Pozycje z etykietami ‘PiS’

21 Maj 2012

niecodziennik polszewicki

 revelstein pisze:

 

Oto świeże i całkiem świeże wydarzenia z życia naszej najukochańszej i najśmieszniejszej w świecie ŁRzeczpospolitej.

1/ Tomasz Lis wierzy w to, iż sukces pisma w dużej mierze zależy od okładki. W każdym razie po Macierence-Talibie, mamy teraz Newsweek ze świętą parą. Jezusek i Maryśka wskazują na gwiazdy Dawida umieszczone na piersi zamiast serca. Całość  krasi jeszcze krzykliwi napis: „Jezus Maria Żydzi!” Oj coś mi się zdaje, że do tej stodoły w jakimś nowym Jedwabnem,  oprócz Pasikowskiego trafi też kolega Lis. Katolicy pewnych rzeczy nie wybaczają i nie puszczają płazem.

2/ Wedle pisiego posła Rycharda Czarneckiego, PiS wygrywa z PO. Ujawnił on na Twitterze wynik sondażu przeprowadzonego na zlecenie jego ugrupowania. I tak partia ostatniego z Kaczyńskich jest już na szczycie i wyprzedza PO aż o 5%.  Niestety nie wiemy jak sformułowano pytanie sondażu, ale z różnych przecieków wynika, że pytano o to, która partia już nie powinna wrócić do władzy. I tym sposobem na PiS wskazało 33% a na PO 28% Polaków.  Czarnecki zaś zinterpretował wszystko tak jak zinterpretował, czyli jak było mu wygodnie. Ale nie od dziś wiadomo, że temu gościowi nie wolno wierzyć niczym najgorszemu psu.

3/ Jakoś tak dzięki Palikotowi głośno zrobiło się o apostazji. Wierni pancerni, oraz ich nierozgarnięci pasterze,  prześcigają się teraz w wynajdowaniu argumentów deprecjonujących to coraz powszedniejsze zjawisko. Bagatelizują, marginalizują w ostateczności straszą piekielnymi ogniami i jakąś ekskomuniką czy ekskomunikacją. A problem w gruncie rzeczy jest na swój sposób banalny: gdybyście nie chrzcili gamonie nieświadomych dzieci, to nie było by też apostazji. Czyli szafa gra i dusza śpiewa.

18 Maj 2012

przeproście i wypad

 l.enin pisze:

 

Mistrz głupich gadek poseł Hofman twierdzi, że PO powinno przeprosić PiS za to, iż płaczem Beaty Sawickiej „zmienili wynik wyborów”.

Rzeczywiście, to duży problem. Bo gdyby nie ta Sawicka, to z mniej więcej 90-cio procentowym poparciem, PiS rządził by dziś ku chwale Najśmieszniejszej ŁRzeczpospolitej.  To perspektywa tak piękna, że aż łezka w oku się kręci a żal ściska dupę.

Tylko do końca nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że wyborca dał się nabrać na krokodyle łzy Sawickiej a ni chuja nie kupił słonych, wielkich jak arbuzy łez pana prezesa Kaczyńskiego. Gość płakał, trząsł się niczym osika, łykał, ćpał i nie panował nad zwieraczami, a mimo to jakoś wyborów prezydenckich nie wygrał. Brał wyborców na litość, na współczucie, na Gierka… i nic, i dupa blada. Naród się nie nabrał. A że ktoś ten naród w tym wypadku chciał nabrać, to nie ulega wątpliwości. Więc kiedy to panie Hofmanie przeprosicie nie PO, ale nas wszystkich za te parszywe ściemy? Przeproście koledzy, tylko tak zwykle po ludzku, a nie po pisowsku.

18 Kwiecień 2012

prowokacja, ruszamy na pałac

 revelstein pisze:

 

Tak się stało oto, że Tomasz Lipiec były minister sportu za czasów niezapomnianej władzy PiS i Jarosława Kaczyńskiego, został skazany za korupcję na trzy latka z hakiem odsiadki.

Dodatkowe kary są tu mniej istotne.  No cóż, zauważyć trzeba, że Tomasz Lipiec to także eks-sportowiec (chodziarz), który jednak karierę zawodnika zakończył bardzo szybko. Powód: permanentne koksowanie się. Zostało mu to we krwi. I skoro nie mógł się już koksować w sporcie, nawyki przeniósł na życie polityczne. Też się koksował, tyle że w nieco inny sposób. Rzec można, że koksowanie się i łykanie różnych dragów to swego rodzaju tradycja w PiS, nie obca nawet samemu prezesowi. W zasadzie jednak sprawa jest dziecinnie prosta: gościu coś tam nakradł (choć generalnie była to drobnica), ktoś go nakrył a ktoś inny skazał. Ot, zwykła historia.

Ale myślę sobie drodzy państwo, że to tylko pozory. Bo w gruncie rzeczy i po prawdzie, cała ta sprawa Lipca to obrzydliwa polityczna prowokacja. Reżimowe państwo, łapami reżimowej prokuratury, znów uderza w premiera tysiąclecia Jarosława Kaczyńskiego. A ponieważ nie mogą jakoś dopaść premiera bezpośrednio, no to uderzają w jego ministrów i bezzasadnie ich szykanują. Skandal i hańba. Proponuje dziś manifestację w obronie rzeczpospolitej, premiera prezesa i jego dzielnego ministra. Koniecznie przed Pałacem Prezydenckim, krzyże i znicze bardzo wskazane. (Jeszcze Polska nie zginęła póki my kradniemy!)

PS. Okazało się też, że znalazł się wreszcie kijek ma miły i kosmaty Legutki ryjek. Drugi minister kaczorwatych i nikczemny pisowiec też zatopiony a przynajmniej poważnie podtopiony. Z daleka pachnie to polityczną zemstą. Na Pałac Rodacy, na Pałac…!!!

29 Marzec 2012

intelektualista intelektualnie zaangażowany

 l.enin pisze:

 

Marek Jurek to ponoć „wybitny intelektualista”. Ale ponieważ na prawicy są tylko „wybitni intelektualiści” więc obawiam się, że pan Jurek znów zniknie w tłumie, podobnie jak i on wybitnych.

Rzecz w tym jednak, że ten pan Jurek bazując na swym – podkreślam – wybitnym intelekcie, jakiś czas temu postawił na kolejne małżeństwo z PiS. Chodzi o względy ideowe. Pytany o to przez różnych takich, również jak i on nienagannych intelektualnie prawicowych przepytywaczy, wyjaśnił, że tylko w PiS znajduje zrozumienie. A co z Solidarną Wolską – dopytuje dopytywacz? Otóż Solidarna Wolska odpadła z tego względu, że „w trakcie wcześniejszych rozmów zniechęciła nas przede wszystkim ich rezerwa wobec naszego zaangażowania ideowego”.  Chodzi o to konkretnie, że lider tej Wolskiej otwarcie przyznał,  iż „postulat konieczności obrony życia poczętego”, jest dla niego wielce niewygodny. Finał jest więc taki, że pan Jurek wpadł ponownie w szeroko rozwarte ramiona niegdysiejszej kochanki.

Ale ideowość to pewnie jedno, a kalkulacja to jednak drugie. A pan Jurek jako ów „wybitny intelektualista” kalkuluje zdaje się nieźle. No, bo cóż po tych całych jego ideałach, skoro związać by się miał z partyjką mającą notowania na poziomie zero, plus coś tam niewielkiego po przecinku? Obojętnie jaki numer dostałby na liście i tak dupa blada, czyli porażka do kwadratu. A tymczasem PiS, bez względu na takie czy inne „ideały”, dając nawet drugie albo i trzecie miejsce, daje też gwarancję (przynajmniej na razie) na parlamentarny fotel. Bo przecież o taki „ideał” walczy głównie pan Jurek, zaś te inne, to tylko alibi i kwiatek do kożucha.

26 Marzec 2012

znów ktoś kogoś ładuje w kuper

 revelstein pisze:

 

Nie wiem czy schizofrenia jest chorobą zakaźną, ale zdaje się zbyt długie przebywanie Błaszczaka w bliskim towarzystwie swego szefa,  skutkuje objawami chorobowymi.

Chodzi o to w skrócie, że ten Błaszczak głosi teorię jakoby w Polsce rządzili ludzie o poglądach “już nawet nie lewicowych, ale lewackich“. Łatwo się domyśleć również, że jedyną alternatywą dla tego towarzystwa  jest PiS.

Innymi słowy drodzy obywatele Najśmieszniejszej ŁRzeczpospolitej, macie do wyboru dwie opcje: albo nadal będą wami rządzić lewacy, albo też schizofrenicy z psychozą maniakalną. To marny raczej wybór, przyznacie. Jest oczywiście jeszcze taka szansa, że wszystkie te pierdoły pan Błaszczak mówił dlatego, że gościł w Małopolsce.  A tam jak wiadomo, naród jest łatwowierny, prostolinijny, bogobojny i mało skomplikowany, niczym bokser Adamek. Żeby coś przekazu chwycił, trzeba go tak zmanipulować,  by dotarł do głowy.

Słowa zaś „zdrada”, „lewacy” i „lewacki”  Małopolanie już odróżniają, gdyż nie ma dnia,  żeby z ambony nie wymieniał ich miejscowy ksiądz dobrodziej. Błaszczak więc, cwany gapa, chwycił szanse za nogi by do narodu z przekazem dotrzeć. Od dawna czyli od zawsze mówię, że gdyby premierem polski z automatu był prymas, a radą ministrów episkopat, nie było by problemów z wyborami, tania propagandą i wyrzucaną na wybory kasą. Małopolanie byliby też zadowoleni, a Błaszczak nie musiałby z siebie robić małpy i udawać głupszego niż jest w rzeczywistości.

13 Luty 2012

poweekendowe remanenty

 revelstein pisze: 

 

Dwa wydarzenia ostatnimi czasy przykuły moją uwagę. Wręcz dech mi zaparło i wzrok straciłem.

Oto Antoni  Macierewicz chce wstąpić do PiS. Co więcej: ma zapewnione miejsce w najwyższych władzach partii,  i – jak ćwierkają wróble – ma zostać wiceszefem partii, czyli wice Kaczyńskim. Czy nie sądzicie, że to w gruncie rzeczy słodka wiadomość? Dwóch wariatów rządzi, a koło nich stado starannie wyselekcjonowanych kandydatów na wariatów, albo nawet już półwariatów. Doprawdy śmieszna szykuje nam się wiosna.

PS. Dla jasności wyjaśniam, iż w przypadku partii pana Kaczyńskiego od długiego już czasu używam tylko i wyłącznie skrótu, czyli PiS. Rozwijanie skrótu do pełnej nazwy uważam za nieetyczne i dezawuujące znaczenie dwóch znajdujących się tam słów.

Poza pomysłem z zagospodarowaniem Macierewicza, strasznie podoba mi się te pomysł ojca Ryżyka i podchwycony przez posła Sasina, by katolicy w Polsce nie płacili podatków. Ma to być wyraz aktywnego oporu i protest przeciwko nieprzyznaniu  manipulatorom Ryżyka miejsca na tzw.  multipleksie. No, to ja się rękami i nogami podpisuję pod tym protestem. Chcę by katolicy w Polsce nie płacili podatków i skłonny jestem nawet nawrócić się i zostać katolikiem. A co?  Bóg jaki jest każdy widzi (a w zasadzie nie widzi, tylko myśli że widzi) i co za różnica czy będę z bogiem takim, siakim czy owakim. Jeden czort, najważniejsze że kasy nie trza bulić. Widomość ma więc również bardzo praktyczny i statystyczny wymiar.  Ponieważ podatków nikt nie lubi płacić, to nagle może się okazać, że katolików i głęboko wierzących mamy w Polsce 100%, a nie owe marne 95%,  które od lat z różnym skutkiem nam się wmawia.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.