Pozycje z etykietami ‘świętości’

1 Maj 2012

w imię ojca i syna i 1 maja amen

 revelstein pisze:

Rodacy, oczekuję pilnej pomocy! Mam oto poważny dylemat natury moralnej, że o wizerunkowym i estetycznym nie wspomnę.

Bo nie wiem za diabła, co tak naprawdę mam dziś świętować. Robotnicze święto z ponad 120-letnią tradycją, czy  nijakiego Karola Wojtyły rocznicę przeuroczej i niezwykle sympatycznej beatyfikacji (czy jak to sie tam nazywa)? Nie ukrywam, że chciałbym być uważanym za dobrego Polaka, prawego obywatela i przykładnego patriotę, ale czy czczenie robotniczego święta nie obróci w niwecz me starania? Może więc jednak zamiast iść z czerwoną szarfą na piersi i szturmówką w ręku ulicami Warszawy, lepiej bym ze zbolałą na tę okolicznośc miną, wziął udział w jakiejś dziękczynnej procesji?

Nie ma co ukrywać, że Watykan swoją nieprzemyślaną decyzją o terminie beatyfikacji pana Wojtyły wszystko spierdolił. Zepsuł radość tych od pochodów i nadwyrężył cierpliwość tych od procesji. Bo nie da sie pogodzić dwóch świąt w jednym. Nie mogli tego Karola beatyfikować sobie dzień później? Czekał koleś tyle lat na to, mógł poczekać jeszcze jeden dzień. Ta święta korona z głowy pewnie by mu nie spadła. Byśmy mieli wtedy w jednym ciągu trzy poważne święta: robotnika, papieża i konstytucji. Dla każdego coś miłego, palce wprost lizać. A tak dupa blada.

Ale myślę sobie że zawsze można znaleźć jakieś wyjście. Oto jeden z moich korespondentów donosi, że ten pierwszy maja to również (a może przede wszystkim) klesze święto nijakiego Józefa Robotnika (z góry przepraszam jeślim coś pokręcił z tymi imionami). Rodacy, obywatele i wy parafianie będący w mniejszości, która ponoć jest większością: korzystajmy z okazji. Najwyższa pora by owy 1 maja zrobić świętem Świętego Karola Wojtyły Robotnika. Należy mu się nawet, bo przez całe życie zapierdalał ciężko w pocie czoła. Pisał, rozgrzeszał, psuł, naprawiał, mówił, jeździł i ileż to cudownych cudów naprodukował równie cudownie. Spróbować warto. Udało się z Kaczorem na Wawelu, to i ten numer się uda. A ja przynajmniej nie będę miał dylematu.

30 Kwiecień 2012

nowy kolega Wojtyły

 ksiądz jerzy pisze:

 

Z rozczuleniem, rozrzewnieniem, podziwem i zazdrością nawet, przeczytałem tę informację.

Oto nie dalej jak wczoraj w pewnej mieścinie w Normandii na ołtarze wyniesiony został zakonnik, nijaki  Piotr-Adrian Toulorge. Ten gościu zginął,  a w zasadzie stracił łeb,  w roku 1793, na mocy wyroku sądu wielkiej rewolucji francuskiej. Czym sobie zasłużył na tak przyśpieszona drogę do nieba? A no, jak to zwykle przy okazji rewolucji bywa,  znalazł się w złym czasie i w złym miejscu i jeszcze szedł pod prąd przemian. Bronił rzeczy, których już wtedy się bronić nie dało.

A rozczulony jestem tym, iż na gilotynie stracono ojczulka i potomni natychmiast go świętym chcą robić. To nawet wzruszające. A jeszcze bardziej mnie wzrusza fakt,  że jakoś nikt na razie na pomniki nie wynosi, ani nie beatyfikuje,  ani nawet dłużej się nie zająknie nad setkami tysięcy ofiar osławionej świętej inkwizycji Zbrodniczej instytucji kościelnej,  która nie tylko głowy opornym ucinała, ale topiła, krzyżowała i paliła na masową skalę. I żeby było śmieszniej,  to zdarzało się czasami, że pomniki wynoszono, tyle że katom a nie ofiarom. Podziwiam tę kościelną zdolność obracania kota ogonem. Mówię (piszę) wam to ja, ksiądz Jerzy!

29 Kwiecień 2012

Jezus też ma potrzeby

Jest niedzielny poranek i dobrze zapowiadający się dzień. Ba, nawet dobrze zapowiadający się tydzień.  W związku z tym nie warto się przejmować czymkolwiek. Zakochani w Chrystusie pamiętajcie jednak, że waszym świętym, rzec można zasranym obowiązkiem, jest stawienie się w świątyni. Jezus ma też swoje potrzeby. Jak go kochasz to się poświęć. Ta miłość wam wszystko wypaczy, nawet tak dobrze zapowiadający się długi weekend.

10 Kwiecień 2012

jest impreza

 od redakcji:

 

Stowarzyszenie „Solidarni z Nie-Solidarnymi 2012” ma zaszczyt zaprosić Państwa na doroczny jarmark połączony z wyszynkiem. Jarmark z elementami jasełek odbędzie się tradycyjnie w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu przed prezydenckim pałacem. Czekają na państwa niesamowite atrakcje. Będą gratisowe hostie oraz dobrze schłodzone piwo Lech. Chętni będą mogli sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie z własnoręcznie skleconym krzyżem. Występ zapowiedział też jeden z najbardziej znanych artystów cyrkowych, klown Jarosław, który zademonstruje skecz pod tytułem „Zamach. Smoleńsk 2012”.  Gwarantujemy dobrą zabawę i niezapomniane wrażenia. 

23 Marzec 2012

ekspert Jezus

 joshua levin pisze:

 

Czy Jezus akceptował rozwód – pytają niestrudzeni i nieustraszeni łowcy ateistycznych wampirów.

W katolibowych środowiskach trwa ożywiona na ten temat dyskusja, bo ponoć upadek świeckiej instytucji małżeństwa jest totalny i przerażający. No cóż… Po pierwsze wszystko zależy od tego, kogo co przeraża i kto totalnie ma narobione w głowie. Po drugie: co może normalnego człowieka w XXI wieku obchodzić pogląd na ten temat jakiegoś faceta sprzed dwóch tysięcy lat? To jakiś kompletny absurd i zupełny brak dystansu do czegokolwiek.

Tym bardziej, że nie ma żadnego na tyle wiarygodnego przekazu żeby sądzić, iż  Jezus w takiej postaci jak go sobie wyobrażamy, w ogóle istniał. Wielu sądzi, że to być może zlepek kilku różnych postaci, istniejących na przestrzeni dziesiątek lat. Potem, również przez dziesiątki a nawet setki lat, jacyś sprawni w mowie i piśmie poskładali to wszystko w jeden obowiązujący model do wyznawania. Do końca też nie wiadomo, jak się ten gość (jeśli już istniał w takiej czy innej formie) prowadził i z kim się prowadzał. W każdym razie wiele wskazuje na to, że prowadził się różnie i autorytetem w sprawie małżeństwa raczej najlepszym nie jest.

To zresztą w tradycji gdzieś zostało i przemyciło się przez wieku, bo i dziś okazuje się, że najlepszymi autorytetami od instytucji małżeństwa, oraz rodziny, są panowie duchowni, czyli goście którzy w życiu nie mieli z tym do czynienia. Powtarzam to od zawsze i przy każdej okazji. I którzy to panowie duchowni, jak wskazuje doświadczenie, prowadzą się – delikatnie mówiąc – tak sobie, czyli nie najlepiej a wręcz fatalnie.  A najgorzej, że mieszają w to biednego Żyda sprzed setek lat, który nawet nie przypuszczał, jak go będą w przyszłości wykorzystywać.

19 Luty 2012

wieszać każdy może, raz lepiej raz gorzej

 reba derwish pisze:

 

Jakże błędy przeszłości mszczą się strasznie na kolejnych pokoleniach, generując problemy z dupy wzięte, ale jednak problemy.

A wszystko przez tak zwany krzyż i paru palantów bez wyobraźni. Tak, powinniśmy mieć giga pretensje do kolegów Rzymian. Co oni te dwa tysiące lat temu z okładem najlepszego zrobili? Gdyby całego tego Jezusa  nie powiesili na krzyżu (nie ważne czyimi rękoma) za jakieś drobne w sumie szacher-macher, i gdyby on na tym tym czymś nie umarł, to dzisiaj nie mielibyśmy wszystkich tych problemów z krzyżami. Nie mogli go jakoś inaczej przywołać do porządku? Jakaś drobna chłosta, przymusowe odosobnienie, albo osiedlenie gdzieś daleko… A oni  zaraz po bandzie, na krzyż i do widzenia. I teraz przez tych bezmózgowców my tylko niekończące kłopoty mamy. Ech, gdzie wy wtedy rozum mieliście?

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.