AK niczym Lenin, wiecznie żywa!

ak-140505-1100

Burdel za naszą wschodnią granicą powoduje, że co niektórym w duszy werble grają, a w głowie sztorm demoluje szare komórki. Oczekując szczęśliwego momentu, kiedy to do Polski wkroczy wreszcie jakiś okupant, nie ważne Niemiec czy Rusek, musimy być gotowi na jego godne przyjęcie. Najlepiej zbrojnie. Stąd też idea, zrodzona w środowiskach różnych takich przebierańców od inscenizacji i pro-obronności, żeby reaktywować… Armię Krajową.

ak-140505-1100

Właśnie rozpoczęła się akcja zbierania podpisów pod apelem „Odbudujmy Armię Krajową!”.  

Misją odbudowanej Armii Krajowej byłoby zapewnienie skuteczniejszej obrony terytorialnej kraju, tym bardziej że – jak przechwalają się przebierańcy – „jest nas bez mała 800 tysięcy“.

Od strony praktycznej powinno to wyglądać tak, że każde bez wyjątku województwo będzie przygotowywało własną „infrastrukturę dla jednej jednostki AK“. Niestety, nie sprecyzowano przynajmniej na razie, czy będzie to jednostka w sile dywizji, pułku, czy raczej batalionu. To pewnie będzie zależeć od tzw. „zasobów młodych ludzi“, dostępnych w danym województwie.

Bo plan jest taki, że wszyscy młodzi obywatele (żadne tam miganie się zdrowotne, żadne saksy i emigracje) będą musieli przejść obowiązkowe, krótkie przeszkolenie wojskowe trwające marne 3 miesiące. No i ma być budżet. AK AD 2014 chce 0,5% PKB!

Z przecieków wiemy, że AK działające na razie w podziemiu jak rozumiem, pod czujnym okiem gwardii akowskich kombatantów, już przygotowuje się do ewentualnego Nowego Powstania Warszawskiego. A jest o co i z czym walczyć. Bo nawet gdyby nie weszli tu Niemcy, to substytutem będzie Tusk i jego zbrodnicza jaczejka, a jak oleją nas Ruscy i też nie przylezą, to powstaniemy przeciwko Komorowskiemu, przepraszam Komoruskiemu, na krótkim pasku GRU od lat łażacym. I git jest! AK rządzi, AK haki zbiera, AK nigdy się nie opierdziela. icon-blue-dot-50