Jak Zanussi kościół buduje

zanissiki-140709-1100

Wstrząsnęła mną ta wiadomość. Bo przecież każdym by wstrząsnęła. Znany polski reżyser, guru kina moralnego niepokoju i niemoralnego pokoju (obiekt westchnień nieletnich nastolatek, albo i odwrotnie), buduje kościół. Na chuj mu ten kościół, nie wiadomo, ale fakt pozostaje faktem, buduje! 

Kościół Zanussiego powstaje w Bochotnicy, a niezwykle sympatyczny pan Krzysztof, wraz z niezmiennie sympatyczną małżonką swoją Elżbietą, na kościół wydali już bańkę, czyli milion. Niestety inwestycji nie udało się dokończyć, bo biskup lubelski Budzik nie dał kasy która dać obiecał.

Czyli Zanussi, niby światowy człowiek, wpierw uwierzył, a potem dał się wydymać byle jakiemu biskupowi. Stary, a jednak głupi i naiwny ten Zanussi.

W tej sytuacji przeto wystawieni do wiatru przez Budzika, państwo Zanussi liczą na hojność prostych i pobożnych ludzi. Ludzie, sypnijta groszem, bo kościół to jednak rzecz rzecz święta, w Polsce raczej z rzadka spotykana, więc wyjścia nie ma trza inwestycję ratować. Dużo nie trza, jakieś marne 300 tysi, więc co to jest dla pobożnego luda lubelskiego.

Groszem sypnąć powinni przede wszystkim mieszkańcy tejże Bochotnicy, bo to dla nich ten kościół będzie, jako zadośćuczynienie za honor i zaszczyt jaki Zanussi miał przez lata na tutejszej ziemi mieszkając.

A mieszkańcy Bochotnicy na to, że chyba jednak chuja pojebało.

Bo nie dość, że działkę za friko dostał (wielcy artyści wielkie kiedyś mieli przywileje), to jeszcze teraz robi z nich dziadów, pijusów i meneli. Pan Zanussi bowiem do wsparcia budowy zachęcał ulotką, na której jako żyw stało zdanie o „wsi obciążonej do dziś alkoholizmem, złodziejstwem, której niesłychanie potrzebne jest miejsce wsparcia duchowego i odnowy moralnej”. Wejście smoka wprost!

Tyle, że moim skromnym zdaniem, to w sumie nie ma znaczy, bo konia z rzędem temu, kto uwierzy w taką ściemę. Reżyser Zanussi robi coś bezinteresownie, niby dla potomnych i odnowy moralnej? No, średni to dowcip. Nie wiem gdzie tu jest dil, i na czym ten interes polega, ale na pewno nie na tym, żeby utopić  bańkę i nie wyciągnąć z tego baniek dwóch czy trzech. To niemożliwe. Ktoś ma jakąś teorię?