Uwaga, ofiara nieludzkiego systemu!

rinda_131004_700

Powiem szczerze i bez ściemy: popłakałem się rzewnymi łzami krokodyla i ręce z bólem załamywałem nad ciężkim losem profesora Rońdy. Nawet wyobrazić sobie nie potraficie, jak strasznie ten skromny człowiek jest prześladowany.

W szczerym i mocnym (słowo „mocny“, to ulubione słowo prawicowej publicystyki) wywiadze dla pewnej codziennej gadzinówki, pan profesor profesji różnych, poskarzył się na swój zasrany los. I tak…

Przede wszystkim jest permanentnie podsłuchiwany. Nie wiadomo przez kogo ale jest. Wedle moich źródeł ewentualne podsłuchiwanie zleciła jego żona, bowiem podejrzewa męża o poważną i skrywaną chorobę psychiczną, a to zawsze jest dobry powód do rozwodu. Tym bardziej, że z wariatem pod jednym dachem naprawdę trudno się żyje.

W każdym razie, w związku z tym podsłuchiwaniem, pan profesor zmienia codziennie telefony i pensji już nie starcza, bo kupuje te telefony na bazarze niczym śliwki węgierki. Hurtowo w plastikowych torbach.

Naukowiec jest też prześladowany na dziesieć innych sposobów. Ponoć na uczelni wszyscy mijają go łukiem, a koledzy po kątach śmieją się w kułak i pokazują go palcami. Nawet na ulicy napotyka na powszechne wyrazy niechęci, czyli salwy śmiechu. Choć zdarzyło się że jeden dorożkarz pogratulował mu ponoć odwagi. Ale to był Polak ten dorożkarz.

Wyrazem zaś nadzwyczajnej bezczelności z symptomami znęcania się psychicznego, było przesłuchanie pana profesora w wojskowej prokuraturze. Wyobraźcie sobie, że przesłuchiwał go jakiś chuj w mundurze oficera wojska polskiego!  I był butny niczym chuj ten chuj! To skandal i wredna prowokacja!

Bo przecież wszyscy wiedzą, że ów oficer na codzień paraduje w mundurze oficera ruskiech służb specjalnych, stąd zresztą ta buta i zabużański akcent. Wszystko to więc była maskarada, by dzielnego profesora wziąć pod włos, wprowadzić w maliny i jego patriotyczną czujność uśpić.

Niestety więcej szkód profesora Rońdy nie pamietam, bo w czasie lektury wywiadu zasnąłem. Jak se coś przypomnę, to Szanownym doniosę.