Jak to jest z tą Kowalczyk?

justyna-131212-1100600

Stary rok zakończę tykaniem Frondy i całego tego zblazowanego towarzystwa. Wiem, że to pewnie mało atrakcyjne, ale jaki rok taka i jego końcówka. W czym rzecz? Ano w tym, że towarzystwo okołofrondowe, ostro raczej zaprotestowało na fakt zaatakowania Justyny Kowalczyk przez redaktora od sportu Zarzecznego.

Tenże Zarzeczny w którymś z niszowych dzienników skrytykował Kowalczyk za wycofanie się z zawodów Tour de Ski z zupełnie błahych i nieistotnych powodów, nazywając zachowanie Polki „dziecinadą“ i robieniem sobie jaj z kibiców. No i to właśnie tak rozsierdziło frondzianych. Jak tak bezpardonowo Wielka Polkę tykać można? Skandal i grzech!

kowalczyk_131231_640

I zupełnie tego właśnie nie rozumiem.

Bo po pierwsze Zarzeczny ma trochę racji, a może nawet dużo racji. Po drugie zaś, moje zdziwienie budzi nagła zmiana frontu we Frondzie co do sympatycznej skądinąd pani Justyny.

Bo całkiem nie tak dawno na łamach tejże Frondy, Kowalczyk to był wzorzec nie najlepszej jakościowo Polki i kobiety.  Prawie że straszyli nią dzieci. Bo zamiast poświęcać się garom, rodzeniu bachorów i usługiwaniu mężowi w ramach programu umacniania i ochrony rodziny, ta woli ćwiczyć, biegać po śniegu, rozwijać grzeszny kult ciała i zarabiać.

Wzorem dla narodu nie może być przecież taka Polka – krzyczano donośnie! W tym wieku, czyli mając tyle lat,  zamiast się wygłupiać, powinna urodzić już przynajmniej dwójkę dzieci – argumentowano. No i nagle taka wolta!

Bądź tu mądry człowieku i zrozum pokręcone myśli awangardy polskości. A przecież ci frondziani to nie są jeszcze ludzie z najniższym IQ w tym środowisku. Co prawda jest to przeciętna wartość na poziomie tętna w stanie spoczynku, ale gdzie indziej bywa jeszcze gorzej.