Pozycje z etykietami ‘schorzenia’

3 Maj 2012

barwy to rzecz pocięta

revelstein pisze:

 

Do ciekawego wydarzenia doszło w Poznaniu. Oto pewien artysta wziął i pociął na drobne kawałki szaliczek w barwach Lecha, czyli miejscowego klubu piłkarskiego.

Pocięty szaliczek ułożył następnie w napis „Praca wre” i powiesił na płocie tego pożal się boże klubu. Zamiar całej operacji był taki, aby raz jeszcze zapytać o sens bezsensownych na ogół wydatków na tak zwane Euro 2012. Trzeba pytać o to codziennie, także po zakończeniu owego zlotu bandytów. W Poznaniu jednak jeśli jakakolwiek dyskusja była, to miała (a pewnie i ma nadal) nieco dziwaczny klimat. Jedynym bowiem efektem działania artysty było… święte oburzenie kiboli. Te pół, a wielu przypadkach ćwierć mózgi, odgrażają się, iż artysta zapłaci za swój niecny czyn, choćby dlatego że „barwy to rzecz święta”.   No cóż… Może i niektóre barwy dla niektórych są święte, ale szaliczek klubowy czyli w sumie kawałek szmaty, ma ze świętością mniej więcej tyle wspólnego, co mecz piłkarski z imprezą kulturalną. Nawet do podtarcia tyłka za bardzo się nie nadaje. Ale jak się ma kibolski rozum na poziomie muszki owocówki, to czego tu się w sumie spodziewać. Za to Kaczyński pewnie jest szczęśliwy, bo jego pupile i wybrańcy, zdrowe jądro gnębionego narodu, nie odpuszczają i w każdy możliwy sposób prowadzą wielce heroiczną i świętą walkę narodowowyzwoleńczą. Amen

30 Kwiecień 2012

nowy kolega Wojtyły

 ksiądz jerzy pisze:

 

Z rozczuleniem, rozrzewnieniem, podziwem i zazdrością nawet, przeczytałem tę informację.

Oto nie dalej jak wczoraj w pewnej mieścinie w Normandii na ołtarze wyniesiony został zakonnik, nijaki  Piotr-Adrian Toulorge. Ten gościu zginął,  a w zasadzie stracił łeb,  w roku 1793, na mocy wyroku sądu wielkiej rewolucji francuskiej. Czym sobie zasłużył na tak przyśpieszona drogę do nieba? A no, jak to zwykle przy okazji rewolucji bywa,  znalazł się w złym czasie i w złym miejscu i jeszcze szedł pod prąd przemian. Bronił rzeczy, których już wtedy się bronić nie dało.

A rozczulony jestem tym, iż na gilotynie stracono ojczulka i potomni natychmiast go świętym chcą robić. To nawet wzruszające. A jeszcze bardziej mnie wzrusza fakt,  że jakoś nikt na razie na pomniki nie wynosi, ani nie beatyfikuje,  ani nawet dłużej się nie zająknie nad setkami tysięcy ofiar osławionej świętej inkwizycji Zbrodniczej instytucji kościelnej,  która nie tylko głowy opornym ucinała, ale topiła, krzyżowała i paliła na masową skalę. I żeby było śmieszniej,  to zdarzało się czasami, że pomniki wynoszono, tyle że katom a nie ofiarom. Podziwiam tę kościelną zdolność obracania kota ogonem. Mówię (piszę) wam to ja, ksiądz Jerzy!

21 Kwiecień 2012

jak śniady Godson naprawia szarą rzeczywistość

 revelstein pisze:

 

Dla mieszkańców Warszawy mam wiadomość tyleż smutną co i zabawną. Smutną dlatego, że kolejny pochód sparaliżuje nieco miasto, zaś zabawną z tej przyczyny, że będzie to zabawna impreza po prostu.

No bo jak może nie bawić Marsz dla Jezusa? Jezusowy marsz jest zapowiedziany na dzień 19 maja, zaś honorowy patronat nad zbiegowiskiem objął poseł PO John Godson (syn pana bozi?). Z góry zaznaczam, gdyby ktoś pytał, iż nie mam zielonego pojęcia z jakiej sieci komórkowej pan poseł Godson korzysta. Ów pan Godson wyjaśniając przyczynę robienia kolejnego dupnego kipiszu w centrum miasta mówi:

„Uważam, że osoby wierzące nie powinny się ukrywać. Nie możemy pokazywać tylko marszów równości czy różnych innych rzeczy, które są nieważne”.

Fakt panie Godson, bywają rzeczy różne, w tym i marsze, jeszcze bardziej nieważne niż te wedle pana nieważne.

A poza tym patrząc na śniade raczej oblicze pana Godsona, dochodzi się do słusznego wniosku, że pochodzi on z jakiegoś kraju, gdzie niestety małpy nadal kradną banany a lwy konsumują tubylców. Ciekawym przeto, czy tam już pan Godson naprawił rzeczywistość, czy zaczyna od nas, czyli od dupy strony? Jakby co, to my bez niego też damy sobie radę.

14 Kwiecień 2012

świętej pamięci wrak

 revelstein pisze:

Jeśli ci obrzydliwi Rosjanie nie zwrócą nam resztek Tu-154 (wraz z odsetkami i opłatą za bezprawne używanie), to premier winien się zwrócić do ONZ i NATO z prośbą o interwencję.

To pomysł szeroko rozumianej nerwicy…, przepraszam, prawicy. Nie wiem jak obie te instytucje wywiązały by się z narzuconych im przez Polskę obowiązków komorniczych, nie mniej, zrobić coś trzeba, by pogruchotane świętej pamięci szczątki maszyny odzyskać (z rękawiczką w środku, lub nawet bez rękawiczki).

Tu i ówdzie słyszałem, że przedsiębiorczy pan Tomasz Sakiewicz już wietrzy w tym dobry interes. W starej fabryce pod Żurominem, uruchomi chybcikiem nowoczesną linię produkującą relikwie, z tego właśnie wraku. Kawałeczki aluminium, gustownie zapakowane w równie gustowne fiolki, pójdą na jarmarkach jak świeże bułeczki. Prawdopodobnie wyprą z rynku i odsuną w niepamięć tu i ówdzie walające się jeszcze po straganach relikwie po Janie Paulusie Drugim. Tych zresztą generalnie jest niewiele, bo co by nie mówić,  Jaś Paulus był wyraźnie skromniejszych rozmiarów niźli owa Tutka. Niewiele z niego dało się wyprodukować relikwii, zaś z Tutki, no będzie tego, że ho, ho… Każdy więc chętny pierdyknie sobie do domu taką świętość, co to patriotyczne oko cieszy, a może nawet i uzdrawia.

Wnioskuję przeto drodzy państwo, że z tym zwrotem samolotu to wcale nie o jakieś śledztwo chodzi, jeno o biznes, który całkiem obiecująco wygląda. Czyli tak, jak z tym wspomnianym papieżem. Kiedy żył to dobrze, ale kiedy umarł to jeszcze lepiej, bo wreszcie jakieś pieniądze na tym można było zarobić. Nie wierzycie? Zapytajcie Dziwisza, on wie wszystko.

6 Kwiecień 2012

pogorszył się stan zdrowia prezesa

od redakcji:

 

Złe pastylki, niewłaściwa dieta oraz brak ruchu, to przyczyny emocjonalnego roztrzęsienia pana prezesa Kaczyńskiego.

Skutki są różnorakie i smutne raczej. Poza widocznym zapasieniem, mamy też  widoczne niezrównoważenie,  czego efektem są między innymi: bark pewności, nerwowość, irracjonalność zachowania,  oraz częste i niespodziewane zmiany nastrojów oraz zdania. Ciężki kryzys uwidocznił się wczoraj, kiedy to pan prezes nagle oświadczył, że będzie kandydował w wyborach prezydenckich. Wcześniej zdecydowanie odżegnywał się od udziału w tej imprezie. W związku z zaskakującą zmianą frontu przez pana prezesa, jedna czwarta Polski sra ze szczęścia,  a trzy czwarte tarzają się ze śmiechu. Byleby do przyszłego tygodnia, kiedy to pan prezes znów zmieni zdanie. Dziś nie wiadomo jeszcze kim będzie chciał zostać. Na koniec mam gorący apel do pana Brudzińskiego, Hofmana oraz Płaszczaka. Chłopaki, nie róbcie sobie jaj, i nie faszerujcie pana Jarosława jakimś podejrzanym syfem. Pastylki podawane tylko ze względu na ładny kolor,  wcale nie muszą być skuteczne. Idźcie wreszcie z nim do porządnego lekarza, bo babcinymi metodami to można wyleczyć jakiegoś wiejskiego głupka a nie prezesa porządnej partii.

1 Kwiecień 2012

wojna pod biskupim berecikiem

 l.enin pisze:

 

W kościele mamy coś, co od biedy można by nazwać sezonem ogórkowym. Wszystko z  powodu braku jakichkolwiek sukcesów.

Kościelni by odwrócić uwagę od pogłębiającej się degrengolady, lansują temat „walki z kościołem”. Dla nich każdy kto chociaż źle spojrzy się na księdza, już  jest wysłannikiem szatana i aktywistą ze wszystkich sił swoich walczącym z kościołem. Tu i ówdzie wysyłany na pierwszą linie frontu kościelny aktywista – najchętniej ksiądz o jako tako znanym nazwisku, albo strojny w szaty biskup – z ochotą zabiera głos w mediach. Dodajmy: mediach tylko tych polskich i patriotycznych. Najczęściej są to bezmyślnie wypowiadane formułki zwane „myślami”,  wcześniej przygotowane przez sztab kryzysowy episkopatu. To jest wojna – powtarzają „autorytety”.

Ulubione hasła-wytrychy to: „czas otwartej konfrontacji”, „medialna ofensywa nienawiści”, „pogarda dla wartości”.  I czytam sobie na przykład dla rozywki i poprawy humoru takiego księdza Chrostowskiego który oświadcza z powagą:

„Symbiotyczna struktura władza-media wykazuje pogardę dla wartości wyznawanych przez społeczeństwo, a twórcy medialnych fałszerstw i zmyśleń pozostają całkowicie bezkarni”.

No, dobrze panie Chrostowski, tylko po co mieszać do tego jakieś „społeczeństwo”, czyli zwykłych ludzi. Bo do czego potrzebny jest im ten cały kościół? Oni mają przecież kapitalizm.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.