Zemsta i odwet czyli kasztan

kasztan-140107-700

Termin „zemsta i odwet” od dłuższego czasu robi sporą karierę w środowisku tzw. prawicy.

Nie dalej jak wczoraj pisałem o pośle Solidarnej Polski Szelidze, któremu „z zemsty i w odwecie” (za jego niezłomne katolickie zasady), podsunięto prostytutkę (nota bene lepiej zdaje się wykształconą niż on), a już za węgła następna prawicowa mordka drąc się wyziera. I o czym mówi? O „zemście i odwecie”!

To niezawodny poseł Tomasz Kaczmarek. On nie zadowala się jednak jedną kobietą, nawet upadłą, poseł Kaczmarek jak na posła Kaczmarka przystało, ma do dyspozycji cały burdel.

Rzecz w tym, że pewien tygodnik opisał ze szczegółami, jak to pan poseł sprawnie obraca się w agencyjnym, czyli kurewsko-stręczycielskim środowisku. Kurwy ma gratis i na pstryknięcie palca, nie to co Szeliga  za dwieście złotych. Zna też wszystkich alfonsów pewnie i pewnie jest z nimi po imieniu. No, ale Agent, to Agent, a Szeliga to drobnica, czyli bele kto.

Oczywiście poseł natychmiast zaprotestował, czyli oświadczył (oświadczenia też są u nich strasznie modne), że to potwarz i nieprawda. To „zemsta i odwet„. Oto cytat z pana posła (podkreślenia moje):

 „Insynuacje i sugestie dziennikarzy tygodnika (…) dowodzą, że jestem przedmiotem bardzo mocnego ataku związanego z moją działalnością parlamentarną. Wskazuję na co dzień na szereg patologii w służbach specjalnych, policji i innych instytucjach państwowych, kierowanych przez przedstawicieli Platformy Obywatelskiej. (…) Traktuję to jako chęć usunięcia mnie z polityki i próbę zdyskredytowania. Przez swoją uczciwą pracę naraziłem się wielu środowiskom.”

Przypominam, że jakiś czas temu, pan Kaczmarek w równie barwnym oświadczeniu dowodził, że rozbił komuś samochód na środku skrzyżowania, bo zamyślił się nad ciężkim losem naszej ojczyzny. No cóż, sami musicie przyznać, że ma pan poseł wyobraźnię, a nawet odrobinę fantazji.

Żeby się więcej nad posłem-patrotą, ciężko zapierdalającym dla dobra ojczyzny nie znęcać, tak oto na koniec napisze.

Otóż pan Kaczmarek raczy sugerować, że jest kimś ważnym, przed kim premier i paru jego ministrów trzęsą porami tudzież dupami. To blef! Nikt go się nie boi, wszyscy się z niego śmieją, nawet najbliżsi koledzy. Bo w rzeczy samej jest on zwykły kasztan, czyli burak. No, tak jest i nie ma co udawać, że jest inaczej. Przecież ten gość nie wziął się z niczego, nie objawił się nagle. Znamy i obserwujemy tego ciecia od dłuższego już czasu i komu jak komu, ale nam on niech nie ściemnia. Raz jeszcze powtarzam: to zwykły kasztan, pajac i popychadło. Żaden tam ktoś. Więc jaka zemsta, jaki odwet, jaki atak.