Presja okoliczności

blasik130202_500

Nie wiem czemu prokuratura uparła się wygadywać pierdoły.

„Nie ma żadnych okoliczności, które mogłyby uprawdopodabniać  tezę o wywieraniu przez gen. Andrzeja Błasika wpływu na pracę i decyzję załogi samolotu” – oświadcza prokuratura.

Przecież to jakieś kuriozum. Fakt, nie ma żadnego dowodu na to, że Błasik wlazł do kokpitu i wyryczał swoim zwyczajem: „Protasiuk, albo tu natychmiast wylądujesz, albo wyrwę ci jaja z korzeniami i powieszę na krzyżu!” Tyle, że mieliśmy do czynienia ze specyficznymi okolicznościami, dużo mniej namacalnymi niż wrzaski nad wyraz ambitnego generała.

Wszędzie, a wojsku zdaje się szczególnie, obecność przełożonego na pokładzie samolotu (i całej zresztą świty), jest dla każdego podwładnego wystarczającym stresem. I jeżeli ktoś dziś twierdzi, że nie miało to żadnego wpływu na podejmowane decyzje, to nie tylko nie wie co mówi, ale jest najzwyczajniejszym idiotą.

Ten Błasik nic nie musiał mówić, wystarczyło że w ogóle był, wystarczyło że zajrzał do kokpitu i groźnym okiem spojrzał na Protasiuka. A ten pomny doświadczeń swoich kolegów, już srał w gacie. Bo wiedział też, jak i wszyscy inni piloci wiedzieli, jak nieobliczalnym człowiekiem potrafi być ten pan generał. Miał też świadomość wagi misji pana prezia, który chciał ją wykonać za wszelką cenę by móc triumfalnie zameldować o jej wykonaniu. Więc wedle was, są te okoliczności czy ich nie ma? No, są!

Jest i druga strona tego samego medalu. Pan Błasik, jako – ponoć – wybitny dowódca i wyjątkowy oficer, w pewnym momencie doskonale wiedział co się dzieje i co się święci i  miał świadomość powagi sytuacji. Nawet jeśli spożył coś tam, coś tam. Zresztą świadomość tę, miał każdy z generałów obecnych na pokładzie. A było ich tam trochę. Nikt jednak nic nie zrobił! Każdy więc z nich, a dowódca lotnictwa w szczególności, jest odpowiedzialny za grzech zaniechania.

A grzechem szczególnym i niewybaczalnym jest to, że nie wywarli na Protasiuku presji, by natychmiast zaprzestał procedury lądowania odchodząc na inne lotnisko. Nie pytajmy więc droga prokuraturo, czy Błasik wywierał presję, tylko pytajmy dlaczego takiej presji nie wywierał. Pewnie dlatego, że liczyło się tylko lizanie dupy prezydentowi i słodycz składanego meldunku „panie prezydencie melduję wykonania zdania„. I generał Błasik to zadanie wykonał perfekcyjnie. Wylądował z fasonem na lotnisku pod tytułem niebo i w niebie też złożył preziowiu ostatni, entuzjastyczny meldunek. I wedle ciebie „nie ma okoliczności” prokuraturo? No kurwa, bez jaj proszę!

image130202_500