revelstein pisze:
Dwa wydarzenia ostatnimi czasy przykuły moją uwagę. Wręcz dech mi zaparło i wzrok straciłem.
Oto Antoni Macierewicz chce wstąpić do PiS. Co więcej: ma zapewnione miejsce w najwyższych władzach partii, i – jak ćwierkają wróble – ma zostać wiceszefem partii, czyli wice Kaczyńskim. Czy nie sądzicie, że to w gruncie rzeczy słodka wiadomość? Dwóch wariatów rządzi, a koło nich stado starannie wyselekcjonowanych kandydatów na wariatów, albo nawet już półwariatów. Doprawdy śmieszna szykuje nam się wiosna.
PS. Dla jasności wyjaśniam, iż w przypadku partii pana Kaczyńskiego od długiego już czasu używam tylko i wyłącznie skrótu, czyli PiS. Rozwijanie skrótu do pełnej nazwy uważam za nieetyczne i dezawuujące znaczenie dwóch znajdujących się tam słów.
Poza pomysłem z zagospodarowaniem Macierewicza, strasznie podoba mi się te pomysł ojca Ryżyka i podchwycony przez posła Sasina, by katolicy w Polsce nie płacili podatków. Ma to być wyraz aktywnego oporu i protest przeciwko nieprzyznaniu manipulatorom Ryżyka miejsca na tzw. multipleksie. No, to ja się rękami i nogami podpisuję pod tym protestem. Chcę by katolicy w Polsce nie płacili podatków i skłonny jestem nawet nawrócić się i zostać katolikiem. A co? Bóg jaki jest każdy widzi (a w zasadzie nie widzi, tylko myśli że widzi) i co za różnica czy będę z bogiem takim, siakim czy owakim. Jeden czort, najważniejsze że kasy nie trza bulić. Widomość ma więc również bardzo praktyczny i statystyczny wymiar. Ponieważ podatków nikt nie lubi płacić, to nagle może się okazać, że katolików i głęboko wierzących mamy w Polsce 100%, a nie owe marne 95%, które od lat z różnym skutkiem nam się wmawia.