Talent w niebie

santo subito santo subito

Chciałem nieśmiało acz stanowczo zauważyć, że te wszystkie afery z podsłuchami, odwróciły uwagę społeczeństwa od wydarzenia zacznie ważniejszego, o niebagatelnym znaczeniu dla całego narodu. lech-140620-1100

W zasadzie to jest niebywały skandal, że przez jakieś pierdu pierdu w knajpie Kapitan Sowa i Przyjaciele, zupełnie niezauważona została 65 rocznica urodzin Lecha Aleksandra Kaczyńskiego.

Jestem w tej grupie obywateli Rzeczpospolitej, którzy uważają, że Tusk z kumplami specjalnie tę aferę podsłuchową nakręcili, żeby przykryć owe urodziny. Zepsuć PiSowi radość, a w zasadzie smutek świętowania. To chwyt poniżej pasa.

Ale jak tak sobie, przez przypadek zupełny, posłuchałem Jarosława Kaczyńskiego, to odzyskałem wiarę w sens rzeczy bezsensownych. Oddajmy głos Jarosławowi.

„Leszek bardzo dużo potrafił. Jeżeli zajmował jakieś stanowisko, zawsze był to sukces. Był sprawnym szefem Najwyższej Izby Kontroli, pozbył się ludzi, którzy pełnili tam funkcje kierownicze nieraz od 1964 roku“.

I myślę sobie wobec tego, że skoro wola boska taka była, to dobrze się stało, że Leszek jest tam, w tym politycznym niebie, z panem bogiem jako szefem. Bo przy tych swych rozlicznych talentach, bardzo się bogu przyda.

Ów bóg bowiem ostatnimi czasy, zajebiste ma kłopoty. Opozycja niebieska bruździ w najlepsze, pedofilię ścigają nie tylko na ziemi, w bezprzykładną promocję homoseksualizmu wdał się sam Jezus i nawet wykonał widowiskowy coming out, a do tego jeszcze poważne ziemskie problemy: in vitro, skrobanki,  ateiści w natarciu, biskupi w dupie (kleryków), no ciężka sytuacja jednym słowem jest.

Więc ktoś taki jak Lech, ze swą wiedzą, talentem i międzynarodowymi koneksjami,  w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu się znalazł.

Tu zaś na ziemi Jarek doskonale sobie da sam radę, tym bardziej że wobec misji Leszka, to pryszcz zaledwie i małe miki. Boję się tylko, że jak kiedyś obaj znów się spotkają, w tym niebie oczywiście, to bóg niczym Tusk musi się mieć na baczności.  icon-blue-dot-50