Wirtuoz

cmentarz130123_550

Nie śmieszą was dowcipy o „królowej matce”? Mnie też nie śmieszą, ale jak tu przejść obojętnie i z należną powagą nad faktami, które w oczy kolą?

Oto pogrzeb pani Jadwigi Kaczyńskiej będzie miał wszelkie cechy wielkiej imprezy z zadęciem, kiedy to pogrążony w żałobie naród żegnał będzie z żalem ową „królową matkę”. PiS robi wszystko, by pochówkowi nadać rangę wydarzenia politycznego o niezwykle doniosłym znaczeniu. Ma to być manifestacja, tylko za bardzo nie wiadomo czego. Oto do Warszawy jadą dziesiątki autokarów ze zmobilizowanym przez PiS aktywem. Na razie zgłoszono z 50 pisich pojazdów, ale będzie ich z pewnością więcej. Autokarami i pociągami dojadą bowiem też  skrzykiwani od paru dni przez Sakiewicza członkowie klubów Gazety Wolskiej. Rozkaz był dość precyzyjny: zjawić się masowo w Warszawie i zamanifestować. Ktoś nie może? No, niech się tu sianem nie wykręca. Trzeba wziąć urlop, dzieci zostawić sąsiadce i stawić się obowiązkowo. Plan który trzeba wykonać, to przynajmniej 10 tysięcy „manifestujących żałobę”. Wszystko co poniżej, to porażka i kompromitacja. W dużym skrócie tak to wygląda.

Oficjalnie Jarosław Kaczyński nie organizuje pogrzebu, ciężar wzięła na siebie rodzina, mocno wspierana jednak przez partyjne struktury. Nie wierzę, żeby prezes Jarosław nie miał wpływu na to co się dzieje. Myślę sobie, że gdyby był odpowiedzialnym człowiekiem a nie wrednym frustratem, to zorganizowałby pewnie zupełnie prywatny pochówek, tylko dla grona najbliższych w terminie nie ujawnionym opinii publicznej. Po to właśnie by uniknąć wszelakiej manifestacji, by uczynić z przykrej uroczystości jedynie rodzinne spotkanie. Tym bardziej, że matka była cichą, raczej skromną i zupełnie prywatną osobą. Prywatna osoba, prywatny niedostępny dla mediów, fanów i kołtunów pogrzeb. Ale on odpowiedzialny nie jest i orzekł, że ma być z przytupem i najlepiej po bandzie. Nawet w tej sytuacji można bowiem coś ugrać. Wirtuoz gry jednym słowem. Może się mylę i jestem niesprawiedliwy, a może jednak się nie mylę? I sądźcie sobie o mnie co chcecie.