Skandal goni skandal

bienkowska_131122_640

Pewnie już wiecie, że prawicowe media, wykryły nową, gigantyczną i wielce bulwersującą aferę dotyczącą rządu Tuska. Po prostu nie ma dnia bez wtopy!

W aferę zamieszany jest (na razie) tylko jeden członek tego rządu, ale za to niezwykle od dwóch dni prominentny. Mianowicie Elżbieta Bańkowska.

Bulwersująca i mrożąca krew w żyłach każdego przyzwoitego Polaka afera polega na tym, że pani premier ma… tatuaże. Na dodatek lubi ostrą, metalową muzykę i chętnie przy niej tańczy! To naprawdę tragiczna wiadomość, pokazująca jednocześnie jak nisko upadli tuskowe ludzie.

Pewnie to utajona i ukrywająca się satanistka, wieczorami uczestnicząca w czarnych mszach a przed snem popijająca krew jakiegoś dziecka, albo w ostateczności kota sąsiada.

Zakrojone na szeroka skalę śledztwo prawicowych mediów, wykaże zapewne wkrótce, że Bieńkowska nosi czerwone stringi i koronkowe staniki, zamiast barchanowych gaci i namiotu Pionier jako stanika. To też świadczy o klasie, a w zasadzie o braku klasy tej ministry, bo umówmy się a nawet powiedzmy sobie wprost, że żadna porządna i przyzwoita kobieta, nie łazi w stringach i mikroskopijnych stanikach. To absolutny upadek moralny.

Czyli podsumujmy: wulgarne przynależne więziennej kulturze dziary na ciele, słuchanie satanistycznej muzyki, wyuzdana i niegodna bielizna, podejrzenia o czczenie kultu szatana… no sporo za paznokciami ma ta bezwzględna baba, która na dodatek jeszcze bluzga niczym szewc i oficjalnie się do tego przyznaje.

Chuj z przekrętami informatycznymi, bo to dopiero jest afera. I powiedzcie, co byśmy robili, a w zasadzie czego byśmy nie wiedzieli, gdyby nie ta dociekliwa i czujna prawicowa prasa.