Wanda to granda

wanda-140708-1100

Człowiek robi czasem w życiu same błędy i jakoś uchodzi mu to płazem. Ale są też ludzie,  którzy zrobią co najwyżej  jeden, no dwa kuriozalne błędy i czka im się to przez całe życie. I właśnie cos takiego przytrafiło się Wandzie Półtawskiej.

wanda-140708-1100
Błąd numer jeden to taki, że bezgranicznie zakochana w Karolu Wojtyle, nie dała ujścia uczuciom i nie obniżyła zdradliwego seksualnego ciśnienia które ja zżerało. Z powodów, że tak powiem cywilno-prawnych, nie będę dalej rozwijał tego wątku. Resztę dośpiewajcie sobie sami.

W każdym razie efekt jest taki, że z tego nieupuszczonego we właściwy sposób ciśnienia do cna sfiksowała. I tu dochodzimy do błędu numer dwa.

Sfiksowanie koniec końców przełożyło się na ową nieszczęsną „deklarację wiary”. Bo jak komuś takiemu odbija, to odbija na amen. To do cna pogrążyło bożą obywatelkę Wandę. Z dnia na dzień stała się pośmiewiskiem.

Po części pośmiewiskiem była już wcześniej, bo mieć  kawał chłopa na talerzu i na wyciągnięcie ręki i nie umieć z tego skorzystać, sami przyznacie nie brzmi dobrze.  Więc jakby tego było jej mało, to teraz wyjechała z takim kabaretem właśnie jak owa deklaracja.

W zasadzie to jest mi kompletnie obojętne czy ona się kompromituje i jak się kompromituje. O wiele ważniejsze jest, że świadomie sądzę (choć wątek niepoczytalności też jest atrakcyjny), obudziła demony i pobudziła do życia resztki sierot po świętej inkwizycji. I przez to stała się popychadłem, pośmiewiskiem a być może wrogiem numer jeden dla nakręconych ateistów.

A prawicowo-katoliccy oficerowie propagandy, zwani dziennikarzami, niech się temu wszystkiemu nie dziwią. Bo jak się jest „kruchą staruszką”, to się siedzi w domu, lub do parku chodzi się dokarmiać  gołębie, a nie wygaduje się głupoty i próbuje się na siłę urządzić życie innym. I to jeszcze na  własną, sfrustrowaną, dawno do tego życia nie przystającą modłę. O to do niej wszyscy mają pretensję (wszyscy normalni, terlikowszczyzny nie liczę).   icon-blue-dot-50