Jezus Maria Adamek!

adamek-140408-800

„Przede mną walka polityczna. Dostałem zgodę od żony, bym bronił ojczyzny i naszych praw”. Tę przedziwną deklarację złożył nijaki Adamek, z zawodu ciągle bokser choć bez przyszłości, a od niedawna kandydat Solidarnej Polski do parlamentu europejskiego. Przepraszam, ale o czym ten gość pierdoli?

Po pierwsze parlament, zwłaszcza europejski, to nie ring. Tam się nie używa pięści tylko głowy, pod warunkiem wszak, że w tej głowie jest jako tako funkcjonujący mózg. Tego warunku Adamek niestety nie spełnia.

Po drugie, Adamek nie wystawił najlepszego świadectwa swojej żonie. No bo cóż można dobrego sądzić o kobiecie, która wiedząc, że jej facet jakiś taki jednak generalnie mało kumaty i ociężały jest, zgadza się by świadomie wystawiał się na pośmiewisko, ba, popycha go nawet do tego. „Tomciu, startuj, kompromituj się w najlepsze kochanie” – zdaje się mówić pani żoneczka. A przecież ona powinna go bronić i chronić a nie dobijać i ośmieszać.

No i wreszcie po trzecie, jeśli dobrze słyszałem, to Adamek nie lezie tam, by bronić ojczyzny i naszych praw, tylko zupełnie czegoś innego. Adamek zapytany na konferencji prasowej o co idzie walczyć do Brukseli, bez zastanowienia odpowiada: „Obrona życia, bo przecież zabijanie dzieci to jest przeciw bogu. Jestem katolikiem stuprocentowym i tego będę bronił”.

⇒ Czyli Adamek nie idzie do Brukseli by reprezentować interesy Polski i nasze interesy, on idzie tam żeby bronić wiary. To zasadnicza różnica.

Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że mówiąc to Adamek się kompromituje. To człek ułomny, więc tego typu ocenom nie musi podlegać. Poza tym to wolny kraj, więc każdy może bronić co chce i mówić co mu ślina na język przyniesie. Natomiast jeśli o kompromitacji mowa… to bezwzględnie i totalnie skompromitujemy się my, głosując na takie dziwadło. Proszę wziąć to pod uwagę.