Pozycje z etykietami ‘prezydent’

25 Kwiecień 2012

przespana okazja

 l.enin pisze:

 

List gończy za Putinam,  przyszłym prezydentem Rosji rozesłał i nagrodę wyznaczył Boris Bieriezowski.

“Wyznaczam nagrodę pieniężną w wysokości 50 milionów rubli za ujęcie i aresztowanie szczególnie niebezpiecznego przestępcy Władimira Putina”.

Bieriezowski jeden z najbogatszych Rosjan, były kumpel Putina,  z którym czas jakiś kręcił lody. Lody jednak skwaśniały i Bierezowski musiał w te pędy uciekać. Nie chcę dalej wnikać w te banalną w sumie historię, acz jedno chciałbym zauważyć.

Oto znów więc ktoś wyruchał Kaczyńskiego. Bo duma narodowa, sprawiedliwość i zwykłe plemienno prawo oko za oko wymagały, aby to Kaczyński wyznaczył tę nagrodę za łeb Putina. Lać na Bierezowskiego. Gościu uciekł i w Londynie sobie na miliardach siedzi i jajka grzeje, gdy tymczasem brat-prezydent tego szczęścia nie miał. Ani milionów, ani Londynu, ani nawet Lądku czy Paryża, jeno Wawel.  Fakt gustowny to zameczek, towarzystwo w krypcie niezłe, ale przecież nie o takie cymesy tu chodziło. Putin (przy Tuska współudziale oczywiście) ewidentnie spierdolił rodzinny kaczy interes i powinien za to odpowiedzieć. Niestety Kaczyński zaspał i dał dupy. Bieriezowski był szybszy. Co za szkoda!

19 Kwiecień 2012

apel: szukajmy testamentu

 l.enin pisze:

 

Podczas wczorajszej konferencjałki tak zwanego ruchu społecznego nazwanego imieniem wiadomego eks prezydenta, padły zagadkowe słowa.

Wypowiedział je pan prezes Jarosław, a chodziło w skrócie o to, by „realizować testament polityczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego“. Fajnie, podpisuję się nawet pod tym (a co?!) tyle, że proszę o pilne przedstawienie tego testamentu, żebym do kurwy nędzi wiedział co mam realizować. Bo na razie o szczegółach tego wyimaginowanego testamentu to ani widu ani słychu. Niente, niczewo, pustka. Mam w związku z tym prośbę. Gdyby ktoś z szanownego państwa odnalazł gdzieś przypadkowo ten testament, na ulicy, w śmietniku, lub w pojemniku na szkło (małpki) i plastikowe butelski, to bardzo proszę o pilne dostarczenie dokumentu do naszej redakcji, lub też na najbliższy posterunek policji.

22 Marzec 2012

skandaliczne fałszowanie histerii

 finkel pisze:

 

Za kilka tygodni do polskich kin trafi amerykański film  zatytułowany „5 dni wojny”. Ze wstępnych danych wynika, że to kolejna z niezliczonych hollywoodzkich produkcji typu „zabili go i uciekł”. 

Tym razem będzie to story o rosyjskim ataku na Gruzję. I to jak gdyby koniec pewnej historii. Ale w tej historii jest też i druga historia. Oto, jak donoszą czujni śledczy jedynie słusznej opcji, twórcy bezwstydnie przemilczeli udział w obronie Gruzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. No, straszna rzecz się stała. Już widzę jak powiedzmy Fronda, zaraz zacznie swym zwyczajem nawoływać do bojkotu filmu, który jest nie tylko nierzetelny i obrazoburczy, ale skandalicznie fałszuje historię. To co prawda bardziej histeria niż historia, ale niech tam.

Wedle moich informacji, bardzo znaczący epizod z panem Kaczyńskim był w scenariuszu. Była to nawet rola znacząca, żeby nie powiedzieć wiodąca. Ponoć to on miał być główną postacią gruzińskiego oporu, głównym strategiem i doradcą, za którym ten ichni prezydent torby z granatami tylko nosił. I wszystko zapowiadało się dobrze, do momentu, kiedy pretendujący do roli Kaczyńskiego Danny DeVito musiał zrezygnował z udziału w filmie. Okazał się zbyt wysoki. Niestety, czas uciekał, a nikogo niższego nie udało się znaleźć. Postać więc wypadła z gry. Zdarza się.

7 Grudzień 2011

jak chronić to co nie istnieje

Jak donoszą wprawni w mowie i piśmie, tudzież ubabrani pisakiem z politycznej piaskownicy, powstał właśnie zespół… ochrony pamięci Lecha Kaczyńskiego.

Utworzyli go byli pracownicy Kaczora i zapowiadają, że będą reagowali na każdą próbę obrażania byłego prezydenta.  Ponoć pomysłodawcą powstania takiego “zespołu” jest nieceniona w tworzeniu absurdów i ględzeniu głupot Anna Fotyga (zdjęcia jej wyjątkowo nie publikuję, bo nie chcę wam nadmiernie psuć i tak chujowo zapowiadającego się dnia).

Wedle pani Ani „nieżyjący prezydent jest bez pardonu obrażany i szkalowany, a na jego temat mówi się wiele nieprawdziwych rzeczy”. Teraz więc ów zespół „będzie w sposób instytucjonalny reagował na próby oczerniania, rozpowiadania kłamstw na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Można rzec: takie tam gadanie, chujumuju, dzikie węże. Bo wedle mnie, „zespół” ten, niezależnie jak będzie liczny, za bardzo się jednak nie napracuje, gdyż w temacie ochrony pamięci byłego prezydenta, ruch jest raczej zerowy z powodu… braku pamięci.

Nie mniej trzeba się przez czas jakiś mieć na baczności, bo z braku laku zespół może podać za sądu za określenie iż Kaczyński był – dajmy na to – małym człowiekiem. I pewnie w ostateczności przekonamy sąd iż prezydent faktycznie był mały, bo 158 wzrostu to żaden znów wielki człowiek, ale zespół przekonany raczej nie będzie, a to oznacza apelacje, odwołania, kasacje. No ale tak to już bywa, że brak autorytetu a i owej pamięci również (o mitycznej „spuściźnie” nie wspomnę), najlepiej zakryć wrzaskliwym „zespołem” do obrony tego czego nie ma.

PS. Nie wykluczone że pierwszym pacjentem “zespołu” będzie Jacek Qrfski Kurski, co jest dowcipem całkiem zgrabnym i na swój sposób słodkim. W kolejce winien ustawić się Kamiński. Jak lista wrogów się wyczerpie, członkowie zespołu zaczną się oskarżać sami między sobą.

30 Październik 2011

afrykańscy solidarni

>> Wyczytałem sobie właśnie, że państwa tak znane i o ugruntowanej demokracji jak Gambia, Mozambik, Togo, Liberia, Gwinea–Bissau, Wyspa św. Tomasza i Wyspa Książęca, uczciły pamięć wielkiego polskiego prezydenta, wydając serie znaczków pocztowych z wizerunkiem Jego, oraz jego squaw. To zdecydowanie lepiej, niż w  mało demokratycznej i dyktatorskiej Polsce, gdzie znaczkaue nawet nie uświadczysz, a pomnikowe inwestycje jakoś też tak niemrawo idą. I mówiąc szczerze to się wcale temu nie dziwię, bo jakby nie patrzeć, pan prezydent Kaczyński świetnie do afrykańskich standardów pasował.

27 Październik 2011

wołomińskie stawianie pomnika nocą


>> W podwarszawskim Wołominie, słynnym z gangsterów i ideowych członków PiS, ma stanąć pomnik prezydenta tysiąclecia Lecha Kaczyńskiego. Ma stanąć, ale czy rzeczywiście stanie tego jeszcze nie wiadomo. <<

Bo to o czym teraz piszę, jest tajne i poufne i w ogóle nie powinienem o tym wiedzieć, a co dopiero publicznie wspominać. Mimo, że przed ratuszem wydrążono już dziurę w której stanie obelisk, dalej nikt nic nie wie, i nikt nikogo nie pytał o zdanie, a tym bardziej o zgodę. O pomniku zielonego pojęcia nie mają mieszkańcy, ani też opozycyjni radni. Bo dodajmy, iż Wołominem od dłuższego czasu rządzą pisiory, przynajmniej formalnie, bo nieformalnie od lat wielu i niezmiennie władzę dzierżą lokalni gangsterzy, zwani wołomińska mafią.

W każdym razie wszystko wskazuje na to, że ów pomnik Kaczora Smoleńskiego, jest prywatną inicjatywą dość wąskiego pisiorowatego towarzystwa, wliczając w to burmistrza Madziara (w sumie topowe dziś nazwisko, i po linii), starostę Uścińskiego, czy z kaczej łaski posła Sasina. Nie można też nie wspomnieć o nijakim panu Walczaku, dobrym (złym?) duchu całego projektu, który w „upamiętnianiu” ma niezłe doświadczenie. “Upamiętniał” już bowiem Popiełuszkę, Wojtyłę,  czy też najbardziej z tych wszystkich wstydliwą polską postać, ksenofoba Dmowskiego mianowicie.

No, i to towarzystwo wąskie, ale zgrabnie dobrane i zgrane, cichutko i w tajemnicy, chce Wołominowi zafundować pomnik wielkiego polskiego safanduły. Niczym krzyż w sejmie, pod osłoną nocy, postawią wypierdziany pomnik,  który narodu z pewnością nie zjednoczy. A że nie zjednoczy to pewne, bo jak tylko tajemnica wyciekła na zewnątrz, zaprotestowali mieszkańcy i opozycja, grożąc oddaniem sprawy do prokuratury. Projekt i budowa są nielegalne, a władza w ten sposób jawnie łamie prawo.

Cała nadzieja teraz w przedstawicielach władzy rzeczywistej, czyli tejże wołomińskiej mafii. Bo ona nie lubi za bardzo rozgłosu. Tego typu rejwach budzi niepotrzebne zainteresowanie miastem, zwłaszcza dziennikarzy, policji a pewnie i prokuratorów. To psuje jej interesy. Więc albo zgodnie z tajnym planem ten pomnik stanie jednak 11 listopada, albo chłopcy wkurwieni na maksa, w trzy minuty rozgonią to całe towarzystwo. I w ten oto sposób  się okaże, że marycha i koka jest ważniejsza od narodowej pamięci.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.