Włamanie na śniadanie

wlamanie-140130-800

Jeden z manipulatorów, ten z tych „dobrze poinformowanych” i nie znoszących sprzeciwu, twardo obstaje przy teorii, wedle której do zjawiskowego telefonu „poległego” prezydenta Kaczyńskiego (Nokia 6310 tak na marginesie), dokonano zuchwałego włamania. Wiary nie daje zwłaszcza sąd, który po raz kolejny umorzył postępowanie w tej sprawie. No więc tak…

Po pierwsze to my dobrze wiemy, co o takich sądach sądzić co takie wyroki wydają. A po drugie, to jak na dłoni widać, że do włamania doszło. Zniknęła miedzy innymi zabytkowa kanapa, zasuszona róża Rajmunda drzewiej podarowana Jadwidze, a także dwa kinowe bilety na prapremierę filmu „O dwóch takich co ukradli Księżyc„.

I to właśnie, te bilety najbardziej bolą, bo były one jakże istotną częścią tak zwanego dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego (chyba powinienem jeszcze dodać „świętej pamięci”).

Jest wręcz pewne, że złodzieje włamali się przez bramkę esemesową, choć nie naruszyli zamków i nie zostawili żadnych innych śladów. Prawdopodobnie rabusie wynieśli też cześć danych przetrzymywanych w komodzie w pudełku po butach, w tym paragony z Biedronki i i dwie plastikowe reklamówki używane podczas podróży zagranicznych.

Więc jeśli nie było włamania jak bezrefleksyjnie twierdzi sąd, to ja się pytam, gdzie są te rzeczy i te dane które bezpowrotnie zniknęły z telefonu? Wszyscy którzy ewentualnie widzieli ewentualnie zaginione dobra, proszeni są o kontakt z najbliższym komisariatem policji lub rejonową przychodnią zdrowia psychicznego.