Prawicowe dzieci, czyli idiotka

resortowi-140113-700

Prawica z braku zdaje się lepszego zajęcia rzuca się sobie do gardeł. Oto pan Mazurek zaatakował a przy okazji totalnie skompromitował panią Kanie. Piszą o tym już wszyscy, czyli sprawa jest raczej powszechnie znana. Tylko, czy panią Kanie można jeszcze skompromitować?

Nie za bardzo, bo przecież wyłudzając kasę od teściowej Dochnala, skompromitowała się na zawsze i dziwię się, że jakimś cudem funkcjonuje jeszcze w przestrzeni publicznej. Że nazywa siebie dziennikarką i ma czelność wypominać innym nieuczciwość.

Trzeba być wyjątkowym skurwysynem (skurwysynką?), by oceniać innych i stawiać im jakieś zarzuty, samemu będąc na bakier z prawem. I to mocno na bakier.

No, ale albo się jest normalnym człowiekiem, mającym poczucie wstydu i obciachu, albo się jest Kanią po prostu. Kania to trujący grzyb.

Poza tym mam wrażenie graniczące z pewnością, że pani Dorotka, współpracownica tego mentalnego kaleki Targalskiego (o tym trzecim przez grzeczność nie wspomnę), wiele z tego kalectwa przejęła. Ludzie,  to jest idiotka, która najprawdopodobniej nie jest świadoma swej ułomności. I właśnie to nie tyle ujawnił, co po prostu przypomniał ów  Mazurek.

Pani Dorota „Sernik” Kania, liczy przeto zapałki w oczach innych, nie zauważając grubo ciosanych belek we własnych. Przypomnijmy fakty znane, międlone wielokrotnie i nie kwestionowane.

Kolega Kani Targalski to były, zaangażowany ideowo niegdysiejszy partyjny aparatczyk, któryś jakimś cudem zapomniał się umieścić we własnej książce. Tak jak i zapomniał tam umieścić, a Kania przeoczenia nie zauważyła, swojego kumpla Czabańskiego, też swego czasu partyjniaka i komunisty pełnym ryjem. No i Wolski? Czerwone swe korzenie usiłuje nieudolnie ukryć pod płaszczykiem równie nieudolnych skeczy i czerstwych dowcipów. Też jakoś  dziwnie uznania autorów nie znalazł i dziwnym trafem nie zasłużył sobie na miejsce w panteonie resortowych i skażonych komunizmem osobowości. Co za pech, co za przeoczenie.

Pamiętajcie, że swego czasu Kaczyński też nie znalazł uznania bezpieki i do tej pory z tego powodu cierpi.

Skoro więc Kania z taką łatwością wytyka „tamtym” dzieciom pochodzenie, to czemuż zapomina wytknąć to i owo „tym” dzieciom? I pytam jak to się stało i kto za kilka lat będzie to rozliczał, że nijaka Marta Jeżewska,  córka bodaj Michała Jeżewskiego, wydawcy Frondy,  znalazła ciepłe i cudownie zatrudnienie w TV Republika? Albo taki Dawid Wildstein, syn Bronka, naczelnego zresztą całej tej Republiki? Też w spokoju w jajeczka sobie grzebie i ciepłem tatusia się ogrzewa. Bo jak wypowiadamy pochodzenie to na całego!

Rozumiem, że nikt na razie hałasu o to nie robi, bo Republika to chuj nie telewizja i żaden tam cymes,  ale chodzi o zasadę. Jak tamte dzieci po plecach ojców (hipotetycznie) się wspinały to źle, ale jak nasze dzieci się wspinają, to dobrze, a najlepiej cicho sza.

No, ale czego tu oczekiwać od debilki, która to nawet porządnie stu tysięcy wyłudzić nie potrafi. Co  się tu dziwić i o kim, a w zasadzie o czym tu pisać?

icon-blue-dot-50