Godzina policyjna dla rowerzystów

bike-cover

Od pewnego czasu zauważam objawy wyraźnej nagonki na rowerzystów. A na dobre zaczęło się to od słynnego już wypadku w Łodzi, kiedy to starszy facet wlazł niczym krowa wprost pod koła jadących w w zwartej masie rowerów. Była to lódzka tzw. Masa Krytyczna.

bike-cover

Nie ważne, że gość zachował się jakby był sam na łące. Wlazł, potórbowali go a teraz ma pretensje do wszystkich. To oni są winni, ci na rowerach, bo nie wiadomo jakim prawem znaleźli się na ulicy.

Nie mówię, że rowerzyści są czyści jak łaza i są święci. Prawdopodobnie nie przestrzegają przepisow w takim samym stopniu jak każdy inny, pieszy czy – zwłaszcza – kierowca samochodu, tyle że są stosunkowo mało niebezpieczni. Aby się o tym przekonać, wystarczy poszperać w statystykach i zobaczyć, ile osób ginie co roku z winy rowerzystów, a ile z winy kierowców samochodów.

Myślę sobie, że ta nagła erupcja swoistej miłości do rowerzystów, jest po pierwsze efektem nagromadzonej przez lata frustracji, a po drugie to najzwyklejszy element naszej polskiej, tradycyjnej mentalności. Polak się bowiem zmotoryzował i poczuł się panem dróg i przestworzy. Niemiecki trup na pograniczu złomu, stoi w każdy garażu i przy każdym wolnym kawałku krawężnika, a tu nagle po „naszych“ ulicach kręcić sić zaczynają tacy jacyś na rowerach, i przeszkadzają! To doprawdy skandal, czym prędzej należy teo usunąć i zakazać. Nie inaczej jest zresztą z przejściami dla piszych, które niczemu nie służą, a tylko spowalniają ruch, powodują korki i ogólnie pogarszają komfort jazdy kierowcom.

Przeto takie zdarzenie jak to w Łodzi, to świeża woda ma młyn samochodowych imperialistów. Zakazać jazdy po ulicach, zakazach jazdy po chodznikach, zakazać jazdy w słuchawkach, nasze zdecydowane NIE wszelkim Masom Krytycznym. Rowerzyści to mordrcy, napastujący nas kierowców i pieszch, którzy przez przypadek na moment stali się naszymi sojusznikami. Jak najwięcej więc mówić o rowerzystach, a jak najmniej (cicho i sza) o największym zagrożeniu dla otoczenia –  o kierowcach masowo lekceważących przepisy, pijanych i bez wyobraźni, masowo zabijających innych (bo to że czasem i siebie, to najmniejsze zmartwienie).

Rozwiążmy więc pilnie ten palący problem morderców na rowerow. Zacznijmy od zdelegalizowania rowerzystów, likwidacji ścieżek rowerowych (zabierają tylko miejsce dla samochodów) i wprowadzenia godziny policyjnej dla tych zboczeńców.