Oto świeże i całkiem świeże wydarzenia z życia naszej najukochańszej i najśmieszniejszej w świecie ŁRzeczpospolitej.
1/ Tomasz Lis wierzy w to, iż sukces pisma w dużej mierze zależy od okładki. W każdym razie po Macierence-Talibie, mamy teraz Newsweek ze świętą parą. Jezusek i Maryśka wskazują na gwiazdy Dawida umieszczone na piersi zamiast serca. Całość krasi jeszcze krzykliwi napis: „Jezus Maria Żydzi!” Oj coś mi się zdaje, że do tej stodoły w jakimś nowym Jedwabnem, oprócz Pasikowskiego trafi też kolega Lis. Katolicy pewnych rzeczy nie wybaczają i nie puszczają płazem.
2/ Wedle pisiego posła Rycharda Czarneckiego, PiS wygrywa z PO. Ujawnił on na Twitterze wynik sondażu przeprowadzonego na zlecenie jego ugrupowania. I tak partia ostatniego z Kaczyńskich jest już na szczycie i wyprzedza PO aż o 5%. Niestety nie wiemy jak sformułowano pytanie sondażu, ale z różnych przecieków wynika, że pytano o to, która partia już nie powinna wrócić do władzy. I tym sposobem na PiS wskazało 33% a na PO 28% Polaków. Czarnecki zaś zinterpretował wszystko tak jak zinterpretował, czyli jak było mu wygodnie. Ale nie od dziś wiadomo, że temu gościowi nie wolno wierzyć niczym najgorszemu psu.
3/ Jakoś tak dzięki Palikotowi głośno zrobiło się o apostazji. Wierni pancerni, oraz ich nierozgarnięci pasterze, prześcigają się teraz w wynajdowaniu argumentów deprecjonujących to coraz powszedniejsze zjawisko. Bagatelizują, marginalizują w ostateczności straszą piekielnymi ogniami i jakąś ekskomuniką czy ekskomunikacją. A problem w gruncie rzeczy jest na swój sposób banalny: gdybyście nie chrzcili gamonie nieświadomych dzieci, to nie było by też apostazji. Czyli szafa gra i dusza śpiewa.











