Pilny uczeń Michalika

sztaba_131016_700

Ławka kościelnych dyżurnych głupków i wiernych michalikowych naśladowców jest całkiem długa. Niemal każdego dnia ujawnia się jakaś wybitna pod tym względem postać.

Oto przykład. Ksiądz i przy okazji doktor Mariusz Sztaba (na zdjęciu, ten po prawej).

Ksiądz Sztaba nazwa pedofilię „bronią masowego rażenia” skierowaną przeciwko Kościołowi. Wrogowie, a także agenci wiadomych sił, specjalnie podsuwają nieświadomym i łatwowiernym księżom, przeszkolone w dywersyjnej działalności dzieci. Na tym w skrócie  – zdaniem pana księdza Sztaby cała sprawa polega.

Poza tym w Europie promowana jest tzw. „dobra pedofilia”. Pod tym pojęciem, wedle Sztaby, kryje się propagowanie edukacji seksualnej wśród najmłodszych. Innymi słowy wychowanie seksualne w szkole to nic innego jak przygotowywanie dzieci do poddawania się dobrowolnego aktom seksualnym, czyli „obcowania cielesnego z dorosłymi za zgodą i przyzwoleniem”.  Jak łatwo się domyśleć księża, biskupi i inna sukienkowa swołocz jest całkowicie rozgrzeszona. Winne są dzieci i antykościelna agentura.

Poza tym dla naszego głupka, lekcje etyki zamiast religii to wymysł „nowoeuropejczyków”. A ci „nowoeuropejczycy” mają gęby pełne frazesów. O tolerancji, demokracji i świeckości państwa. Posługują się jednak pseudo argumentami przy propagowaniu rzekomej wyższości lekcji etyki nad lekcją religii.

Walka środowisk LGBT o swoje prawa, to wedle pana księdza przejaw niesłuchanego totalitaryzmu i próba narzucenia wypaczonego obrazu ludzkiej natury, płci i rodziny. A sprawa oskarżonych o czyny lubieżne z małoletnimi Wesołowskiego i Gila, to oczywiście medialna histeria. Bo media w istocie nie szukają systemowego rozwiązania problemu pedofilii, jego źródeł i przejawów, lecz skupiają się na prostej i brutalnej walce z dwójka niewinnych ludzi i z kościołem oczywiście.

Zajebiście urokliwych myśli pana księdza Sztaby można by cytować więcej. Ale po co?

Wniosek: Rosną nam i dobrze się mają zastępy kretynów, godnych następców i kontynuatorów intelektualnego dzieła biskupa Michalika. Zaś jak się słucha  takich debili z doktorskimi tytułami, trudno raczej uwierzy w szczerość biskupich zapewnień, że kościół się zmienia i szczerze przeprasza. Nie zmienia się! A przeprasza tylko dlatego, że został do tego przymuszony. Przeprosiny są jednak sztuczne, nieszczere i cedzone przez zaciśnięte z nienawiści zęby.