria, wedle której rozczłonkowujący się na skutek kraszu samolot, rozczłonkowywał również swoją zawartość.

Oświadczenie polskich biegłych w tej sytuacji brzmi:  “aby do końca poznać przyczyny zgonu trzeba przeprowadzić badania m.in. na obecność metalu”. A konkretnie chodzi pewnie o to, aby zgodnie z oczekiwaniami i zamówieniem tych i owych, w ciałach namierzyć ołów. Czyli wracamy niczym bumerang do starej teorii, która polega głównie na znalezieniu odpowiedzi na pytanie jakiej produkcji były kule (choć po co ustalać, skoro i tak już od początku wiadomo).

Mocnym śladem jest też zaszyta w ciele jednej z ofiar rękawiczka. To wedle Gazety Wolskiej istotny dowód na to, że ktoś nie chciał zostawić po sobie odcisków palców i przez zaniedbanie porzucił dowód w miejscu przestępstwa. Klasyczny kryminał a’la Agata Christie rzec można, z pop polityką w tle. Naród ziewa przy lekturze, bo to ramota.

10 Marzec 2012

poleciał i się rozleciał

 l.enin pisze:

 

Wedle NIK samolot  z prezydentem Kaczyńskim w ogóle nie powinien lecieć do Smoleńska. Nie powinien, a poleciał, nie wylądował a się rozbił.

Kaczyński nie powinien być prezydentem Polski; nie powinien a był. Nie powinien się upierać, a się upierał. Nie powinien wymyślać pilotom, a wymyślał. Nie powinien się dąsać, a się dąsał i fukał i syczał. Paru rzeczy jeszcze nie powinien. On, jego brat, ich koledzy, koleżanki i przyjaciele, a także zwykłe włazidupy od których się roi w tym towarzystwie. To co powinni, to wreszcie się pozamykać. Ale oni, a za ich przyczyną chcąc nie chcąc i my, przez następne 50 lat (a może i więcej),  będziemy zawracać sobie głowę wyimaginowanym zamachem w wyimaginowanym rezerwacie pt Polska. Dobrze, że to już sobota i weekend, to chociaż napić się można.

3 Marzec 2012

gdzie jest generał

 revelstein pisze: 

 

Generalnie katastrofą smoleńską mało kto już się interesuje, acz zainteresowanie to gwałtownie wzrasta, gdy głos publicznie zabiera pan Macierewicz.

Przeto słupki drgnęły, bo Macierewicz oświadczył dwa czy trzy dni temu, iż wedle wiedzy którą posiadł jego słynny zespół parlamentarny, szczątki kokpitu były w innym miejscu niż ciało gen. Andrzeja Błasika. Wniosek jest więc prosty: Błasika nie mogło być w kokpicie i nie mógł tym samym wywierać presji na załogę. Ale to zaledwie przedsmak informacji, która – wedle przecieków – ma się pojawić w przyszłym tygodniu. Pan Macierewicz ogłosi bowiem, że Błasika w ogóle nie było na pokładzie. Niewątpliwie może być to przełom w barwnej historii smoleńskiej historii i na nowo wzbudzi zainteresowanie katastrofą, choćby dlatego, że powstanie pytanie o znaczeniu fundamentalnym.

Skoro Błasika nie było na pokładzie, to po pierwsze kto naciskał na pilotów, a po drugie, gdzie był wówczas i gdzie podziewa się teraz ten Błasik?!!! I co z panią generałową? Nic nie wie i udaje, czy udaje że nic nie wie? W każdym razie spekulacjom nie będzie końca, słupki smoleńskiej prawicy znów urosną. A Błasik… No, cóż, gdziekolwiek jest i cokolwiek robi, to robi to na pewno dla dobra ukochanej ojczyzny. Wypijamy kieliszek za pana zdrowie,  tak jak i pan pewnikiem za nasze wypija.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.