Może dość już tego jarmarku

merta_131029_700

To się nazywa nadinterpretacja, a w zasadzie manipulacja. Bo w rzeczy samej jest to prostacka manipulacja nawet nie bardzo wiadomo na co obliczona. Bo śmiesznie i tak jest, bez tego dokumentu.

Chodzi o oświadczenie, które w obronie zespołu Macierewicza wystosowali  – i tu określenie najważniejsze – „przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy”. Czytamy bowiem:

Szanowni państwo my przedstawiciele rodzin  ofiar katastrofy smoleńskiej wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec działań marszałek Sejmu Ewy Kopacz, które zmierzają do rozwiązania zespołu parlamentarnego.

I to mnie właśnie szczególnie interesuje.

Co to oznacza „przedstawiciele„? Czy oznacza to, że każda z poszkodowanych rodzin wydelegowała swojego przedstawiciela do sygnowania dokumentu? Czy może jak zwykle i jak prawie od zawsze, mówiąc „przedstawiciele rodzin” mówimy tylko o pięciu czy sześciu rodzinach, które z jakiś powodów uzurpują sobie prawo do wypowiadania się i awanturowania w imieniu wszystkich pozostałych.

Powiedzcie szczerze, czy poza rodziną Gosiewskiego, Kurtyki, Melaka, Kochanowskiego, Błasika, Wassermmana, no i może Walentynowicz (Kaczyński to z urzędu się awanturuje) kojarzycie jakieś rodziny, które by nieustanie czegoś się domagały, tupały nogą, coś podważały, protestowały, groziły, pluły, szczuły i napuszczały? Mnie nikt tak na szybko na myśl nie przychodzi.

Więc pisząc następne oświadczenia, czy formułując kolejne protesty niby w imieniu wszystkich rodzin, piszcie precyzyjnie prawicowe pismaki kto konkretnie protestuje. I zapytajcie czy wszystkie pozostałe rodziny życzą sobie, by ktoś z cynicznych pobudek uzurpował sobie prawo do zabierani głosu także w ich imieniu. Konstruował, podpisywał i upubliczniał jakieś absurdalne pisma.

Bo w sumie pod tym epokowym oświadczeniem, podpisało się… 40 osób,  w tym kilkanaście reprezentujących zaledwie 11 rodzin, z 96. „Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej stanowczo stają w obronie zespołu Macierewicza” – grzmi tytuł notatki. Jakie kurwa rodziny? Może dość już tego jarmarku! I dość firmowania przez sejm bandy paranoików, bo niby „służy to demokracji„.

(PS. „…jestem załamany, jak daleko można się posunąć, wykorzystując śmierć m.in. mojego ojca, żeby uprawiać politykę. To jest tylko zbijanie kapitału politycznego” – mówi Maciej Komorowski, syn jednej z ofiar tragedii. To jeden z wielu wcale nie odosobnionych głosów, szkoda tylko że tak cichych)