Pozycje z etykietami ‘prowokacje’

19 Maj 2012

ostatni (od)lot

 od redakcji:

 

Smoleński Klub Wsparcia Czwartej Rzeczpospolitej Trwam, zaprasza wszystkich sympatyków i innych Prawdziwych Polaków na uroczystą weekendową premierę filmu „Ostatni lot Tupolewa”.  Po filmie przewidziany jest spektakl spirytystyczny z udziałem Jarosława Kaczyńskiego (uwaga, będzie można pogadać z Lechem). Wstęp wolny acz ograniczony.

18 Kwiecień 2012

prowokacja, ruszamy na pałac

 revelstein pisze:

 

Tak się stało oto, że Tomasz Lipiec były minister sportu za czasów niezapomnianej władzy PiS i Jarosława Kaczyńskiego, został skazany za korupcję na trzy latka z hakiem odsiadki.

Dodatkowe kary są tu mniej istotne.  No cóż, zauważyć trzeba, że Tomasz Lipiec to także eks-sportowiec (chodziarz), który jednak karierę zawodnika zakończył bardzo szybko. Powód: permanentne koksowanie się. Zostało mu to we krwi. I skoro nie mógł się już koksować w sporcie, nawyki przeniósł na życie polityczne. Też się koksował, tyle że w nieco inny sposób. Rzec można, że koksowanie się i łykanie różnych dragów to swego rodzaju tradycja w PiS, nie obca nawet samemu prezesowi. W zasadzie jednak sprawa jest dziecinnie prosta: gościu coś tam nakradł (choć generalnie była to drobnica), ktoś go nakrył a ktoś inny skazał. Ot, zwykła historia.

Ale myślę sobie drodzy państwo, że to tylko pozory. Bo w gruncie rzeczy i po prawdzie, cała ta sprawa Lipca to obrzydliwa polityczna prowokacja. Reżimowe państwo, łapami reżimowej prokuratury, znów uderza w premiera tysiąclecia Jarosława Kaczyńskiego. A ponieważ nie mogą jakoś dopaść premiera bezpośrednio, no to uderzają w jego ministrów i bezzasadnie ich szykanują. Skandal i hańba. Proponuje dziś manifestację w obronie rzeczpospolitej, premiera prezesa i jego dzielnego ministra. Koniecznie przed Pałacem Prezydenckim, krzyże i znicze bardzo wskazane. (Jeszcze Polska nie zginęła póki my kradniemy!)

PS. Okazało się też, że znalazł się wreszcie kijek ma miły i kosmaty Legutki ryjek. Drugi minister kaczorwatych i nikczemny pisowiec też zatopiony a przynajmniej poważnie podtopiony. Z daleka pachnie to polityczną zemstą. Na Pałac Rodacy, na Pałac…!!!

22 Marzec 2012

skandaliczne fałszowanie histerii

 finkel pisze:

 

Za kilka tygodni do polskich kin trafi amerykański film  zatytułowany „5 dni wojny”. Ze wstępnych danych wynika, że to kolejna z niezliczonych hollywoodzkich produkcji typu „zabili go i uciekł”. 

Tym razem będzie to story o rosyjskim ataku na Gruzję. I to jak gdyby koniec pewnej historii. Ale w tej historii jest też i druga historia. Oto, jak donoszą czujni śledczy jedynie słusznej opcji, twórcy bezwstydnie przemilczeli udział w obronie Gruzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. No, straszna rzecz się stała. Już widzę jak powiedzmy Fronda, zaraz zacznie swym zwyczajem nawoływać do bojkotu filmu, który jest nie tylko nierzetelny i obrazoburczy, ale skandalicznie fałszuje historię. To co prawda bardziej histeria niż historia, ale niech tam.

Wedle moich informacji, bardzo znaczący epizod z panem Kaczyńskim był w scenariuszu. Była to nawet rola znacząca, żeby nie powiedzieć wiodąca. Ponoć to on miał być główną postacią gruzińskiego oporu, głównym strategiem i doradcą, za którym ten ichni prezydent torby z granatami tylko nosił. I wszystko zapowiadało się dobrze, do momentu, kiedy pretendujący do roli Kaczyńskiego Danny DeVito musiał zrezygnował z udziału w filmie. Okazał się zbyt wysoki. Niestety, czas uciekał, a nikogo niższego nie udało się znaleźć. Postać więc wypadła z gry. Zdarza się.

4 Marzec 2012

niech się dzień święty święci

 ksiądz jerzy pisze:

 

Jest piękny dzień i jestem po śniadaniu, przeto siadam sobie wygodnie w  fotelu  i  otwieram oprawne w skórę “Dzieła Wybrane” Włodzimierza  Lenina. To pasjonująca lektura na niedzielny poranek i urywki czytam zgromadzonej w pokoju rodzinie. Chociaż zaraz…  Z tą „rodziną” to najwyraźniej przesadziłem! Sorry, to tylko takie słodkie przejęzyczenie. Ja oczywiście nie mam rodziny takiej, jaką chcieliby widzieć  różni naprawiacze, nawracacze i gadacze (dzień dobry panie Tomku Terlikowski, zaraz do pana zadzwonię).  Dzieci kazałem wyskrobać (witam panią Pani Mario Czubaszek), rodziców już dawno poddałem eutanazji, zaś czas i życie spędzam z czwartą żoną oraz  kochankami obojga płci. Żyjemy razem w komunie i właśnie im czytam fragmenty z Lenina. Życie jest piękne.

25 Luty 2012

pojebalski?

 revelstein pisze:

 

Czujni chłopcy z prawicowego portalu (hej chłopcy bagnet na broń!) wykryli spisek. Oto na stronach TVP linki do programu nijakiego Pośpieszalskiego są podpisywane „Jan Pojebalski“. Wygląda(ło) to tak:

http://sdtvod.v3.tvp.pl/snode16/9ce58fb44bcac512-c77baafff17e1d06-75c5e5f51931ed6d.jan-pojebalski-przedstawia-20120223.wmv.

Ale nie próbujcie jednak sprawdzać, bo dostęp do linku został już zablokowany a opis plików pewnie zmieniony. Dym się z tego jakiś wielki nie zrobił, choć oczywiście głosy oburzenia kolegów  (nielicznych) pana Janka tu i owdzie pobrzmiewały, a nawet tu i owdzie pan Janek kreowany był na nowego męczennika.

„Sprawa z pozoru wygląda na błahą, ale w rzeczywistości pokazuje, w jakich naprawdę warunkach przychodzi pracować w TVP takim rodzynkom jak Jan Pospieszalski i jak przyjaźni ludzie otaczają go na telewizyjnym zapleczu“.

Jaki Pośpieszalski jest każdy widzi, ale żeby zaraz rodzynek!? Zasuszona śliwa wcześniej nieco nadgnita, nigdy rodzynkiem nie będzie. A poza tym ten żart z linkiem, to może i taki sobie był, ale to, iż pan Janek jest z lekka (a czasem nawet cięzko) „pojebalski“, to fakt bezdyskusyjny. Jak słusznie ktoś zauważył: jaki program taki żart, choć akurat w tym wypadku żart jest dużo mniej prymitywny niż program.

9 Luty 2012

płakać, nie płakać…

 finkel pisze:

 

Polskie społeczeństwo, że użyje wzniosłych słów, ma teraz bardzo poważny dylemat.

Co mianowicie uznać za rzecz priorytetową, czyli płakać, czy nie płakać po Szymborskiej. Używając jeszcze prostszego języka, należałoby wprost zapytać, co  jest lepsze i bardziej godne szacunku:  poetka noblistka “mało zaangażowana a czasami nawet zbytnio zaangażowana“, po której się raczej płakać się nie powinno, czy feudalny satrapa i notoryczny grafoman bez Nobla i talentu, po którym się urzędowo płakało, przynajmniej na pokaz? Oto dylemat.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.