Krzyż w każdym domu, czyli jest impreza

kryz-140128-800

Krzyż w każdym polskim domu, to zdanie ambitne i godne wszelakiego wysiłku.  Oto niezastąpiony w krzewieniu katolickiej polskości parlamentarny zespół antyateizacyjny, kończy prace nad projektem ustawy, która lada moment trafi pod obrady sejmu.

W myśl owej ustawy (ponoć jest już większość parlamentarna która ją poprze), w każdym polskim domu obowiązkowo będzie musiał wisieć krzyż. I żeby nie było to tamto, jakieś miganie się i rżnięcie głupa, „wywieszalność krzyża“ (zwrot autentyczny!) będą kontrolowały specjalne zespoły społeczne. Takie współczesne IRChy.

Będą to tak zwane Społeczne Zespoły ds. Przeciwdziałania Ateizacji. W skład każdego zespołu wchodzić będzie dwóch przedstawicieli rady osiedla albo wspólnoty, policjant wydelegowany przez dzielnicowego, oraz przedstawiciel parafii.

Każdy z zespołów dostanie specjalny gleit upoważniający do kontroli domostwa, łącznie z wkroczeniem do środka. Jeśli teraz drogi obywatelu odmówisz poddania się kontroli, nie wpuścisz kontrolerów by mogli zobaczyć czy krzyż rzeczywiście zgodnie z rozporządzeniem wsi na twojej ścianie, to odmowa ta będzie potraktowana jako „nie manie“ krzyża. Kara, to pięciusetzłotowy mandat. Ponowna kontrola po trzech miesiącach może już skutkować sprawą sądową.

Wedle projektu ustawy, z obowiązku wieszania krzyża będą oczywiście zwolnieni wszyscy innowiercy, pod warunkiem wszak, że będą mieli odpowiednie zaświadczenie iż są innowiercami, oraz w sposób widoczny oznaczą drzwi swojego mieszkania, na przykład gwiazdą albo półksiężycem.

Poza tym projekt zakłada, że nie istnieją ateiści, więc nikt nie będzie mógł rżnąć głupa i wykręcać się jakimś durnym tłumaczeniem, że nie wierzy. Możesz w sumie nie wierzyć, ale krzyż w domu masz obowiązek wywiesić.

Eksperci powiązani z parlamentarnym zespołem antyateizacyjnym się śpieszą, bowiem chcą, by rzeczona ustawa weszła w życie w kwietniu, wraz z obwołaniem świętym pewnego obywatela Rzeczpospolitej, którego nazwiska nie śmiem już wymawiać bez nabożnej czci, z obawy o ewentualną obrazę majestatu. Ustawa ma być bowiem darem polskiego narodu dla owego znakomitego mieszkańca Domu Ojca.

Jedyne co mnie dręczy (przynajmniej na tym etapie), to skąd ja wezmę to zaświadczenie, bo coś podejrzewam że samo opuszczenie spodni to nie wystarczy.