List gończy za Putinam, przyszłym prezydentem Rosji rozesłał i nagrodę wyznaczył Boris Bieriezowski.
“Wyznaczam nagrodę pieniężną w wysokości 50 milionów rubli za ujęcie i aresztowanie szczególnie niebezpiecznego przestępcy Władimira Putina”.
Bieriezowski jeden z najbogatszych Rosjan, były kumpel Putina, z którym czas jakiś kręcił lody. Lody jednak skwaśniały i Bierezowski musiał w te pędy uciekać. Nie chcę dalej wnikać w te banalną w sumie historię, acz jedno chciałbym zauważyć.
Oto znów więc ktoś wyruchał Kaczyńskiego. Bo duma narodowa, sprawiedliwość i zwykłe plemienno prawo oko za oko wymagały, aby to Kaczyński wyznaczył tę nagrodę za łeb Putina. Lać na Bierezowskiego. Gościu uciekł i w Londynie sobie na miliardach siedzi i jajka grzeje, gdy tymczasem brat-prezydent tego szczęścia nie miał. Ani milionów, ani Londynu, ani nawet Lądku czy Paryża, jeno Wawel. Fakt gustowny to zameczek, towarzystwo w krypcie niezłe, ale przecież nie o takie cymesy tu chodziło. Putin (przy Tuska współudziale oczywiście) ewidentnie spierdolił rodzinny kaczy interes i powinien za to odpowiedzieć. Niestety Kaczyński zaspał i dał dupy. Bieriezowski był szybszy. Co za szkoda!











