Smoleńsk forever!

brzoza-140101-1100550

Koniec roku z „trzynastką“ w tle, niestety nie uwolnił nas od opowieści z mchu, paproci i złamanej brzozy. Mam też wrażenie, graniczące z pewnością, że nie lepiej, ale pewnie też nie śmiesznej, będzie w roku 2014. Nie wymigacie się tak łatwo od wdychania tego odoru. W czym tym razem rzecz jednak?

icon-kreska

„Czy „fachowcom” ze Służby Wywiadu Wojskowego tak spieszyło się na Sylwestra, że postanowili „załatwić” ekspertyzę prof. Chrisa Cieszewskiego czymś, co jest w stanie zachwycić jedynie ich znajomych dziennikarzy z zaprzyjaźnionych mediów“ – pytają z sobie tylko przynależną powagą tzw. publicyści prawicy, absolutni i niekwestionowani znawcy tematu z manipulatora wPolityce.

I żeby otrzymać jedynie satysfakcjonującą odpowiedź, gdzieś z zakamarków i zza szafy wyciągają nijakiego Stanisława Zagrodzkiego, który okazuje się być… kuzynem Ewy Bąkowskiej, która w katastrofie zginęła. Wiem, nikt nie pamięta tego nazwiska, więc na wszelki wypadek odsyłam do wikipedii.

W całej zaś historii chodzi o to w skrócie, że faceci z SWW ośmieszyli i tak już wystarczająco zabawną teorię Cieszewskiego, uznając ją za z dupy wzięte fantazje gościa, który być może był na kacu i miał wizje. Przywołany więc do tablicy pan Zagrodzki udziela odpowiedzi takiej, jakiej od niego oczekiwano, czyli będącej w stanie „zachwycić jedynie znajomych dziennikarzy z zaprzyjaźnionych mediów“.

„To przykład niechlujstwa do kwadratu” – mówi więc kuzyn Stach, dyskretnie zerkając na ściągę. Ekspertyza SWW przypomina raczej źle narysowany komiks, niż ekspertyzę mającą stanowić dowód w największej katastrofie w powojennej historii Polski – dodaje bliźniakowa gadzinówka. Dalej napotykamy na ten sam, dobrze już znany bełkot, którego nie ma sensu po raz n-ty przywoływać.

Krótka konkluzja jest zaś taka.

No, jeśli jest tak źle, a polski wywiad jest tak chujowy, to pretensje trzeba mieć przede wszystkim do samego siebie nijako. Bo przecież to nikt inny jak tylko nieudacznik Macierewicz, parę lat temu dokumentnie rozpierdolił polski wywiad wojskowy. Wywiad, który – przypominam – nie należał delikatnie mówiąc do najgorszych na świecie. Wręcz przeciwnie, miał sukcesy a nawet byli tacy którzy przyjeżdżali tu po nauki.

Więc jeśli teraz jakiś Zagrodzki  czy jak mu tam, ględzi coś o „fachowcach“ z wywiadu wojskowego (a przydupasy Macierenki chętnie to powielają), to przede wszystkim niech idzie do Antka i nakopie mu do dupy. Może mu to zrobić także w moim imieniu, daje mu upoważnienie.