Podoba mi się ta historia

Podoba mi się ta historia, bo po pierwsze jest tak samo prawdopodobna jak wszystkie pozostałe historie o Jezusie, a po drugie ma w sobie to coś, jakiś  dreszczyk niesamowitej przygody i układa się w całkiem ładne opowiadanie. W każdym razie pobudza fantazję. Gdyby była prawdziwa, to te dzisiejsze święta to jedna wielka ściema i psu na budę. Ale może po kolei…   

jezus-140419-800

Wedle teorii pewnego wschodniego mędrca  Jezus Chrystus wcale nie umarł na krzyżu. Fakt, ktoś za jakieś grzechy i złe uczynki przybił go krzyża. Stracił dużo krwi i… omdlał. Schowano go do grobu, gdyż myślano, że już nie żyje. Ale od czego są koledzy? Kiedy się wreszcie ocknął, ci czuwali już u jego boku. Ukryli go, wyleczyli rany a następnie pomogli w ucieczce na Wschód, do Kaszmiru w Indiach.

Na tamtejszej, zdrowej diecie, Jezus dożył sędziwego wieku i umarł śmiercią naturalną. Są tacy którzy twierdzą, że w Śrinagarze w Indiach zachował się grób Jezusa Chrystusa, pochowanego pod imieniem Yuz Asaf. To w dużym skrócie cała historia. Czyż nie jest to materiał na książkę z wątkiem sensacyjno-mistycznym?

Trzeba jednak pamiętać, by całą tę historię traktować z należytą rezerwą. Bo przecież ten sam Jezus Chrystus, wedle innej opowieści, uciekał już do Japonii, gdzie żył długo i szczęśliwie, pijąc, jedząc i bzykając do końca swych szczęśliwych ponoć dni. Może to więc bzdura i historia z dupy generalnie, ale przecież konfrontujemy ją z innymi historiami, niby tymi prawdziwymi, ale też na niby i z dupy nieco.

Bo wszystko jest tylko prawdopodobne i to na tyle, na ile chcemy w to wierzyć.

Prawdopodobne jest więc, że Jezus uciekł do Indii, prawdopodobne jest że Jezus uciekł do Japonii, prawdopodobne jest że był gejem i prawdopodobne jest że miał żonę i jakieś dzieci. Prawdopodobnie również żył, choć pewności takiej nie ma. Przez te dwa tysiące lat, armie skrybów i bajkopisarzy pracowały nad tym, by wymyślać nowe niestworzone historie i te historie uprawdopodobniać, dopracować i wyszlifować różnymi zresztą metodami.

Więc pamiętajcie drodzy parafianie, że do wszystkiego należy mieć dystans i należną rezerwę, a wierzyć należy jedynie w to, co się osobiście widziało lub osobiście przeżyło. Reszta to bajki dla naiwnych. No, to wesołych.  icon-blue-dot-50

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

8 thoughts on “Podoba mi się ta historia

  1. Oj Jahu, Jahu 😦 Pewność jest, a gwarantują ją Herodot, Flawiusz i inn. Zgadzam się z Panią Barbarą co do „całej prawdy”. Wiara polega na tym, że nie potrzeba dowodów tylko dobrej woli. Pisze to ateistka, ale myśląca zdroworozsądkowo.
    Wszystkiego dobrego 🙂 cheronea

    1. Toć Droga Cheroneo piszę: „Przez te dwa tysiące lat, armie skrybów i bajkopisarzy pracowały nad tym, by wymyślać nowe niestworzone historie i te historie uprawdopodobniać, dopracować i wyszlifować różnymi zresztą metodami”. Wśród nich i Herodot i Flawiusz i inni. Pozdrowienia. 🙂

  2. Ze są miliony religii i miliardy wyobrażeń ( tyle ile istnień), to mnie specjalnie nie dziwi. Jednak kiedy oglądam np. kolorowe przekroje ziemi czy słońca to przyznaję szczerze, że fantazja ludzka jest nieograniczona.

  3. Mnie też się podoba. Najbardziej jednak prawdopodobne jest, że były dwa wybuchy- o czym świadczy duży rozrzut krzyży, ja bym się zorientował, czy komisja Antoniego nie poprowadziłaby jeszcze jednego śledztwa!

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s